Nie na taki początek sezonu zasadniczego liczyli z pewnością sympatycy Boston Celtics. Oprócz kiepskich wyników i miejsca poza czołową ósemką wschodu spore problemy ze skutecznością ma lider zespołu, Jayson Tatum. Po ostatnim spotkaniu 23-latek dołączył tymczasowo do elitarnego, choć niechlubnego grona.

Gra Boston Celtics od początku sezonu się nie klei. Po 21 rozegranych spotkaniach C’s plasują się na 9. miejscu w tabeli konferencji wschodniej z bilansem 11-10. Tuż za ich plecami czyhają już jednak Cleveland Cavaliers (10-10) i Philadelphia 76ers (10-10), wobec czego pozycja gwarantująca udział w play-in nie jest bynajmniej bezpieczna.

Niemrawy start sezonu notuje również Jayson Tatum. Skrzydłowy Celtów pomimo średnich na poziomie 24,3 punktu, 8,5 zbiórki i 3,7 asysty na mecz trafia jedynie 39,5% rzutów z gry (45,9% w zeszłym sezonie) przy 21,8 rzutu, w tym 31,6% zza łuku (38,6%). W niedzielę Boston pokonał Toronto Raptors, ale 23-latek trafił jedynie 2 z 16 prób i dołączył tym samym do niechlubnego grona zawodników.

Tylko sześć razy (w wykonaniu pięciu graczy) od 1954 roku zdarzyło się bowiem, by gracz, który rozegrał mniej więcej cały sezon, trafiał mniej niż 40% swoich rzutów pomimo ponad 20 prób na mecz. Wcześniej tego typu wynik osiągnęli:

  • [1957/58] Dolph Schayes (Syracuse Nationals) – 20,3 FGA; 39,8% z gry
  • [1960/61] Dolph Schayes (Syracuse Nationals) – 20,1 FGA; 37,2% z gry
  • [1990/91] Michael Adams (Denver Nuggets) – 21,5 FGA; 39,4% z gry
  • [2001/02] Allen Iverson (Philadelphia 76ers) – 27,8 FGA; 39,8% z gry
  • [2001/02] Antoine Walker (Boston Celtics) – 20,9 FGA; 39,4% z gry
  • [2003/04] Baron Davis (New Orleans Hornets) – 20,9 FGA; 39,5% z gry

Na liczby te należy patrzeć z pewnością z przymrużeniem oka. Iverson, który był wielokrotnie krytykowany za niską skuteczność mimo ogromnej liczby rzutów, czterokrotnie w swojej karierze był najlepszym strzelcem w całej NBA, do czego w 2001 roku dołożył statuetkę MVP i występ w finałach.

Tatum naturalnie nie dołączył do tego grona na stałe. Do końca rozgrywek zasadniczych Celtom pozostało jeszcze 61 spotkań. To wystarczająco, by swoją skuteczność poprawić spokojnie o kilka punktów procentowych. Niemniej statystyka ta może napawać niepokojem. Po powrocie na parkiet w kratkę gra również Jaylen Brown. Poniżej oczekiwań często spisuje się też Dennis Schroder, który w 3 ostatnich występach notował średnio 12 punktów i 3,3 asysty na mecz.

W nocy ze środy na czwartek Celtics zmierzą się z bezpośrednim rywalem o miejsce w czołowej dziesiątce – Philadelphią 76ers. Następnie podopiecznych Ime Udoki czeka szaleńczo trudna seria spotkań, w której ich rywalami będą kolejno Utah Jazz, Portland Trail Blazers, Los Angeles Lakers, Los Angeles Clippers, Phoenix Suns, Milwaukee Bucks, Golden State Warriors oraz New York Knicks. Jej rezultat może dać odpowiedź na pytanie, o co w tym sezonie tak naprawdę walczą Celtics.

Czy widziałeś już najnowszy podcast PROBASKET Live?








ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj