Główny zarzut do DeMara DeRozana dotyczył tego, że jest nieregularny. Jednej nocy potrafił rozstrzelać przeciwnika i przypieczętować dla Toronto Raptors zwycięstwo, kolejnej pudłował swoje rzuty i odbierał szanse. Mimo to jest All-Starem – jednym z najlepszych rzucających obrońców w lidze. Rozgrywki 2016/2017 rozpoczął wchodząc na zupełnie nowy poziom.


Ekipa z Kanady wystartowała zgodnie z planem. Są jedną z najlepszych drużyn wschodniej konferencji i maja ochotę zrewanżować się Cleveland Cavaliers za przegrane finały. Przed nimi jednak długa droga, za którą w dużej mierze odpowiedzialni będą Kyle Lowry i DeMar DeRozan. Rozgrywający wszedł w sezon spokojnie, niczego nie forsując. Pomaga wtedy, kiedy drużyna najbardziej tego potrzebuje. Znacznie ambitniej pierwsze tygodnie potraktował DeRozan, który przekraczając granicę 30 punktów w czterech kolejnych meczach ustawił się na szczycie wyścigu po nagrodę MVP.

Na pewno nie brakuje mu regularności, ale czy będzie w stanie utrzymać ten poziom do końca sezonu? Za nami dopiero pierwszy tydzień walki. DeMar sprawia wrażenie świetnie przygotowanego, o czym wielokrotnie mówił. Jednak prędzej czy później intensywność sezonu zacznie się na nim odkładać – to skutecznie przetestuje odporność gracza na coraz szybciej upływającą energię. Ma 27 lat, więc aktualnie rozgrywa najlepsze lata w karierze. W Kanadzie muszą się bardzo cieszyć, że wykorzystuje je w dokładnie taki sposób, na jaki wszyscy w organizacji liczyli podpisując z nim nowy 5-letni kontrakt za 139 milionów dolarów.

Zawodnik latem tego roku uzgodnił z Rapotrs warunki drugiej najdroższej umowy w historii NBA. W tym sezonie ma szansę po raz trzeci w swojej karierze dołączyć do składu gwiazd wschodu przy okazji All-Star Game. – Byłem już w naprawdę różnych meczowych sytuacjach – przyznaje rzucający obrońca. – Grałem w finałach konferencji, meczu gwiazd, zdobyłem także złoty medal na Igrzyskach. Naprawde wiele już widziałem. Gdy wychodzę na parkiet, staram sie to wszystko złożyć w jedną całość – dodaje. Jak dotąd radzi sobie z tym całkiem dobrze.

Oprócz tego, że za każdym razem przekraczał granicę 30 oczek, dwukrotnie zapisywał na swoje konto 40 punktów, m.in. w ostatnim starciu przeciwko Washington Wizards. Po czterech spotkaniach podsumowanych bilansem 3-1, DeRozan notuje na swoje konto średnio 36,3 punktu, 5,3 zbiórki, 2,3 asysty i 1,5 przechwytu trafiając 55,4 FG%. W kolejnym meczu podopieczni Dwane’a Caseya na własnym parkiecie podejmą Miami Heat. Czy waszym zdaniem jeden z liderów Toronto Raptors jest gotów walczyć w bieżących rozgrywkach o wyróżnienie dla MVP?

NBA: Ostatni rok Griffina?



Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Shoowar
Shoowar
4 listopada 2016 13:26

W końcu DeRozan pokazuje na co go stać i pięknie odwdzięcza się za wydane na niego pieniądze. Ale wg mnie to nie potrwa długo. Albo musi trochę spuścić z tonu i jego minuty powinny zostać troszeczkę ukrócone (37,2) bo prędzej czy później braknie mu paliwa, albo wystrzela się w przeciągu 2-3 miesięcy i tyle będzie z niego pożytku. Obym się mylił, chciałbym zawsze oglądać takiego Demara (jeden z moich 3 ulubionych graczy), ale może z nim być podobnie jak z Paulem Georgiem, który zazwyczaj ma bardzo dobre początki sezonów a później znika gdzieś w okolicach 23 pkt na mecz.

Timur
Timur
4 listopada 2016 17:29

fajnie by było gdy by tak grał długo..ale to raczej nie możliwe, skończy z 45% skutecznością za 2, 35 % za 3 i średnią 25 z małym plusem…ale i tak jestem pod jego wrażeniem i nie spodziewałem się po nim aż tyle powiem szczerze.