Zazwyczaj zespoły organizują tzw. „spotkania zawodników” w kryzysowych sytuacjach. To sposób na to, by rozładować emocje; by każdy mógł swobodnie powiedzieć, co mu leży na sercu. Ostatnio takie spotkanie zorganizowali Washington Wizards. Okazuje się jednak, że nie przyniosło niczego dobrego.


Mamy specjalny kod, który daje DODATKOWE 25% ZNIŻKI w oficjalnym sklepie Nike na produkty z wyprzedaży!

Washington Wizards cały czas brakuje regularności. Zespół jest w czołówce drużyn wschodniej konferencji, ale oczekiwał więcej, oczekiwał dyspozycji, która zapewni im spore szanse na przejęcie wschodu także w play-offach. Podopieczni Scotta Brooksa mają jednak problem z ustaleniem dla siebie konkretnego poziomu. Do tej pory albo grali dobrze, albo grali źle. Nie mogą być zatem usatysfakcjonowani.

Zawodnicy postanowili więc porozmawiać w swoim gronie. – Faktycznie się spotkaliśmy, ale niektórzy źle to odebrali – przyznał po wszystkim John Wall. – To zaszkodziło naszej drużynie. Zamiast wykorzystać ten moment, by zbudować silniejszy kolektyw i nabrać motywacji, tym razem zrobiliśmy krok w tył – dodaje w bardzo niepokojąco brzmiącym komunikacie. Co dla Wizards oznacza krok w tył?

Dziennikarze z Waszyngtonu donoszą, że niektórzy z graczy nie pamiętają nawet, kiedy się to spotkanie odbyło. Nie poruszono na nim żadnego tematu, który faktycznie gryzie wszystkich graczy rotacji. – Nie każdy dostał szansę, by się wygadać – mówi z kolei Bradley Beal. – Musimy zaakceptować to, co koledzy mają do powiedzenia. Spotkanie było sytuacją, z której nie udało się wycisnąć maksimum i tego mi osobiście szkoda – dodaje.

Rzekomo Scott Brooks nie wiedział o spotkaniu graczy i nikogo nie wypytywał, co na nim zaszło. Generalnie jednak, wokół drużyny da się odnieść wrażenie pozytywnej atmosfery. Dotąd nikt nie zgłaszał problemów w kontekście relacji w zespole. – Teraz chodzi tylko o to, żebyśmy zaczęli wygrywać mecze. Bez względu na to ile odbędziemy spotkań, to siedzenie w szatni na pewno tego nie naprawi – kończy. John Wall zasugerował, że problemem musi zająć się zarząd. Interesująca sugestia.

Mamy specjalny kod, który daje DODATKOWE 25% ZNIŻKI w oficjalnym sklepie Nike na produkty z wyprzedaży!

NBA: Enes Kanter dostał ostrzeżenie






10 KOMENTARZE

  1. To co zarząd ma za nich grać?Mają tam fachowców to niech zrobią jakieś ruchy transferowe.Wtopili troche kasy z O.Porterem.Mają problem na pozycji 5.A z drugiej strony Wizards źle w tabeli nie stoi.”Zespół oczekiwał czegoś więcej”.Ale oczekiwać a osiągnąć to….wiadomo.

    • Moim zdaniem jest tam trochę zazdrości w tym zespole niby wszystko ok, ale moim zdaniem jest kwas między Wallem i Bealem. Dodatkowo Porter chce udowodnić wartość kontraktu, ale nie ma tyle okazji do rzutu +Oubre który walczy o kontrakt i w ogóle o przyszłość dodatkowo dubluje się z Porter em. Można jeszcze do tego dołożyć Gortata, który nie odzywa się tylko z powodu profesjonalizmu. Moim zdaniem tam jest za dużo młodzieży za mało weteranów. Zarząd źle zrobił puszczają jakiś czas temu Arize, Nene i kilku innych.

    • Wizards mają ekipę na top3 konferencji. Pytam się w czym kadrowo są słabsi np. od celtics? Boston ma KI ale wizards mają Walla do tego Beala, w C’s jest kupa młodzieży – w wizards jest kilku (Oubre, Porter) ale i weterani jak Gortat czy Morris a wyniki Boston ma o niebo lepsze. Jeśli nie chodzi o kadrę to wyjaśnienie jest proste – słabszy trener. Najczęściej ofensywa skupia się tylko na Wallu i Bealu, dostają piłkę i grają indywidualnie, jak jednemu i drugiemu nie siedzi to są bęcki z byle kim (ostatnio wpiernicz z mocarzami z Dallas). Dla mnie Brooks out

    • tu akurat gdyby transfer byø z kontenderem, to nawet plus dla Gortata w S5 lub ławka (20min) i miałby szanse na jakiś finał…ale patrząc na transfery wiz to ostatnio niewiele zrobili solidnych (fakt utrzymali trzon zespołu plus zmiana trenera (nie jest źle, bo nadal są kilka lat w top 4 i trafiają to półfinałów wschodu

  2. Moim skromnym zdaniem największym problemem Wizards jest jednak trener. Gra opiera się na dwóch gwiazdach które forsują grę. Gdy oni grają bardzo dobrze Wizards wygrywają mecze, jednak gdy Beal nie trafia a John popełnia straty to przegrywają. Uzależnili się tylko od dwóch zawodników którzy nawet gdy im nie idzie biorą odpowiedzialność za wynik na siebie i starają się sami wygrać spotkanie. Dziwi mnie, że gdy zdarza im się taki mecz jak z New York gdzie kilku graczy rzuca spokojnie około 10 punktów to oni nie próbują dalej grać zespołowo tylko grę ciągnie dwóch zawodników. Porter i Morris nie są wykorzystywani tak jak mogliby być. Wall jak raz w meczu zagra z Marcinem typowego pick and rolla którego może normalnie skończyć to jest cud. Wall oddaje mu piłkę dopiero gdy center próbuje go zablokować. Jason Smith zaliczał dobre minuty w poprzednim sezonie, teraz wcale nie gra (nie wiem może to kontuzja). Teraz całkiem nieźle gra Scott, Satoransky i oczywiście Oubre który jest mega walczakiem. Nie wiem dlaczego oni nie grają zespołowo i winę widzę w złych decyzjach trenera. Jednak może mnie ktoś wyprowadzi z błędu 🙂
    Pozdrawiam.
    PS: Swoją drogą ciekawe jest, że tak mało komentarzy jest pod artykułem w którym nie wspomina się o Cavs czy Warriors. Rozmawiamy przecież o zespole który będzie walczył o finał konferencji Wschodniej.

    • Wojtek bo gimby tu piszą(przeważnie)a to sezonowcy i nie kumają kosza.Tylko lbj i curry ot cała ich wiedza.Spójrz na komentarze gsw is the czy legoat.To są ludzie chorzy psychicznie uwarzają sie za fachowcow a piszą takie bzdety

  3. John Wall na pewno nie jest liderem na którego pozuje. W tym sezonie nie prezentuje oczekiwanej formy, za to ma słabość do wnoszenia skarg do mediów i przerzucanie odpowiedzialności na wszystkich dookoła. Jest świetnym zawodnikiem i oczekuję po nim znacznie więcej. Niestety nie każdy może być przywódcą i z pewnością w Waszyngtonie nikogo takiego nie ma.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here