Charlotte Bobcats rzucili na niego wszystkie swoje siły, ale zwyczajnie tej nocy nie byli w stanie LeBrona Jamesa powstrzymać. Lider – wówczas – Miami Heat rozegrał kompleksowe spotkanie pokazując swój talent niemal z każdej ofensywnej strony.


Miami Heat wygrali ten mecz 124:107. LeBron James skończył go z dorobkiem 61 punktów, 22/33 z gry i 8/10 z linii rzutów za trzy punkty. Wielkie gwiazdy mają czasami dni, w których wspinają się na poziom nieosiągalny dla nikogo innego. To był właśnie ten dzień dla Jamesa. Robił na parkiecie, co chciał przeciwko każdej formie defensywy. Tamtego dnia wyrównał także rekord Heat, który w 1995 roku ustanowił Glen Rice, także rzucając 61 oczek.

Co ciekawe – był pierwszą w historii gwiazdą Heat, która na parkiecie swojej drużyny zdobyła +50 punktów. Jego koledzy z ekipy widzieli, co się dzieje, dlatego spuścili z gazu i postanowili przyglądać się wyjątkowemu widowisku. Po trzech kwartach LBJ miał już na swoim koncie 49 punktów, ale Erik Spoelstra nie chciał go zdejmować z parkietu; po prostu nie chciał się narażać na złość swojego lidera, który wysyłał bardzo jasne sygnały, co do tego, że jest w życiowej formie.

Po meczu James mówił, że to wszystko sprawka “tego u góry”, który dał mu takie możliwości gry w koszykówkę. Pobił wówczas swój własny rekord 56 punktów z 2005 roku przeciwko Toronto Raptors. Miami Heat w tamtym sezonie byli na drodze do wielkiego sukcesu. Jednak w samym wielkim finale musieli uznać wyższość San Antonio Spurs, którzy przegrali z nimi rok wcześniej. LBJ latem 2014 roku postanowił wrócić do Cleveland Cavaliers.

NBA: ESPN planuje rywalizację największych gwiazd ligi



Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kili
5 kwietnia 2020 17:20

Eee tam

Krzysztof
Krzysztof
5 kwietnia 2020 17:52

Nie zawsze wielkie zdobycze punktowe to wielkie mecze. Przykładem są 71 pkt Davida Robinsona, gdzie cały zespół grał tylko na jego wynik czy ostatni mecz Kobe Bryanta 60 pkt, gdzie obrona była zerowa w tym meczu i pozwalali mu przeciwnicy na wszystko, a on sam przecież w ostatnich 2 sezonach grał tragicznie 38% z gry 14/15 i 35% z gry w 15/16, a mimo to był najlepszym strzelcem zespołu i przez niego mieli tak tragiczny bilans. Zawodnik, który po zerwanym achillesie grał w NBA na oparach mając 38 lat nie rzuciłby w ostatnim meczu więcej niż 40 pkt, gdyby traktowali… Czytaj więcej »

Norbert
5 kwietnia 2020 19:24
Odpowiedz  Krzysztof

Grali na Robinsona bo inaczej Shaq byłby królem strzelców tamtego sezonu.

cormac
cormac
6 kwietnia 2020 12:28
Odpowiedz  Krzysztof

pamiętam ten mecz Kobego i nie wydaje mi się żeby obrona Jazz odpuszczała, po prostu gość oddał chyba ponad 40 rzutów i dlatego zdobył tyle punktów, wiadomo że normalnie żaden trener nie pozwoliłby jednemu gościowi tyle rzucać ale mecz był wyjątkowy

Kawhi kocha Georga
Kawhi kocha Georga
5 kwietnia 2020 20:10

Klasa sama w sobie.Wole oglądać mecze Westbrooka czy Lillarda ale nie zmienia to faktu,że daleko im do Lbj

Mr DikHed
Mr DikHed
5 kwietnia 2020 22:04

Glen Rice 56pkt przeciwko Orlando 4 kwietnia 1995, najwięcej w karierze, w klubie i sezonie 94-95. Poprawcie.

Mr DikHed
Mr DikHed
6 kwietnia 2020 16:17
Odpowiedz  Mr DikHed

Sorry 15 04 1995 Poyebaly mi się „czwórki” haha I to było w Miami więc dalej też macie błąd że Bron był pierwszy który rzucił na parkiecie heat powyżej 50.

Mateusz
Mateusz
6 kwietnia 2020 12:21

,, Tamtego dnia wyrównał także rekord Heat, który w 1995 roku ustanowił Glen Rice, także rzucając 61 oczek.”
Teraz udowadniam że informacje z tej strony są kłamliwe i mało wiarygodne. Glen Rice nigdy w swojej karierze nie zdobył 61 punktów, co więcej jego rekord kariery to 56 punktów z 15 kwietnia 95 roku. To Lebron piastuje samodzielny rekord 61 punktów w Miami.
Następnym razem bądźcie czujni i nie dajcie się nabrać.