Od początku sezonu wokół Philadelphii 76ers działo się wiele rzeczy, które podpowiadały, że drużyna nie jest gotowa na walkę o mistrzostwo. Tuż przed epidemią stracili Bena Simmonsa. Australijczyk wrócił już do zdrowia, co w gruncie rzeczy jest dobrą informacją, ale jednak… 


Początkowo zakładano, że Ben Simmons będzie gotowy do gry mniej więcej na start play-offów. Zawodnik miał problemy ze skurczami pleców, więc zespół przygotował dla niego kilka tygodni odpoczynku. Simmons rozgrywał kolejny sezon, w którym wiele się od niego domagano, a on i tak robił po swojemu. Trener Brett Brown powtarzał kilka razy, że jest rozczarowany faktem, iż jego młody gracz tak szybko zrezygnował z rzucania za trzy.

W 54 meczach bieżących rozgrywek, Australijczyk notował na swoje konto średnio 16,7 punktu, 7,8 zbiórki i 8,2 asysty trafiając 58,5 FG%. W międzyczasie zaczęło się pojawiać coraz więcej głosów sugerujących, że jego połączenie z Joelem Embiidem po prostu się nie sprawdza. W Philly mieli nawet coraz aktywniej myśleć na temat handlowania Simmonsem. Niewykluczone, że play-offy sezonu 2019/2020 będą ostatnią testem dla tego duetu.

Według Dereka Bodnera z The Athletic, Sixers mają wrócić do gry piątką Josh Richardson, Shake Milton, Ben Simmons, Tobias Harris i Joel Embiid. To skład, który w tym sezonie rozegrał ze sobą dokładnie… zero minut. Szóstym graczem w tym zestawieniu jest Al Horford, mający stanowić uderzenie z ławki rezerwowych. Weteran otwarcie przyznał, że nie jest fanem tego rozwiązania, ale był gotowy dostosować się do potrzeb swojego zespołu.

Zatem Sixers przed powrotem do rywalizacji mają naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Mimo ogromnego potencjału w swoim składzie, dotąd nie mieli bladego pojęcia, jak go wykorzystać, m.in. przez kontuzje, z jakimi walczyli Simmons i Embiid. Nadal będą jedną z najbardziej interesujących drużyn, gdy liga ruszy, ale pomimo tak mocnych nazwisk w składzie, nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli ich przygoda z walką o mistrzostwo skończy się na pierwszej rundzie.

Sytuacja stanie się dla nich jeszcze trudniejsza, gdy NBA zapraszając NBA do bańki postanowi pozbyć się podziału na konferencje. Przed rozpoczęciem sezonu mówiono, że Sixers na papierze mają najlepszą piątkę w lidze. Szybko się jednak okazało, że Brett Brown nie znalazł klucza, który otworzyłby dla tej rotacji odpowiednie drzwi, a jednym z największych problemów pozostaje to, że Ben Simmons nie stanowi na dystansie żadnego zagrożenia, co ogranicza spacing drużyny.

NBA: Michael Jordan zabrał głos. “Mamy tego dość”


Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
icenumerocinq
icenumerocinq
1 czerwca 2020 22:51

The process. Problem budowniczych kadry 76ers polega na tym , że ich dwie największe gwiazdy mają dość poważne wady. Center jest zbudowany ze szkła. A rozgrywający nie potrafi rzucać. Także jakiekolwiek porównania z najlepszymi duetami w lidze są niepoważne. Menedżer zaryzykował z budową teamu wokół tej dwójki. Mogło się udać, ale niestety nie widać zbyt dobrych perspektyw.

Bobby
Bobby
2 czerwca 2020 19:22

Podpisanie Horforda za taką kasę porażka.

Woyciech
Woyciech
3 czerwca 2020 00:03

Poważnie?? Mają 4 graczy w pierwszej piątce którzy bardzo dobrze rzucają za 3 a wszyscy mówią tylko o tym, że Simmons nie trafia. Naprawdę tak ciężko jest przygotować zagrywki pod niego by nie musiał rzucać? Cała czwórka wychodzi na obwód a Simmons pod koszem wygrywa pojedynki z każdym rozgrywającym w Nba. Moim zdaniem największym problemem jest to, że Horford (którego bardzo lubię) i Harris mieli przed przyjściem do 76ers statusy gwiazd a teraz nikt nie potrafi ich wykorzystać albo nie grają na swoim poziomie. Nie lubię Simmonsa za to, że nie poprawia się w tym jednym elemencie o którym wszyscy… Czytaj więcej »