1 kwietnia NBA oraz Związek Zawodników (NBPA) osiągnęły wstępne porozumie w sprawie nowego Collective Bargaining Agreement (CBA, umowa ustalająca zasady funkcjonowania ligi). 26 kwietnia obie strony zatwierdziły umowę. Dzięki temu unikniemy przerwy w rozgrywkach. Z taką sytuacją spotkaliśmy się w 2011, kiedy brak porozumienia skutkował lockoutem i sezon rozpoczął się pod koniec grudnia. Nowe CBA prowadza jednak szereg zmian w przepisach – szczególnie w kwestii finansowych. Spróbuję wyjaśnić na czym one polegają i jaki będą miały wpływ na drużyny oraz zawodników.

autor: Wojciech Kowalik

Nowa umowa ma obowiązywać od 1 lipca, przez siedem lat, do sezonu 2029-30. Jednak obie strony mają prawo ją wypowiedzieć po sezonie 2028-29. To oznacza, że mamy co najmniej sześć lat rozgrywek na nowych zasadach.

Oficjalny dokument nie jest jeszcze dostępny i nawet drużyny nie miały jeszcze okazji zapoznać się ze wszystkimi zmianami. Sporo już jednak wiadomo na temat najważniejszych zmian. W miarę pojawiania się nowych informacji, będę aktualizował ten artykuł.

Jeżeli jest to Twoja pierwsza styczność z zagadnieniami dotyczącymi salary cap, to proponuję zapoznać się ze słownikiem kluczowych pojęć mojego autorstwa. Znajdziesz go tutaj – słownik koszykarski – salary cap, czyli czym jest limit płac w NBA.

Second Tax Apron

To jedna z najbardziej znaczących zmian w nowej umowie. Drużyny NBA obowiązuje obecnie salary cap, czyli górny limit wydatków na kontrakty zawodników. Limit ten można przekroczyć przy użyciu wyjątków. Więcej na ten temat napisałem w drugiej części słownika koszykarskiego – wyjątki w salary cap, więcej o limicie płac w NBA.

Po przekroczeniu poziomu salary cap (123 655 000 dolarów w sezonie 2022-23 i prognozowane 134 mln dolarów w 2023-24), kolejne ważne progi to podatek od luksusu (luxury tax, 150 267 000 dolarów w 2022-23 i prognozowane 162 mln dolarów w 2023-24) oraz Apron (156 983 000 dolarów w 2022-23).

Przekroczenie progu podatku wiąże się z dodatkowymi opłatami na rzecz ligi i pozostałych drużyn. Za sezon 2022-23 dziewięć drużyn musi zapłacić podatek za zbyt wysokie wynagrodzenia dla graczy. Rekordziści (Golden State Warriors) przekażą do kasy ligi niemal 164 miliony dolarów, a Los Angeles Clippers ponad 140 milionów dolarów. W nowej umowie zmienią się zasady wyliczania kwoty należnej za podatek, więcej na ten temat znajdziesz w ostatniej części.

Przekroczenie punktu Apron ma konsekwencje w postaci ograniczenia zdolności drużyn do podpisywania graczy. Jeżeli wynagrodzenia drużyny znajdą się powyżej tego punktu, to przekłada się to na wysokość dostępnych wyjątków (brak bi-annual i niższy mid-level) oraz nie pozwala na pozyskanie gracza w drodze transakcji sign-and-trade. Analogicznie, jeżeli wynagrodzenia są niższe niż punkt „Apron”, to skorzystanie z pewnych wyjątków (pełne mid-level oraz bi-annual) oraz pozyskanie gracza w sign-and-trade, nie pozwala na przekroczenie tego punktu w dalszej części sezonu.

Do tej pory punkt Apron był wyliczany na dość skomplikowanych zasadach – 6 mln dolarów i procent ze zmiany salary cap. Na nowych zasadach punkt Apron będzie w nadchodzącym sezonie 7 mln dolarów powyżej progu podatku i od kolejnego sezonu będzie rósł w tym samym tempie co salary cap. Wprowadzony będzie też drugi próg Apron, który będzie 17,5 mln dolarów powyżej progu podatku. Gdyby ten próg obowiązywał w zakończonym właśnie sezonie, sześć drużyn znalazłoby się powyżej (Clippers, Warriors, Bucks, Celtics, Mavs i Suns).

