Większość profesjonalnych sportowców przed najważniejszymi meczami robi wszystko, by przygotować organizm do wysiłku. Odpowiednia dieta, regeneracja, sen i żelazne trzymanie się rutyny mają pomóc wejść na najwyższe obroty. Donovan Mitchell postanowił jednak podejść do sprawy nieco inaczej. Ponad trzy lata po swoim legendarnym występie przeciwko Chicago Bulls gwiazdor Cleveland Cavaliers zdradził zaskakujący szczegół dotyczący kulis tamtego spotkania. Okazuje się, że przed jednym z najbardziej spektakularnych popisów strzeleckich w historii NBA zrobił coś, co wcześniej nie zdarzyło mu się nigdy — i czego później również nie powtórzył.



Sytuacja miała miejsce na przełomie 2022 i 2023 roku, gdy Cleveland Cavaliers w odstępie zaledwie dwóch dni dwukrotnie mierzyli się z Chicago Bulls. Po spotkaniu rozegranym w Sylwestra podopieczni J.B. Bickerstaffa wrócili do Ohio, gdzie spędzili Nowy Rok, by już następnego dnia, 2 stycznia, ponownie wyjść na parkiet. To właśnie wtedy Donovan Mitchell rozegrał jeden z najbardziej niezwykłych meczów w swojej karierze, zdobywając aż 71 punktów.

Po latach, goszcząc w podkaście „Cousins” prowadzonym przez legendy NBA, Vince’a Cartera i Tracy’ego McGrady’ego, Mitchell ujawnił nieznany wcześniej szczegół dotyczący przygotowań do tamtego spotkania. Sylwestrowa noc skłoniła go jednak do wyjątkowego odstępstwa od sportowego reżimu.

– Graliśmy z Bulls w Sylwestra. Później spędziliśmy Nowy Rok w Cleveland, a już następnego dnia ponownie wyszliśmy na parkiet. Nigdy w życiu nie piłem przed meczem. Ale to był Sylwester, więc poprzedniej nocy pozwoliłem sobie na drinka, a właściwie kilka drinków. Nigdy wcześniej w karierze tego nie zrobiłem i od tamtej pory również tego nie powtórzyłem. Dlatego mówię ludziom, że może właśnie to pozwoliło mi rozegrać taki mecz – przyznał.

Choć popularny „Spida” nie stwierdził jednoznacznie, że kilka drinków było bezpośrednią przyczyną jego strzeleckiego popisu, żartobliwie zasugerował, że sylwestrowe odstępstwo od sportowego reżimu mogło pomóc mu wejść na parkiet z odpowiednim luzem.

Co ciekawe, początek spotkania w Rocket Mortgage FieldHouse w niczym nie przypominał zapowiedzi historycznego wieczoru. Mitchell przystąpił do gry wyraźnie zmęczony, a Cavaliers szybko musieli odrabiać straty, bo rywale z Wietrznego Miasta prowadzili już różnicą 21 punktów.

– Byłem kompletnie wykończony. Ciało już odmawiało mi posłuszeństwa, nieważne. Miałem ten trudny moment, do przerwy rzuciłem 16 punktów. Przegrywaliśmy już dwudziestoma. Pomyślałem: „K**wa, no dobra”. I wtedy zaczęła się druga połowa, a ja miałem jedno założenie: „Po prostu sprawmy, żeby ten mecz był wyrównany” – kontynuował 29-latek.

O rekordach nie było jeszcze mowy. Lider Cavaliers chciał po prostu sprawić, by przed rozpoczęciem czwartej kwarty jego zespół wciąż miał o co walczyć. Kiedy jednak po przerwie Mitchell wrzucił wyższy bieg, wydarzyło się coś, czego nikt w hali nie mógł przewidzieć.

– Postanowiłem być trochę bardziej agresywny. Chciałem po prostu doprowadzić do tego, żebyśmy przed czwartą kwartą zbliżyli się do nich na jakieś 10 punktów i zobaczyli, co nam to da. Tymczasem nagle pierwsze rzuty zaczęły wpadać, mogłem też przedostawać się pod kosz. Zacząłem zdobywać punkty. Rzuty, których nie trafiałem przez cały poprzedni tydzień, nagle zaczęły wpadać, więc pomyślałem: „Okej” – wspominał Mitchell.

– I zanim się obejrzałem, już byłem w gazie. Moi koledzy z drużyny zaczęli po prostu grać pode mnie, i tak się nakręcaliśmy, cały czas szliśmy do przodu. Nagle spojrzałem na tablicę i pomyślałem: „Kurde, mam już 40 punktów. Dobra, super”. Ale graliśmy dalej – dodał.

To, co Mitchell zrobił w drugiej połowie i dogrywce, przeszło do historii NBA. Do przerwy miał na koncie zaledwie 16 punktów, ale po zmianie stron eksplodował, dokładając ich jeszcze 55. W efekcie zakończył spotkanie z niewiarygodnym dorobkiem 71 „oczek”.

Prawdziwy festiwal strzelecki rozpoczął się w trzeciej kwarcie, kiedy „Spida” zdobył aż 24 punkty, trafiając 6/9 rzutów z gry oraz wszystkie 12 prób z linii rzutów wolnych. W czwartej odsłonie dołożył kolejne 18 „oczek”, tym razem przy skuteczności 7/11 z gry. Prawdziwy popis dał jednak w dogrywce, w której zdobył 13 punktów, nie pudłując ani razu — trafił wszystkie 4 rzuty z gry, w tym 3 zza łuku, oraz oba rzuty wolne. Jego fenomenalny występ pomógł Cavs odrobić straty i pokonać Bulls 145:134.

Ostateczny bilans Mitchella tamtej nocy robi ogromne wrażenie: 71 punktów, 8 zbiórek i 11 asyst. Trafił w sumie 22/34 rzutów z gry, w tym 7/15 za trzy, oraz 20/25 rzutów wolnych. Tym samym został pierwszym zawodnikiem w historii NBA, który w jednym spotkaniu zdobył co najmniej 70 punktów i zanotował minimum 10 asyst. Cavaliers potrzebowali tego popisu jak mało czego. Zresztą Donovan odpowiadał za niemal połowę dorobku całego zespołu, a jego najskuteczniejszymi partnerami byli Jarrett Allen, autor 21 punktów, oraz Cedi Osman, który dołożył 19.

Powrót Cavs i historyczny występ ich lidera błyskawicznie obiegł koszykarski świat. Kilkanaście godzin później na gwiazdora Cleveland czekała jednak niespodzianka, której raczej nie wpisywał w plan tamtego wieczoru. Mitchell został bowiem skierowany na test antydopingowy. Po takim popisie trudno się dziwić, że zawodnik potraktował całą sytuację z przymrużeniem oka.

Choć dziś sam zainteresowany z dystansem podchodzi do tamtego meczu i uważa, że nie był najlepszy pod względem koszykarskim, spotkanie z Bulls pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych momentów jego kariery. Po latach do historycznych 71 punktów dochodzi jeszcze jedna historia — o sylwestrowych drinkach, które według Donovana Mitchella mogły pomóc mu zaliczyć tamtej nocy jeden z najlepszych występów w karierze.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany