Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że sytuacja Brooklyn Nets może nie jest idealna, ale na papierze mają zespół, który może nawiązać walkę o mistrzostwo na Wschodzie. Co prawda dotarliśmy wtedy do punktu, że wszystkim wydawało się, że do transferu Kevina Duranta nie dojdzie, ale sytuacja wydawała się do uratowania. Żądanie Duranta, aby właściciel klubu zwolnił generalnego menedżera i trenera, wywraca wszystko do góry nogami. Co teraz mogą zrobić Nets, a co powinni zrobić i jak to się skończy dla wciąż jednego z najlepszych zawodników NBA?

Jeszcze tydzień temu władze klubu wysłały przez media informację do kibiców, że brak transferu Kevina Duranta nie oznacza dla nich nic złego. Oprócz tego podano też, że relacje z Kyriem Irvingiem są dobre i z optymizmem patrzą w przyszłość. Wtedy wydawało się to ciekawe, ale też szybko zostało rozszyfrowane.

Takie informacje wypuszcza się do mediów, aby wysłać sygnał do zawodników, kibiców i dziennikarzy. Nets chcieli przekazać, że co prawda transfer Duranta się nie udał, ale nie szkodzi, bo wciąż mogą walczyć o najwyższe cele. A skoro piszą o dobrych relacjach, to na pewno chcieli, aby Durant i Irving usłyszeli, że są mile widziani „spotkajmy się, pogadajmy, grajmy dalej, walczmy o mistrzostwo”.

Jalen Rose, były gracz NBA, a dziś analityk stacji ESPN, od początku wakacji mówił, że do transferu Duranta nie dojdzie i gdyby miał obu tych graczy w składzie, to skupiłby się na przyszłym sezonie. Mówił tak na początku lipca i jeszcze w piątek snuł wizję mocnej drużyny na Brooklynie.

Pamietajmy, że przecież Nets mają w składzie Setha Curry’ego, że po kontuzji wróci Joe Harris, a Ben Simmons w końcu pojawi się na parkiecie i może być przydatnym, produktywnym graczem w otoczeniu strzelców. Oprócz tego Nets przedłużyli umowę z Nikiem Claxtonem, a do zespołu dołączyli T.J. Warren i Royce O’Neale.

Brooklyn Nets na papierze są wciąż bardzo dobrym zespołem, który mógłby być w czołówce Wschodu.

Rose przekonywał nawet Nets są w wyjątkowej sytuacji, bo wciąż mają w składzie dwóch z pierwszej dziesiątki, może piętnastki, najlepszych zawodników w NBA. Niewiele jest drużyn, które mogą się pochwalić taką siłą rażenia.

– To jest wyjątkowa sytuacja. Mało, który zespół może się tym pochwalić. Więc jeśli niewielu ma takie zasoby, to czemu Nets mieliby panikować? Durant i Irving mają ważne kontrakty. Oprócz tego chciałbym, żeby to wybrzmiało głośno! Uważam, że Durant i Irving będą zmotywowani jak mało kto, jak nikt inny! Obaj właśnie widzieli swoje byłe drużyny w finale NBA – mówił w piątek Rose.

Dużo mówiliśmy o meczach, które Irving opuścił z powodu braku szczepienia przeciw COVID-19, ale on nadal kocha grać w koszykówkę i potrafi to robić na bardzo wysokim poziomie. Będzie chciał udowodnić wszystkim, że może rozegrać cały sezon i być jednym z najlepszych na parkiecie każdego wieczoru. Irving widział Celtics w finale, Durant widział Warriors w finale. Jestem przekonany, że obaj będą niesamowicie zmotywowani, aby udowodnić wszystkim dookoła, że nadal mogą grać na wysokim poziomie i wygrywać – podkreślał Rose

Skoro więc Brooklyn Nets nie udało się pozyskać w zamian za nich zawodników, którzy spełnialiby ich oczekiwania, to najlepszym rozwiązaniem byłoby zatrzymać ich obu i grać dalej jak gdyby nigdy nic się nie stało. Oczywiście byłoby to trudne, zwłaszcza kiedy pojawiłyby się kontuzje i porażki, ale to był najlepszy scenariusz dla Nets

Warto dodać, że przyjście Simmonsa mogłoby być dużym wzmocnieniem dla Nets. Otoczony strzelcami mógłby skupić się na tym co potrafi najlepiej, a więc na obronie oraz mijaniu w ataku i kończeniu akcji spod kosza lub oddawaniu piłek na obwód do wolnych partnerów. 

Jalen Rose w piątkowym podkaście Jalen&Jacoby wbił jednak szpilę klubowi z Brooklynu. Stwierdził, że to jest niemożliwe, że Simmons przeszedł badania po tym, jak został wytransferowany z Sixers. – Wiele razy bylem wymieniany i za każdym razem robiono mi szczegółowe badania. Jak to możliwe, że zawodnik, który nie grał, przeszedł badania, a potem okazało się, że musi się poddać operacji pleców? Musieli tych badań po prostu nie robić – stwierdził Rose i trudno z nim tu polemizować. Była to sytuacja co najmniej dziwna. Poza tym ostatnio pojawiły się informacje, że po tym jak na drużynowym czacie Simmons został poproszony, aby zagrał w czwartym meczu przeciwko Celtics, to ten… opuścił czat!

Dziś Nets mają jednak dużo większe problemy.

Szantaż Duranta

W poniedziałek pojawiła się informacja, że Durant żąda, aby właściciel Nets zwolnił zarówno Seana Marksa (generalnego menedżera), jak i Steve’a Nasha (pierwszego trenera). Dokładnie to Durant powiedział, że Joe Tsai musi wybrać, albo oni dwaj, albo Durant.

Wiadome jest, że Tsai tego nie zrobi, dlatego żądanie Duranta traktowane jest w formie szantażu i ponownego żądaniu transferu.

Tsai (właściciel klubu) napisał po tym na Twitterze: „nasi pracownicy oraz sztab szkoleniowy mają moje wsparcie. Decyzje jakie będziemy podejmować będą najlepsze dla Brooklyn Nets„. 

Co to oznacza? Tsai ma dość tej gierki i uległości. Już kiedy ugiął się wobec Irvinga w zeszłym sezonie wyczuć było można, że nie jest to dla niego komfortowa sytuacja. Uginał się wielokrotnie, ale teraz ma dość. Ten tweet oznacza, że Tsai nie zamierza dawać się szantażować.

Jay Williams, były zawodnik NBA, a dziś analityk stacji ESPN, spróbował wytłumaczyć, co ten tweet oznacza. – Gdybym był właścicielem Nets, to zagrałbym w tę grę z Durantem. Powiedział mu, że dopóki nie otrzymam za niego w zamian wartościowych zawodników i wyborów w Drafcie, pakietu, który uznamy za właściwy, to go nie wymienię. Bez tego nie dojdzie do transferu – powiedział Jay Williams.

– Ze zwolnieniem Steve’a Nasha to w sumie mogłaby być dobra decyzja. Nashowi wyświadczyliby przysługę zwalniając go. Był wpuszczony na głęboką wodę bez wcześniejszego doświadczenia. Jeśli udałoby się znaleźć kogoś lepszego na to stanowisko, to poszukajmy, ale zwalnianie Seana Marksa? Na pewno bym się na to nie zgodził. A jeśli Kevin, mając 33 lata, nie chcesz grać w koszykówkę przez kolejne cztery sezony, to twoja sprawa. Ja zaczekam. A jeśli chcesz przez najbliższe cztery lata nie otrzymać wynagrodzenia za grę, to w porządku, zagrajmy w tę grę. Zobaczymy kto wygra. Nie będę szedł na kompromisy, jeśli nie dostaniemy w zamian za ciebie pakietu, który uznamy za wartościowy. Durant jest wart więcej, niż Rudy Gobert i więcej, niż oferują Boston Celtics czy Toronto Raptors – dodał Williams, który uważa też, że Nets nie muszą teraz nic robić. Mogą po prostu poczekać.

Oczywiście trzymanie Duranta przez 4 lata (zarobi blisko 200 milionów dolarów) poza grą byłoby kuriozalne i obie strony by na tym straciły, ale Williamsowi chodzi o to, że właściciel Nets nie może się dać szantażować jednemu z zawodników. Nawet jeśli wciąż jest to jeden z najlepszych graczy w NBA

Ciekawa jest też kwestia źródła tych doniesień. Jeśli było to spotkanie w cztery oczy lub ewentualnie „dwóch na dwóch”, to trudno byłoby uwierzyć, aby taka informacja wyszła od klubu. To byłaby wręcz kompromitacja. Źródłem musiał być obóz Duranta, który chciał w ten sposób zaszachować klub. Problem w tym, że przez to sami obniżyli wartość KD. Jeśli Raptors czy Celtics składali za niego oferty, to słysząc o tym szantażu na pewno nie podniosą stawki, bo niby czemu? Każdy będzie chciał wykorzystać tę sytuację dla siebie.

Nets są sami sobie winni

Kiedy Sean Marks dogadywał przyjście Irvinga i Duranta, oddał im władze. Pozwolił zawodnikom decydować o zbyt dużej liczbie rzeczy. Sportowcy rządzący klubem? To zawsze się źle kończy. Po to jest „front office”. Po to właściciel ma swoich doradców i menedżerów, którzy patrzą z szerokiej perspektywy i myślą o klubie, a zawodnicy zawsze będą myśleć o sobie. 

Klub pozwolili zawodnikom wybrać trenera, którego zwolnienia teraz domaga się Durant. Nets zatrudnili nawet DeAndre Jordana, bo to kumpel Duranta. W 2019 roku dali mu 40 milionów za 4 lata, kiedy widać było, że ten jest daleki od formy, którą można by nazwać przyzwoitą.

Potem Nets oddali „pół składu” i wybory w Drafcie za Jamesa Hardena, bo tego chcieli Durant i Irving. Zespół z Brooklynu oddał Jarretta Allena, młodego i bardzo dobrego podkoszowego oraz Carisa LeVerta i UWAGA! trzy wybory w pierwszej rundzie Draftu (2022, 2024 i 2026), a także „swapy” w latach 2021, 2023, 2025 i 2027.

*** „Swap” to prawo do wyższego numeru Draftu, jeśli samemu wylosuje się niższy numer. Czyli, jeśli w wymienionych latach Nets wylosują w Drafcie wyższy numer od Rockets, to Rockets mają prawo zamienić się z Nets.

Na Brooklynie sądzono, że Durant, Irving i Harden zapewnią im grę w czołówce na lata, dlatego zgodzono się na taki ruch. Mieli oni stworzyć nową „wielką trójkę” i dać Nets mistrzostwa NBA. Teraz zespół z Brooklynu nie może wcisnąć guzika przebudowa, bo prawie wszystkie najbliższe wybory w Drafcie oddał Rockets.

Co się stało w ostatnich tygodniach, że Durant zarządał transferu? Wygląda na to, że wszystko zaczęło się od tego, że w maju Sean Marks powiedział „chcemy odzyskać kontrolę nad naszym klubem”. Właściciel klubu wie, że zgadzając się na żądanie Duranta ponownie odda władze zawodnikom. 

Durant zawsze ma jakiś problem

Kiedyś zachwycałem się jego grą, a dzisiaj trudno mi na nią patrzeć. Wydawało mi się, że jego charakter i wrażliwość (a raczej przewrażliwienie) na swoim punkcie jest do przezwyciężenia. Że jest do przepracowania na terapii, bo Durant tyle energii tracił na dyskusję z całym światem, zamiast skupić się na sobie i grze. Było mi go szkoda, bo sam wiem jak to jest, kiedy miotają nami różne emocje i uczucia. Kiedy podejmujemy niewłaściwie decyzje, kiedy ich natłok staje się zbyt dużym obciążeniem i wpływa na nas destrukcyjnie.

Dzisiaj trudno mi się na to wszystko patrzy. Widzę, że Durant utknął i nie jest w stanie pójść dalej.

Nieprzepracowane procesy wewnętrzne wpływają na jego zachowanie, a konsekwencje są dla niego destrukcyjne.

Zawsze, gdzie grał była jakaś drama. Nie dogadywał się z Russellem Westbrookiem w Thunder, więc odszedł. Potem w Golden State, mimo że zdobyli dwa mistrzostwa, to jednak też był kwas pomiędzy nim, a Draymondem Greenem i dlatego Durant zdecydował się odejść. Tytuły zdobyli, bo pozostałe gwiazdy tych dram nie miały. Teraz Durant ma problem z Nets.

Gdziekolwiek nie pójdzie, to ma jakiś problem i widzi go w innych, a nie w sobie.

Jestem pewien, że każdy właściciel i GM klubu NBA zastanawia się czy chciałby takiej sytuacji w swojej drużynie, bo to czy Durant będzie miał problem z nowym zespołem jest niemal pewne. Pozostaje pytanie: czy już w pierwszym sezonie? Czy dopiero w drugim?

Po tym co Durant i Irving zrobili z Nets ich wartość rynkowa spadła i to znacząco.

Dwa wyjścia

Nets mają dwa wyjścia. Pierwsze, to zgodzić się na propozycję Celtics lub Raptors, które wszyscy uważają, że są poniżej wartości Duranta. Zamknęliby tym temat. Zakończyli dramę i rozpoczęli nowy rozdział.

Drugie wyjście, to „przeczekać Duranta” tzn. zobaczyć jak się zachowa na początku sezonu. Czy będzie chciał grać, co zrobi na obozie przygotowawczym i tak dalej. Durant kocha grać i jest ostatnim graczem, którego można podejrzewać o udawanie kontuzji.

Nets o tym wiedzą, dlatego najlepszym scenariuszem dla obu stron byłoby porozumienie i danie sobie czasu. Durant powinien się zgodzić na propozycję: zagraj najlepiej jak potrafisz przez kilka tygodni, udawajmy, że nic się nie stało, pokażesz wszystkim jak jesteś dobrym graczem, a wtedy nam będzie łatwiej uzyskać za ciebie lepszych zawodników, lepszy pakiet

W teorii dość proste, ale w praktyce…


Jak potoczą się dalsze losy Duranta i Irvinga? Co teraz zrobią Nets?

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj.

Michał Pacuda – http://twitter.com/Pacuda

Instagram – https://www.instagram.com/pacuda/

o jeszcze przed nami w najbliższych dniach i tygodniach?

  • 31 sierpnia – ostatni dzień na „rozciągnięcie” kontraktu zwolnionego zawodnika na dodatkowe lata, by odciążyć listę płac.
  • 4 października – rozpoczęcie obozów przygotowawczych.
  • 15 października – ostatni dzień na zwolnienie zawodnika z niegwarantowanym kontraktem, by nie obciążał on listy płac.
  • 17 października – ostatni dzień „letnich” przygotowań do sezonu, do którego zespoły muszą ograniczyć swoje składy do 15 zawodników i do którego mogą przedłużać umowy debiutantów oraz weteranów, którym zostało jeszcze co najmniej dwa lata kontraktu.
  • 31 października – ostatni dzień dla klubów na wykorzystanie „opcji zespołu” w przypadku trzeciego i czwartego roku debiutanckich kontraktów.

Czy widziałeś już najnowszy Podcast PROBASKET Live?








9 KOMENTARZE

  1. Niechaj Dobry Allah i Szanowni Panowie J. Jones i S. Marks trzymają tego Dziuranta z dala od Phoenix. Niechaj ta plaga-jeśli już w ogóle gdzieś musi- padnie na gród Houston lub Sacramento jakie.

  2. Właściciel , który po rozmowie z zawodnikiem wypisuje na twitterze relacje z rozmowy obniżając w ten sposób wartość zawodnika, którego ma zamiar sprzedać/wymienić to jakieś kuriozum i całkowity brak profesjonalizmu.

    • Przeciek był wcześniej i ponoć pochodził z obozu Duranta. Tak czy siak, straszny kwas tam się robi.

    • Murdi – Wyrażenie poparcia dla ważnych współpracowników, to żadne kuriozum, ale staroświecka normalność i archaiczna lojalność. To zawodnik jest kretynem, bo permanentnie zawodzi zaufanie pracodawcy, a potem oczekuje łatwych przenosin tam, gdzie mu się może będzie chciało grać.

  3. Nic dodać nic ująć. No może poza tym, że Brooklyn jako wartość dodaną ewentualnej wymiany może potraktować wrzucenie mocnemu rywalowi konia trojańskiemu, bo jak napisałeś – drama pojawi się na pewno. Gdyby więc chcieli np zneutralizować najlepsze lata Tatuma (i Bostonu) to dawać tam KD i za 2-3 lata rywal w rozsypce. Pozdro

  4. Tylko nie do Bostonu. Jestem fanem talentu koszykarskiego KD ale nie za Browna który ma cala dekadę grania przed sobą.
    Widziałem koszulkę KD z Londynu „be difrent”. Ja nie wiem czy on ma pojecie ze traci teraz ostatnich swoich fanów którzy go bronili.
    Jak masz facet ja… to ogarnij ten autobus Nets i pokieruj nim do sukcesów a nie niszcz go.

  5. Kaspar , nie zrozumiałeś sensu tego co napisałem więc dla Ciebie napiszę wytłumaczenie. Nie chodzi mi o fakt wyrażania poparcia dla swoich współpracowników ( w mojej ocenie bardzo słabych) tylko o wywlekanie do opinii publicznej przebiegu rozmów, których treści powinny zostać zachowane pomiędzy właścicielem a graczem . Wywlekając to na twittera do opinii publicznej spowodował obniżenie wartości transferowej gracza, którego ma zamiar wymienić. A poparcie dla trenera czy menedżera może wyrazić poprzez prywatną rozmowę telefoniczną i po prostu nie wyrzucając ich z organizacji. A tak zadziałał na własną szkodę co jest nieprofesjonalne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj