Kiedy w lutym 2023 roku Mat Ishbia przejmował pakiet kontrolny Phoenix Suns, wydawało się, że wielkie sukcesy w Arizonie są jedynie kwestią czasu. Zaledwie kilka dni później klub sprowadził Kevina Duranta, płacąc za gwiazdę ogromną cenę. Właściciel liczył, że ten ruch przybliży drużynę do upragnionego mistrzostwa, ale rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. Dziś Ishbia otwarcie mówi o błędach popełnionych na początku swojej kadencji. Jego słowa wywołały jednak reakcję byłego lidera zespołu, który nie zamierzał pozwolić, by historię nieudanego projektu opowiadano wyłącznie z perspektywy władz klubu.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
W wywiadzie dla CNBC Sport Mat Ishbia wrócił do decyzji, które miały uczynić z Phoenix Suns jednego z głównych kandydatów do mistrzostwa NBA. Właściciel przyznał, że początkowo koncentrował się przede wszystkim na sprowadzaniu kolejnych gwiazd, licząc, że duże inwestycje wystarczą, by rozwiązać problemy zespołu.
– Najważniejsza lekcja nie dotyczy tego, czy Kevin Durant był dobrym, czy złym wyborem. Musimy jasno określić, czym chcemy być w Phoenix. Na początku tego nie zrobiłem. Próbowałem po prostu rozwiązywać problemy, wydając pieniądze – przyznał.
W lutym 2023 roku Suns pozyskali Kevina Duranta w jednym z najgłośniejszych transferów tamtego sezonu. Brooklyn Nets otrzymali Mikala Bridgesa, Camerona Johnsona, cztery niechronione wybory w pierwszej rundzie draftu oraz prawo do zamiany wyborów w 2028 roku. W wielostronnej wymianie uczestniczył również Jae Crowder, który ostatecznie trafił do Milwaukee Bucks. Phoenix postawiło więc na sprawdzonego supergwiazdora, rezygnując z części młodego trzonu zespołu i cennych zasobów na przyszłość.
Początek nie zapowiadał całkowitej porażki. W sezonie 2022-23 Suns dotarli do półfinału Konferencji Zachodniej, gdzie przegrali z Denver Nuggets. Rok później ich przygoda z play-offami zakończyła się już w pierwszej rundzie po porażce 0-4 z Minnesota Timberwolves. W rozgrywkach 2024-25 zespół nie awansował nawet do turnieju play-in. Kosztowny projekt nie przyniósł zatem oczekiwanych rezultatów, a latem 2025 roku Durant został wytransferowany do Houston Rockets.
Ishbia nie sprowadzał jednak swoich wniosków wyłącznie do oceny pojedynczego zawodnika. Podkreślił, że w początkowym okresie jego rządów klubowi brakowało jasno określonej tożsamości i kierunku rozwoju.
– Nie mieliśmy jasno określonej kultury ani wizji tego, dokąd zmierzamy. Dlatego samo sprowadzenie niezwykle utalentowanych zawodników, takich jak Kevin Durant, nie gwarantuje mistrzostwa – wyjaśnił właściciel Suns.
Te słowa szybko dotarły do samego zainteresowanego. Durant zdecydował się zareagować na platformie X, zarzucając Ishbii, że jego wypowiedź niesprawiedliwie stawia go w roli winnego niepowodzenia całego przedsięwzięcia. Przypomniał, że nawet w wieku 36 lat prezentował znakomitą formę, a następnie zakpił z właściciela Suns.
– #ObwiniajcieKD, mimo że w wieku 36 lat nadal grałem na najwyższym poziomie i pomogłem wam odzyskać tę „kulturę”, którą tak się teraz szczycicie. Matthew zachowuje się, jakbym został aresztowany za jazdę pod wpływem alkoholu czy coś w tym stylu. Wracam na Threads – napisał doświadczony skrzydłowy.
Ishbia szybko odpowiedział na zarzuty. Zaznaczył, że Durant najwyraźniej nie obejrzał całego nagrania z wywiadu, i podkreślił, że nie próbował obarczać go winą za niepowodzenia Suns.
– Nie obwiniałem cię. Cieszę się jednak z kultury, którą budujemy teraz w Phoenix. Mamy odpowiednich ludzi i właściwe podejście, dlatego z optymizmem patrzymy na nadchodzący sezon. Powodzenia w Houston – stwierdził.
Durant nie zakończył na tym wymiany zdań. W kolejnym wpisie zasugerował, że Suns powinni być mu wdzięczni, ponieważ nie muszą już płacić mu ogromnych pieniędzy za grę dla innej drużyny. Jego reakcja pokazała, że mimo upływu czasu nie jest obojętny na sposób, w jaki w Phoenix ocenia się jego pobyt w klubie.
Trudno przy tym kwestionować indywidualny poziom prezentowany przez gwiazdora. Durant rozegrał w barwach Suns 145 spotkań sezonu zasadniczego, notując średnio 26,8 punktu, 6,3 zbiórki i 4,6 asysty. Jego liczby pozostawały imponujące, ale nie przełożyły się na sukcesy, których oczekiwano po tak kosztownej wymianie. Właśnie na tym polega sedno sporu: świetna forma jednej z największych gwiazd ligi nie wystarczyła, by Phoenix stało się zespołem zdolnym do walki o tytuł.
Po odejściu Duranta Suns postanowili zmienić sposób budowania drużyny. Ishbia mówi dziś o tak zwanym „Suns DNA”, czyli jasno określonych cechach, których klub szuka u zawodników. Liczą się nie tylko umiejętności, ale również etyka pracy, nastawienie, zaangażowanie i gotowość do podporządkowania się wspólnemu celowi. W realizacji tej wizji ważną rolę odgrywa trener Jordan Ott, a jednym z zawodników najlepiej pasujących do nowego kierunku jest Dillon Brooks.
Kanadyjczyk trafił do Phoenix w ramach wymiany z Houston, w której Suns oddali Duranta. Po internetowej sprzeczce byłego lidera drużyny z Ishbią również on postanowił zabrać głos. Na Instagramie podziękował właścicielowi za uporządkowanie sytuacji w szatni przed swoim przybyciem, używając przy tym mało subtelnego określenia.
– Dzięki, Matt, że posprzątałeś ten smród w szatni, zanim tu trafiłem. #Kultura – napisał.
Jego wpis trudno oddzielić od wcześniejszej wymiany zdań. Brooks wyraźnie poparł kierunek obrany przez władze Phoenix, a zarazem dołożył kolejną szpilkę Durantowi. Nie wiadomo jednak, na ile jego słowa odzwierciedlają konkretne problemy z poprzedniego składu, a na ile są wyrazem poparcia dla nowego otwarcia w klubie.
Pierwsze rezultaty zmian okazały się obiecujące. Suns zakończyli sezon 2025-26 z bilansem 45-37, przekraczając oczekiwania wielu obserwatorów, a następnie wywalczyli awans do play-offów przez turniej play-in. Ich udział w fazie pucharowej zakończył się jednak już w pierwszej rundzie, gdzie przegrali 0-4 z Oklahoma City Thunder. Mimo to poprawa wyników dała władzom podstawy do optymizmu i przekonanie, że obrany kierunek może przynieść długofalowe korzyści.
Durant i Rockets również nie mogą uznać ostatnich rozgrywek za pełny sukces. Houston zakończyło sezon zasadniczy z bilansem 52-30, ale odpadło w pierwszej rundzie po sześciu meczach z Los Angeles Lakers. Były lider Suns nadal ma więc wiele do udowodnienia, podobnie jak organizacja, która zdecydowała się z niego zrezygnować.
Wypowiedzi każdej ze stron jasno pokazują, że rozstanie nie zakończyło dyskusji o tym, kto ponosi odpowiedzialność za niepowodzenie projektu. W nadchodzącym sezonie Suns i Rockets zmierzą się ze sobą trzykrotnie, a każde z tych spotkań może stać się kolejnym rozdziałem tej historii. Phoenix będzie chciało udowodnić, że znalazło własną tożsamość, natomiast Durant będzie miał okazję przypomnieć, że nawet po odejściu z Arizony wciąż potrafi decydować o losach meczów.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