Do tej pory przekroczenie punktu Apron nie stanowiło dla drużyn dużego problemu. Wszystkie kluby płacące podatek za sezon 2022-23, są również powyżej Apron. W nowej umowie przewidziane są za to bardzo surowe konsekwencje za przekroczenie drugiego progu Apron. Wprowadzono też kilka dodatkowych ograniczeń dla drużyn powyżej pierwszego progu. 

Jedną z konsekwencji przekroczenia drugiego progu Apron, będzie brak wyjątku mid-level na podpisywanie umów z nowymi graczami. Warriors dzięki takiemu wyjątkowi podpisali kontrakt z Donte DiVincenzo, Bucks z Joe Inglesem, Celtics z Danilo Gallinarim, Mavs z Javalem McGee i Clippers z Johnem Wallem. Na nowych zasadach, nie byłoby to możliwe.

Od sezonu 2024-25, nie będzie też możliwa wymiana wyboru w pierwszej rundzie draftu. Jeżeli drużyna przekroczy drugi próg Apron, to nie będzie mogła użyć w wymianie swojego wyboru w drafcie, który jest ostatnim dostępnym. Drużyny mają dostępne picki na siedem lat w przód, dlatego ten przepis będzie zawsze dotyczył właśnie wyboru siedem lat po zakończonym sezonie, w którym klub przekroczył drugi próg. Dodatkowo, jeżeli drużyna będzie miała zablokowany do wymiany pick oraz przekroczy drugi próg Apron dwukrotnie w ciągu czterech kolejnych sezonów, to ten wybór w drafcie będzie przesunięty na koniec pierwszej rundy. Drużyna będzie mogła odzyskać swój wybór do wymian oraz cofnąć karę przesunięcia na koniec rundy, jeżeli w ciągu kolejnych czterech sezonów (od zamrożenia wyboru w drafcie), trzykrotnie będzie poniżej drugiego progu Apron.

Pojawią się ograniczenia w wymianach – dotychczas drużyny powyżej linii podatku mogły pozyskiwać graczy zarabiających 125% sumy oddawanych kontraktów (więcej na ten temat w artykule „Wszystko, co musisz wiedzieć o transferach NBA„). Teraz dla drużyn, które przekroczą pierwszy próg Apron ta wartość będzie wynosić 110% w sezonie 2023-24 i 100% od sezonu 2024-25. Czyli drużyny powyżej Apron nie będą mogły pozyskiwać zawodników zarabiających więcej, niż ci oddawani. Przeprowadzona przed kilkoma dniami wymiana między Suns i Wizards (Bradley Beal – Chris Paul) odbywa się jeszcze według starych zasad. Po 1 lipca nie mogłaby być zatwierdzona, o ile Suns nie wysłaliby kolejnego kontraktu do Waszyngtonu.

Jeżeli drużyna poniżej Apron pozyska gracza zarabiającego więcej niż 110% oddawanych kontraktów (100% od 2024-25), to nie może przekroczyć pierwszego progu Apron w tym sezonie. Od 2024-25 drużyny powyżej drugiego progu apron nie będą też mogły łączyć kontraktów graczy, żeby pozyskać innego zawodnika. Jako przykład wymian, które według tej zasady nie mogłyby dojść do skutku, można podać BucksHill, Nwora i Ibaka za Crowdera czy ClippersKennard i Wall za Gordona. Drużyny powyżej pierwszego progu będą mogły łączyć kontrakty swoich zawodników, ale nie będą mogły przyjmować wyższej umowy niż suma oddawanych. Kolejnym ograniczeniem dla drużyn powyżej drugiego progu Apron będzie brak możliwości korzystania z gotówki w wymianach. Kluby pozbywając się niechcianych kontraktów, często rekompensowały finansowo koszty przejmowanej umowy. Clippers skorzystali z takiej opcji wysyłając Reggiego Jacksona do Hornets.

Drużyny powyżej pierwszego progu Apron, nie będą mogły podpisywać umów z graczami wykupionymi przez inny klub (buyout). Powszechną praktyką jest, że drużyny wykupują kontrakty niechcianych graczy. Zawodnik przeważnie rezygnuje wtedy z części zarobków, wiedząc że dołączy do innego klubu. Według nowych przepisów, drużyny powyżej progu Apron nie będą mogły podpisywać umów z graczami, których kontrakt wynosił więcej niż pełny wyjątek mid-level (10,5 mln dolarów w sezonie 2022-23). Kilku zawodników w poprzednim sezonie musiałoby podpisać umowy z innymi drużynami, gdyby ten przepis już obowiązywał – Russell Westbrook z Clippers, Reggie Jackson z Nuggets czy Terrence Ross z Suns.

Drużyny w wymianach mogą uzyskiwać dodatkowe wyjątki, które pozwalają im potem pozyskiwać kolejnych graczy. Po zakończeniu sezonu 2023-24, drużyny powyżej Apron nie będą mogły korzystać z tych wyjątków (Traded Player Exception, TPE), o ile takie w ogóle posiadają.

Będzie turniej

Adam Silver od dawna dążył do uatrakcyjnienia sezonu zasadniczego. W końcu udało mu się włączyć do rozgrywek turniej, który ma być rozgrywany systemem pucharowym. Rozgrywki zadebiutują już w najbliższym sezonie. Będą one częścią kalendarza sezonu zasadniczego. Wszystkie 30 drużyn będzie podzielonych na sześć pięcio-zespołowych grup. Podział na grupy odbędzie się zgodnie z Konferencjami. Każda drużyna rozegra w grupie jeden mecz z każdym przeciwnikiem, dwa u siebie i dwa na wyjeździe. Do kolejnej fazy pucharowej awansuje sześciu zwycięzców grup i dwie dzikie karty. W dalszej fazie przewidziany jest tylko jeden mecz, bez rewanżu. Nie wiemy jeszcze jakie będą kryteria przyznawania dzikich kart oraz rozstrzygania kolejności w przypadku równej liczby zwycięstw. Półfinały i finał mają być rozgrywane na neutralnym terenie, Las Vegas wymieniane jest jako najbardziej prawdopodobne miejsce. Mecze grupowe oraz faza pucharowa, do półfinałów łącznie, będą się wliczały w sezon zasadniczy. Mecz finałowy już nie, przez co finaliści rozegrają łącznie 83 mecze, ale liczyć im się będą tylko 82. Wszystkie drużyny mają mieć zaplanowane 80 spotkań w terminarzu sezonu zasadniczego. Drużyny, które nie awansują do fazy pucharowej będą miały zaplanowane dwa dodatkowe mecze na późniejszym etapie sezonu.

Nagrodą dla zwycięzców będzie 500 tys. dolarów dla każdego zawodnika. Gracze drugiego finalisty otrzymają po 200 tys. dolarów półfinaliści po 100 tysięcy, a ćwierćfinaliści po 50 tysięcy.

Nagrody MVP, All-NBA Team, Defensive Player of the Year, 6th Man of the Year, All-Defensive Team

Zarówno NBA, jak i związek zawodników, uznały że opuszczanie meczów przez graczy (load management) jest problemem dla ligi. Złotego środka nie udało się znaleźć, ale uznano że wprowadzenie limitu gier dla otrzymania nagród, jak np. MVP czy obrońca roku (DPOY), pomoże w ograniczeniu tego zjawiska. Od nowego sezonu wprowadzony zostaje limit 65 gier, w których zawodnik musi wystąpić, żeby kwalifikować się do przyznawanych na koniec sezonu nagród. Jako zaliczony mecz przyjmuje się występ zawodnika przez co najmniej 20 minut. To ma zapobiec wyjściu gracza na parkiet i zmianie po minucie spotkania. Dopuszczono dwa mecze z 65 w wymiarze czasowym 15-20 minut. W przypadku kontuzji kończącej sezon zawodnika, limit gier wynosi 62 mecze lub 85% spotkań przed kontuzją. Wprowadzono też zapis o zabezpieczeniu graczy w przypadku „złej wiary” ze strony klubu. Na tym etapie, można się domyślać, że chodzi o tankujące drużyny, które celowo trzymają zdrowych graczy na ławce. Limit gier nie będzie miał zastosowania przy nagrodach dla debiutantów.

Według tego przepisu, w ubiegłym sezonie do drużyny All-NBA nie zakwalifikowaliby się: Giannis Antetokounmpo (1st Team, 60 spotkań), Luka Doncić (1st Team, 64 spotkania), Jimmy Butler (2nd Team, 64 spotkania), Stephen Curry (2nd Team, 56 spotkań), Damian Lillard (3rd Team, 58 spotkań) czy LeBron James (3rd Team, 55 spotkań). Na podstawie oddanych głosów, zastąpiliby ich: Lauri Markkanen, Jrue Holiday, Pascal Siakam, Jalen Brunson, Trae Young i Anthony Edwards. Ma to znaczenie o tyle, że zakwalifikowanie się do drużyny All-NBA przez zawodników ze stażem poniżej dziewięciu sezonów w lidze, przekłada się na większe zarobki. Tacy gracze mogą otrzymać wyższe kontrakty od swoich drużyn, tzw. supermaksy. Przedstawiciele mediów oddali też głosy na graczy, którzy nie spełnili kryterium 65 meczów: Ja Morant, Devin Booker, James Harden, Tyrese Haliburton, Kevin Durant czy Kawhi Leonard.

Gracze, którzy byli blisko 65 spotkań (Doncić i Butler), pewnie bez problemu mogliby zrobić limit, gdyby on obowiązywał. W przypadku pozostałych nie jestem już tego pewien.

W CBA ma się znaleźć zapis, że gracz może się ubiegać o zakwalifikowanie do głosowania, pomimo niespełnienia kryterium rozegranych spotkań. Jeżeli zawodnik przedstawi argumenty, że spełniłby kryterium 65 gier, gdyby nie czynniki dodatkowe (kontuzje, zawieszenia, itp.), to możliwe, że będzie uwzględniony w głosowaniu. Na pewno taki zapis miałby znaczenie w przypadku Ja Moranta, który ma opuścić 25 spotkań i już na starcie sezonu nie będzie się kwalifikował do nagród.

 Salary Cap

Aby uniknąć sytuacji z 2016 roku, wprowadzony zostanie limit, o ile co sezon może wzrastać salary cap. W 2016 roku nastąpił znaczny wzrost górnego limitu zarobków graczy, aż o 32%. Skutkowało to bardzo wysokimi kontraktami dla zadaniowców, ponieważ nagle drużyny miały do dyspozycji znaczne środki na umowy dla zawodników. W efekcie np. Allen Crabbe otrzymał $75 milionów, a Luol Deng i Ryan Anderson po $72 miliony. Według nowego CBA, salary cap nie wzrośnie więcej niż 10% w stosunku do poprzedniego sezonu oraz nigdy nie będzie niższe niż w poprzednim sezonie. Na horyzoncie jest nowa, bardzo lukratywna umowa telewizyjna i spory zastrzyk finansowy dla ligi. Rozwiązanie z limitem 10% pozwoli rozłożyć te pieniądze równomiernie na kilka sezonów. Liga dzieli się z graczami mniej więcej pół na pół, więc gracze są dzięki temu zabezpieczeni. Ostatnie kilka sezonów również miało podobne zasady i salary cap mogło się maksymalnie zwiększyć o 10%. Zostało to wprowadzone po pandemii i jak widać, wszyscy są zadowoleni z takiego rozwiązania.

W NBA drużyny muszą wydać co najmniej 90% salary cap na kontrakty. Jeżeli ten próg nie został osiągnięty, to różnica była wypłacana na rzecz zawodników danej drużyny. W takiej sytuacji byli Spurs, którzy swoim graczom wypłacili łącznie niemal $10 milionów. Można powiedzieć, że formalne konsekwencje nie były znaczące. To się zmieni, ponieważ drużyny, które będą poniżej minimalnego progu wynagrodzeń w pierwszym dniu sezonu 2023-24, otrzymają jedynie 50% podziału pieniędzy z podatku. Od sezonu 2024-25 nie będą w ogóle uwzględniane w puli. Połowa środków pozyskanych od klubów płacących podatek trafia do tych drużyn, które podatku nie płacą. W zakończonym sezonie przypadło ponad $15 milionów na drużynę.
Jeżeli drużyna będzie poniżej minimalnego pułapu wynagrodzeń w pierwszym dniu sezonu, to różnica będzie doliczana do team salary. Taka drużyna nie będzie też mogła przeprowadzić wymiany, która obniży jej listę płac. Te zmiany są o tyle znaczące, że drużyny nie będą zaczynały sezonu z bardzo niską listą płac (np. Pacers i Spurs w 2022-23). To pozwalało im brać udział w wymianach i przejmować niechciane kontrakty od innych klubów.

Wzrosną wartości wyjątków mid-level. Pełny wyjątek (non-taxpayer mid-level exception, NTMLE), przysługujący drużynom powyżej salary cap, ale poniżej apron, będzie od nowego sezonu wyższy o 7,5%. W poprzednim sezonie wynosił on 10,490,000 dolarów. W nowym sezonie prognozuję 12,405,000 dolarów. Z kolei wyjątek mid-level dla drużyn korzystających z cap space (room mid-level, RMLE) wzrośnie o 30%.

W sezonie 2022-23 było to 5,401,000 dolarów, prognozuję po zmianie na nowy sezon 7,724,000 dolarów. Kontrakty z wyjątku room exception będą też mogły być na trzy sezony. Do tej pory były to jedynie dwa lata. Oba te wyjątki (NTMLE i RMLE) oraz Bi-Annual od sezonu 2024-25 będą mogły być teraz również wykorzystane do pozyskania gracza w wymianie. Dotychczas służyły one tylko do podpisywania wolnych agentów. Jeżeli kontrakt gracza będzie maksymalnie w wysokości danego wyjątku (zarobki oraz ilość sezonów), to drużyna dysponująca takim wyjątkiem może pozyskać zawodnika innego klubu w ramach tego wyjątku. Obniżono za to wartość wyjątku mid-level dla drużyn powyżej pierwszego punktu apron (taxpayer mid-level exception, TMLE). W najbliższym sezonie ten wyjątek będzie wynosił 5 milionów dolarów i będzie się zmieniał od sezonu 2024-25 tak jak salary cap. Kontrakty w ramach tego wyjątku będą od sezonu 2024-25 mogły być na maksymalnie dwa sezony. Do tej pory były to umowy na maksymalnie trzy lata. Tego wyjątku nie będzie można wykorzystać w wymianach.

Wymiany

Przy okazji omówienia drugiego progu podatku, wyjaśniliśmy sobie ograniczenia w wymianach dla niektórych drużyn. Liga idzie jednak na rękę klubom poniżej punktu Apron, które zyskają większe możliwości przy transferach. W NBA drużyna pozyskująca gracza z innego klubu, musi oddać odpowiednią wartość kontraktu lub kontraktów, w zależności od wysokości umowy pozyskiwanego zawodnika. Według poprzedniego CBA, drużyny poniżej progu podatku mogły dokonywać wymian na następujących zasadach:

Oddawana suma kontraktówMaksymalna suma kontraktów przyjmowanych
$0 – $6,533,333175% oddawanych kontraktów + $100k
$6,533,334 – $19.6MSuma oddawanych kontraktów + $5M
$19.6M wzwyż125% oddawanych kontraktów + $100k

Teraz te wartości będą większe i będą dotyczyły również drużyn powyżej progu podatku, ale poniżej punktu Apron. Nowe zasady wymian będą wyglądać następująco:

Oddawana suma kontraktówMaksymalna suma kontraktów przyjmowanych
$0 – $7,500,000200% oddawanych kontraktów + $250k
$7,500,001 – $29.0MSuma oddawanych kontraktów + $7.5M
$29M wzwyż125% oddawanych kontraktów + $250k

W poprzednim sezonie gorącym nazwiskiem na rynku transferowym był OG Anunoby, który był łączony z Grizzlies. Na jego przypadku, możemy zobaczyć jaką różnicę robią zmienione procenty wymian. Kontrakt OG z Raptors w sezonie 2022-23 wynosił 17,357,143 dolarów. Drużyna, która chciała pozyskać gracza Toronto, musiała więc oddać 12,357,143 dolarów. Dla Grizzlies oznaczało to konieczność oddania Dillona Brooksa (11,400,000 dol.) oraz innego gracza na niskiej umowie. Memphis bardzo ceni swoich młodych graczy i władze klubu na pewno wolałyby ich zatrzymać u siebie. Na nowych zasadach wymian, do pozyskania OG potrzebne jest jedynie 9,857,143 dolarów. Czyli sam Dillon Brooks daje możliwość zrealizowania takiej wymiany. W powyższym przykładzie skupiam się jedynie na aspekcie zgodności kontraktów, Memphis oferowało za gracza Raptors kilka pierwszorundowych wyborów w drafcie.

Częściowo powiązane ze zwiększeniem procentów w wymianach jest zmniejszenie ilości kontraktów minimalnych, jakie drużyny mogą wysyłać w zamian za gracza innego klubu. Przepis będzie obowiązywał dla wymian wykonanych między 1 lipca a 15 grudnia. Jeżeli drużyna odda więcej graczy niż otrzyma z innego klubu, to będzie mogła wykorzystać tylko jeden kontrakt minimalny. Dosyć powszechną praktyką było podpisywanie graczy tuż przed końcem sezonu zasadniczego na minimalnych umowach niegwarantowanych. To pozwalało wykorzystywać ich kontrakty w kolejnym sezonie w wymianach. Celtics zrobili tak pozyskując Malcolma Brogdona. Boston wykorzystał umowy minimalne Nika Stauskasa, Malika Fittsa oraz Juwana Morgana, żeby „uzbierać” odpowiednią wartość kontraktów oddawanych. Po zmianie przepisów ta wymiana nie mogłaby się odbyć w takiej formie.
Drużyna będzie mogła wykorzystać dwa kontrakty minimalne, jeżeli będą one jedynymi wysyłanymi do innego klubu w wymianie. Czyli oprócz dwóch graczy na umowach minimalnych, nie można wykorzystać kontraktu żadnego innego gracza. W zależności od stażu w lidze, kontrakt minimalny w sezonie 2023-24 może wynieść ponad 3 miliony dolarów. Przy obecnej prognozie najwyższego kontraktu minimalnego oraz zastosowaniu nowych przepisów wymian, dwóch takich graczy pozwoli na sprowadzenie gracza z zarobkami do 12,8 mln dol.. Jest to wartość bardzo zbliżona do pełnego wyjątku mid-level. Gracze którzy podpiszą umowy w ramach tego wyjątku i tak nie mogą brać udziału w wymianie przed 15 grudnia, ale jeżeli taka umowa była podpisana sezon wcześniej, to już tak.

Po zakończeniu sezonu 2023-24, drużyny powyżej drugiego progu Apron nie będą mogły pozyskiwać w wymianach graczy, którzy trafili do swojego klubu w ramach transakcji sign-and-trade. Na przykład DeMar Derozan trafił do Bulls w ramach sign-and-trade ze Spurs. Gdyby drużyna znajdująca się powyżej drugiego progu Apron, jak Warriors, chciała go pozyskać w wymianie, to nie byłoby to możliwe.

Zmienią się przepisy dotyczące transakcji extend-and-trade, czyli przedłużenia kontraktu i wymiany do innej drużyny. Dotychczas tego typu transakcje mogły obejmować trzy sezony, wliczając w to obecną umowę. Podwyżka w kontrakcie ograniczona była do 105% poprzednich zarobków. Te wartości zmienią się na cztery sezony, łącznie z przedłużaną umową, a pensja będzie mogła wynosić maksymalnie 120% poprzednich zarobków. Pistons skorzystali z extend-and-trade w przypadku Bojana Bogdanovica. Chorwat trafił do Detroit z Jazz, mając ostatni sezon w swojej umowie. Według przepisów extend-and-trade, mógł przedłużyć kontrakt z Pistons o kolejne dwa sezony (łącznie z ostatnim sezonem w „starej” umowie, kontrakt obejmuje trzy lata) z zarobkami wynoszącymi 105% poprzedniego wynagrodzenia. Ostatecznie długość kontraktu wyniosła maksymalne trzy sezony, podwyżka nie była w pełnym wymiarze – z 19,550,000 na 20 mln dolarów. Nowe CBA daje możliwość przedłużenia takiego kontraktu o jeden sezon więcej. Maksymalne zarobki Bojana w przedłużeniu umowy mogłyby wynieść 23,460,000 dolarów (20,527,500 na starych zasadach).

Kontrakty

Drużyny otrzymają możliwość podpisania trzeciego gracza na kontrakcie two-way. Do tej pory każdy klub mógł mieć dwóch takich zawodników. Wiąże się to z powiększeniem składów do 18 zawodników w trakcie sezonu oraz 21 w offseason. Jeżeli jednak przez dwa sezony średnia graczy na standardowych kontraktach wyniesie mniej niż 14,5 na drużynę, to Związek Zawodników może usunąć trzeci kontrakt two-way. Wtedy każda drużyna ponownie będzie mogła mieć tylko dwóch graczy na tego typu umowie. Takie rozwiązanie ma zapewnić przypływ graczy do ligi, ale nie kosztem regularnych kontraktów. Wydłużony zostanie również czas na podpisywanie graczy two-way. Do tej pory drużyny miały czas do 3 stycznia na podpisywanie takich umów. Nowy termin to 3 marca.

Drużyny nie będą mogły mieć mniej niż 14 graczy na standardowych kontraktach (bez two-way) przez 28 dni w trakcie sezonu lub 14 kolejnych dni. Zostanie też wprowadzony przepis „Under-Fifteen Games”. Będzie dotyczył spotkań, w których drużyna ma mniej niż 15 graczy podpisanych na standardowych kontraktach. Jeżeli jeden gracz two-way będzie aktywny podczas „Under-Fifteen Game”, na konto drużyny zapisane zostanie jedno takie spotkanie. Przy dwóch graczach two-way, dwa. A przy trzech, trzy. Drużyny nie będą mogły mieć aktywnego gracza two-way podczas więcej niż 90 „Under-Fifteen Game”.

Kluby będą teraz mogły przedłużać kontrakty z graczami wybranymi w pierwszej rundzie draftu na pięć sezonów. Dotychczas były to maksymalnie cztery lata. 5-letnie przedłużenie możliwe było tylko dla wybranych przez drużynę zawodników (Designated Rookie). Tacy graczy musieli jednak otrzymać maksymalne wynagrodzenie w wysokości 25%-30% salary cap. Teraz dodatkowy rok w przedłużeniu kontraktu nie będzie wymagał najwyższych zarobków.

Zostaną zniesione ograniczenia zawodników na supermaksach (Designated Rookie i Designated Veteran). Każda drużyna mogła mieć maksymalnie dwóch takich graczy w składzie – dwóch typu Rookie i dwóch Veteran. Z tych dwóch, tylko jeden mógł być pozyskany w wymianie. Teraz te ograniczenia zostaną zniesione. Problem z tym przepisem pojawił się przy prośbie o transfer Kevina Duranta. Brooklyn pozyskał wcześniej w wymianie Bena Simmonsa, który ma kontrakt spupermaks (Designated Rookie). Przy potencjalnych ofertach z np. Miami Heat, nie mógł być uwzględniany Bam Adebayo, który też ma taką umowę. Oryginalnie przepis miał uniemożliwić tworzenie super-drużyn, ale okazało się, że nie spełnia swojej roli.

Dodany zostanie nowy wyjątek, pozwalający podpisywać kontrakty z graczami wybranymi w drugiej rundzie draftu. Dotychczas zawodnicy z drugiej rundy draftu byli podpisywani jak wolni agenci i drużyny musiały mieć miejsce na liście płac (cap space) lub odpowiedni wyjątek, aby ich zakontraktować. Teraz będzie dostępny osobny wyjątek, dzięki któremu każda drużyna może podpisać gracza z drugiej rundy na trzyletnim lub czteroletnim kontrakcie. Kontrakt będzie mógł zawierać opcję w ostatnim sezonie. Maksymalne zarobki graczy na trzyletnich umowach będą do wysokości minimalnego kontraktu dla zawodnika z rocznym doświadczeniem w lidze (prognozowane 1,774,999 dol. w sezonie 2023-24). Dla umów czteroletnich będzie to minimalny kontrakt dla gracza z dwuletnim doświadczeniem w pierwszych dwóch sezonach (prognozowane 1,989,698 dol. w sezonie 2023-24). W pozostałych sezonach gracze będą zarabiali minimalną wartość kontraktu odpowiednią dla ich stażu w lidze, bez względu na okres trwania umowy. Minimalne zarobki dla obu rodzajów umów to kontrakt minimalny dla gracza zaczynającego grę w NBA (prognozowane 1,102,929 dol. w sezonie 2023-24). Na zmianie skorzystają wszystkie drużyny podpisujące zawodników wybranych w drugiej rundzie. Niektóre drużyny nie będą tracić części wyjątków mid-level lub cap space, inne będą mogły podpisać dłuższe umowy zamiast dwuletniego minimum, jak Max Christie w Lakers

