Nietypowi eksperci analizujący fenomen rzutów z dystansu, które w ostatnich latach w NBA cieszą się ogromną popularnością wśród najlepszych drużyn w lidze? Właśnie o tym jest książka „Oglądaj koszykówkę jak geniusz”!

Autor zabiera nas w nietypową podróż po pięknej historii koszykówki. Książka „Oglądaj koszykówkę jak geniusz” rozkłada tę grę na czynniki pierwsze – tylko po to, żeby poskładać je na nowo. Ta książka sprawi, że najbardziej zagorzali fani koszykówki zostaną zachęceni do ponownego przemyślenia najbardziej oklepanych teorii związanych z rozwojem gry.

Zamów książkę tutaj – https://bit.ly/3AMBsn4

Fragment „Oglądaj koszykówkę jak geniusz”:

„Gdy koszykówka daje zbyt duży priorytet rzutom z dystansu, oglądamy wówczas mnóstwo takich prób, co  – zgodnie z  analizą kartografa Kirka Goldsberry’ego  – przekłada się na mnóstwo pudeł. Jednak celny rzut z wyskoku to piękny widok.

Bob Fisher, nasz bijący rekordy geniusz osobistych i konserwator gleby, wie z doświadczenia, że rzuty z wyskoku wymagają niesamowitej precyzji. „Rzut wolny można oddać na tysiąc różnych sposobów – mówi. – Tu więcej uchodzi. Odkryłem, że jeśli człowiek się nie spieszy i wszystko odpowiednio dopracuje, każdy sposób będzie się sprawdzał. W przypadku rzutów z wyskoku trzeba wykazać się większą precyzją. Angażujemy w nie więcej stawów i mięśni. Znacznie łatwiej stracić nad tym kontrolę”.

Curry osiąga na tym polu wybitne wyniki. W sezonie 2015/16, w którym zdobył swoją drugą nagrodę MVP, trafiał 51,6 procent rzutów ze strefy między odległością 8,5 metra od kosza a połową boiska. (Średnia ligowa wynosiła 20,8 procent.) Jest tak skuteczny z tak dużych odległości, bo jego postawa rzutowa niemal się nie zmienia. Nie wyrzuca piłki siłowo i robi to tak samo płynnie jak w przypadku prób tuż zza linii trójek. Fisher, mistrz rzutów z 4,5 metra, nie pojmuje, jak można tak często trafiać z tak wielkiej odległości. „To właśnie jest w nim niesamowite. On jest po prostu… – bezskutecznie poszukuje odpowiedniego słowa. – O rany”.

Po latach analizowania zachowania lecącej piłki do koszykówki Chau Tran przyrównuje podziwianie rzucającego Curry’ego do oglądania filmu science fiction, gdy jesteś inżynierem. „Czasami psuje to całą zabawę. Wpadam w tę pułapkę i mówię: »Zaraz, to przecież niemożliwe«”. Jeśli chodzi o Curry’ego, to właśnie sprawia, że cieszymy oczy jego grą. Kluczem do sukcesu w przypadku tego zawodnika jest umiejętność generowania mocy z dużą skutecznością. „W inżynierii nazywamy takie warunki »zasadą minimalnego wysiłku«”, mówi Tran. Nie lubi jednak używać języka technicznego do opisywania rzutów z wyskoku. Zamiast tego kwituje to zmysłowym barytonem: „Stephen Curry, stary. Ten to ma płynny rzut”.

Osobiście mógłbym godzinami oglądać rzuty Stepha Curry’ego czy Klaya Thompsona. Jednak powtarzane bez trudu, luzackie próby nie są dla wszystkich. W Temescal w Oakland znajduje się olbrzymi, niemal dziewięciometrowy mural przedstawiający Kevina Duranta wsadzającego piłkę do kosza jednorącz. To niesamowite dzieło sztuki, lecz zawsze zastanawiało mnie, czemu artysta wybrał jako modela Duranta, a nie Curry’ego – ulubione adoptowane dziecko Bay Area.

„Oczywiście, że mówili, żebym namalował Curry’ego, a ja na to: »A muszę?«”, opowiada JC Ro. Nie zrozumcie go źle. Pracujący w Los Angeles artysta, który stworzył ten mural, uwielbia Curry’ego. „Podziwiam go za to, jak gra”, mówi. Ma jednak problem z jego rzutem z wyskoku, który przecież najlepiej podsumowuje grę tego zawodnika i przyniósł mu tak wielką dominację na parkiecie. „Mural z rzutem za trzy to po prostu portret, tyle że z widocznymi pachami”.

Ro zastanawiał się nad innym sposobem oddania hołdu zręczności Curry’ego. Uznał, że uchwycenie go w dryblingu da mu więcej możliwości zaprezentowania ruchu i ekscytacji, lecz ostatecznie postanowił pójść w zupełnie innym kierunku. „Murale z wsadami są niezwykle dynamiczne. To prawdziwa poezja ruchu. Gracze są jakby oderwani od rzeczywistości, zaprzeczają zasadom grawitacji – mówi. – Znalazłem kilka fajnych ujęć Duranta w powietrzu. Chodzi o jego wygląd. Jest wysoki i szczupły. Prawdziwy unikat, który przyciąga wzrok. Faktycznie czuje się ten ruch, a w przypadku Curry’ego wygląda to bardziej jak skakanie w górę i w dół. Tak, jakby ćwiczył na skakance, rozumiesz?”. (Muszę wspomnieć, że Durant też dysponuje niezwykle płynnym rzutem z wyskoku, dorównującym Curry’emu i Thompsonowi, co jest absolutnie nie fair, biorąc pod uwagę, że mierzy 208 centymetrów).

Murale Ro powstają na bazie trójkątów. Z pewnej odległości jego prace wyglądają na mocno stylizowane, lecz przedstawionych na nich postaci nie da się pomylić z nikim innym. Gdy jednak przyjrzymy się im bliżej, widać, że cały obraz to zbiór wielokątów, ustawionych odpowiednio i zacienionych tak, by oddać głębię, ruch i emocje. „Zawsze uważałem, że to daje mi wolność – mówi o swoim stylu. – To prosta technika, lecz pozwala na coś niezwykle złożonego. Bo jakim cudem stworzyć piłkę do koszykówki z trójkątów? Czy da się stworzyć nieruchomy przedmiot tak, by wyglądał, jakby się poruszał?”.

Ro potrafi namalować na bazie trójkątów wszystko, co nie znaczy, że koniecznie musi. „Uwierz, próbowałem rozgryźć, jak przedstawić kogoś w trakcie rzutu z wyskoku w bardziej romantyczny i podniosły sposób. Nie ma szans”, opowiada.

Rzut z wyskoku ewoluował i stał się niezwykle skuteczną bronią. Choć jego pierwsi propagatorzy wykonywali dziwne, niespokojne ruchy, większość wad została usunięta na drodze do osiągnięcia perfekcji. Nie mamy już takich koszykarzy jak Bill Cartwright – center pierwszej, potrójnie mistrzowskiej drużyny Bulls, który za każdym razem, gdy usiłował rzucać z wyskoku, wyglądał jakby dopadło go stężenie pośmiertne. Współczesna postawa rzutowa graczy to w większości przypadków różne warianty tej samej koncepcji i czasami trzeba wielu zbliżeń, by znaleźć różnice w technice zawodników, bez względu na to, jaki jest efekt finalny ich prób. Parafrazując Annę Kareninę, wszystkie idealne rzuty z wyskoku są do siebie podobne, natomiast każdy brzydki jest brzydki na swój własny sposób.

„Każdy potrafi obecnie rzucać, bez względu na wzrost i ogólny poziom gry – mówi mi Shawn Fury. – Nie ma już zbyt wielu strzelców wstrzymujących rękę. Dobry rzut to kluczowa umiejętność”. Można by pomyśleć, że badacz rzutów z wyskoku będzie szczęśliwy, że nastała era posyłania pocisków z dystansu, lecz jego ulubionymi artystami w tej dziedzinie pozostają ci, którzy do mistrzostwa doprowadzili rzut z rejonów obecnie ignorowanych przez graczy. „Gdy Kobe Bryant i Michael Jordan rzucali z półdystansu, ich postawa była godna podziwu. Cieszyła oko”, mówi.”

Zawodnikom uchodzi wiele w temacie dziwnych technik rzutu z półdystansu, bo mniejsza odległość od kosza redukuje też możliwość pomyłki. Im dalej stoisz od kosza, tym płynniejszy i sprawniejszy musi być ruch przy rzucie. „W  czasach dominacji trójek trzeba utrzymywać idealną postawę rzutową i powtarzalność z dużych odległości – wyjaśnia Fury. – Coraz rzadziej obserwujemy te dziwaczne wyrzuty, które kiedyś były na porządku dziennym”.

Natychmiast na czymś się łapie. „Gdy to mówię, myślę o tych wszystkich dziennikarzach i  trenerach, którzy początkowo pałali tak wielką nienawiścią do rzutu z wyskoku. Czy sam teraz brzmię tak, jak ci goście wtedy? Muszę się pilnować z tą moją zrzędliwością”.

Problem z byciem starym piernikiem jest taki, że człowiek orientuje się, że się nim stał, gdy jest już za późno. Gdyby tylko Joan Crawford wciąż żyła i mogła wyrazić swoje zdanie na ten temat.

KONKURS!

Zapraszamy do oglądania podcastu PROBASKET w środę 17 sierpnia o godz. 21:00 na YouTube. W trakcie nagrania zorganizowane będą konkursy, w których do wygrania będą książki wydawnictwa SQN.

Zwycięzcy będą mogli wybierać spośród książek o Dream Teamie i Kevinie Garnecie. Do wygrania będzie też książka „Oglądaj koszykówkę jak geniusz” oraz „Album 75 lat NBA”.

Oglądaj w środę podcast od godz. 21:00, a tak wszystkiego się dowiesz!








ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj