Dwane Casey ma wiele argumentów, by zostać uznanym najlepszym trenerem mijającego sezonu. Niemniej jeden wyrasta ponad resztę, mianowicie ławka rezerwowych. Toronto Raptors w bieżących rozgrywkach dysponują jedną z najlepszych ławek w przekroju ostatnich 20 lat! Tak mówią statystyki i widać to już na parkiecie.


Fred VanVleet, Delon Wright, Jakob Poeltl, Pascal Siakam, C.J. Miles – piątka, która tworzy najlepsze rezerwowe ustawienie w lidze. Jeszcze rok temu ci gracze odgrywali mniejsze role jako wsparcie. W bieżących rozgrywkach zmienili frustrację w produktywność i stworzyli broń, z której trener Dwane Casey korzysta w tym sezonie z bardzo dobrą skutecznością. Czy równie efektywni będą już w play-offach. – Będą musieli to potwierdzić – podkreśla Casey.

Gdy rezerwowi są na parkiecie, Raptors zdobywają średnio 9/10 punktów więcej do rywala. To jeden z najlepszych wskaźników spośród najlepszych ławek ostatniej dekady. Najlepszą ławkę w 2012 mieli Chicago Bulls. Tak zwany Bench-Mob Toma Thibodeau siał postrach w szeregach każdego przeciwnika. Największą zaletą ławki z Toronto jest fakt, że potrafi dobrze bronić i skutecznie atakować.

Ustawienie Wright, VanVleet, Miles, Siakam i Poeltl jest drugą najlepszą piątką w lidze (spośród tych, które rozegrały ze sobą minimum 200 minut) uwzględniając liczbę stu posiadań w obronie i w ataku. Lepsza jest tylko piątka z Minnesoty Timberwolves (Jones, Butler, Wiggins, Gibson, Towns). Rywale przeciwko obronie Raptors zaczynają wystawiać coraz więcej graczy pierwszej piątki, ale rezerwowi Raptors dotąd bardzo dobrze radzą sobie z wyzwaniem.

Kto by się spodziewał, że tak będzie wyglądała sytuacja, gdy latem Raptors stracili DeMarre Carrolla, P.J.-a Tuckera, Patricka Pattersona i Cory’ego Josepha. Casey mimo tego był w stanie wycisnąć absolutnie maksimum z graczy, którym po prostu dał szansę. VanVleet jest jednym z największych odkryć. Jeszcze parę lat temu był przymierzany do gry w jednej z drużyn Polskiej Ligi Koszykówki. W bieżących rozgrywkach NBA notuje na swoje konto średnio 8,7 punktu, 3,2 asysty trafiając 43% z gry i 41,% z dystansu.

Z tej grupy, tylko Austriak Poeltl był wybrany w TOP 10 draftu. VanVleet nie znalazł się nawet w puli drugiej rundy. Wszyscy walczą o swoją przyszłość i uznanie w oczach szkoleniowca. Wychodzą jednak z założenia, że tylko i wyłącznie tworząc zgraną grupę dadzą sobie szansę na większe sumy w kolejnych kontraktach. Fakt, że nie są zapatrzeni we własne potrzeby ułatwia im funkcjonowanie na parkiecie. – To naprawdę coś wyjątkowego – mówi Miles.

NBA: Wall przygotowany do powrotu






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here