Drużyny będą mogły oferować graczom przedłużenia kontraktów na lepszych warunkach. W poprzednim CBA pierwszy rok przedłużenia umowy mógł zaczynać się od maksymalnie 120% poprzednich zarobków. To powodowało, że gracze na relatywnie niskich umowach, np. Dejounte Murray, nie byli zainteresowani przedłużeniem na takich warunkach. Maksymalna wysokość kontraktu dla gracza Hawks w pierwszym roku nowej umowy wynosiła według starego CBA 21,856,800 dolarów. Teraz będzie to 25,499,600 dolarów. Akurat Dejounte raczej nie skorzysta z tej możliwości i poczeka na koniec kontraktu. Ale dla wielu graczy zmiana powinna okazać się korzystna.

Sytuacja z Benem Simmonsem w 76ers spowodowała wprowadzenie przepisu związanego z opuszczaniem meczów przez graczy. Jeżeli zawodnik odmówi gry bez powodu, będzie miał obniżone wynagrodzenie za każde opuszczone spotkanie. Może być to ciężkie do wyegzekwowania, bo niezadowolony gracz zawsze jakiś powód znajdzie. Niemniej jednak taki przepis w nowym CBA będzie.

Podatek

Obecnie podatek wylicza się według progów. Co 5 milionów obowiązuje pewna kwota, którą drużyny muszą zapłacić za przekroczenie luxury tax o każdego dolara. W sezonie 2023-24 progi będą w dalszym ciągu co 5 milionów, natomiast w kolejnym sezonie będą rosły równo z salary cap. Przy zakładanym 10% wzroście salary cap, progi będą odpowiednio co 5,5 mln dolarów.

Od sezonu 2025-26 kary za wysokie przekroczenie podatku będą bardziej surowe. Dla drużyn znacznie powyżej progu podatku, w obecnych realiach od 10 milionów dolarów wzwyż, przewidziano podwyżkę kar za każdego wydanego dolara. Złagodzone zostaną za to kary w pierwszych dwóch progach, czyli obecnie poniżej 10 milionów dolarów w podatku.

Surowsze kary czekają na drużyny notorycznie płacące podatek (trzy z czterech ostatnich sezonów). Tzw. repeater tax będzie wyższy w każdym progu. Na przykładzie Golden State, którzy płacą repeater tax, zamiast 170 milionów dolarów w tym sezonie, musieliby zapłacić aż 233 miliony dolarów.

W nowym CBA jest sporo rozwiązań korzystnych dla zawodników: lepsze warunki przy przedłużeniach kontraktów, konieczność osiągnięcia progu minimalnego wynagrodzenia, 30 nowych miejsc pracy. Właścicielom drużyn najbardziej zależało na wyrównaniu szans finansowych i ograniczeniu klubów najwięcej wydających, czyli Warriors, Clippers i Nets. Głównym narzędziem ma być drugi punkt Apron, którego przekroczenie będzie miało poważne konsekwencje. Do tego dochodzi znaczne podniesienie kar za podatek. Ciężko przewidzieć, jakie te zmiany będą miały skutek. Większość klubów unika podatku, więc progi Apron nie będą dla nich żadnym problemem. Suns pozyskując Bradley’a Beala już pokazali, że nie będą się liczyli z wydatkami. Może okazać się, że drużyny zdecydują się iść all-in, mając dwa-trzy sezony na wygranie ligi. Po tym będzie je czekała bolesna przebudowa. Denver z kolei stawia na draft i pozyskiwanie młodych graczy na niskich umowach. W zamian za wybory w drafcie w 2023 (#37) oraz 2024 (w pierwszej i drugiej rundzie), oddali swój pierwszorundowy pick w 2029. Więcej odpowiedzi będziemy znali po 1 lipca, kiedy drużyny zaczną podpisywać kontrakty ze swoimi zawodnikami i wolnymi agentami.

autor: Wojciech Kowalik

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments