“The Jordan Rules” zrobiło ogromne zamieszanie wokół Michaela Jordana i Chicago Bulls w sezonie 1991/1992. Zespół z Wietrznego Miasta rozpoczynał swoją dominację, jednak rewelacje przedstawione przez autora książki – Sama Smitha, mogły mocno podważyć status Michaela Jordana.


Michael Jordan miał pretensje za tamtą książkę do Horace’a Granta, który według MJ-a był głównym źródłem informacji Sama Smitha. “The Jordan Rules” przedstawiło lidera Chicago Bulls w dużej mierze jako agresora, który wyżywa się na swoich kolegach z drużyny, przez to nie potrafi zbudować z resztą zespołu zdrowych relacji. Dla MJ-a liczyło się tylko wygrywanie i jeśli ktoś nie dawał z siebie stu procent, Jordan bardzo otwarcie wyrażał swoje niezadowolenie.

Okazuje się jednak, że 6-krotny mistrz nigdy nie miał pretensji do autora książki. Ten starał się wykonać swoją pracę najlepiej jak tylko mógł. Ich relacje się odrobinę zmieniły, owszem, niemniej Jordan nie chciał Sama Smitha publicznie atakować. Gdy dziennikarz jedzie na mecz Chicago Bulls do Charlotte, właściciel Hornets wcale od niego nie ucieka. – Gdy mnie widzi to pyta, co u mnie słychać – przyznał Smith w ostatniej rozmowie z New Yorkerem.

Jordan nigdy nie powiedział mi słowa na temat “Jordan Rules” – kontynuuje. – Przez trzydzieści lat nie powiedział absolutnie nic. Pod koniec wywiadu (dla “Ostatniego tańca”) spytałem producentów, czy pytali MJ-a o zgodę na przeprowadzenie wywiadu ze mną. Jeden z gości wyjąkał, że tak, faktycznie go o to spytali. Co więc odpowiedział? “Gówno mnie obchodzi z kim gadacie”. Nie powiedział więc, czy mogą, czy nie. Sami nie byli przekonani – dodaje Smith.

Według dziennikarza, “Ostatni taniec” nie był dziennikarskim dokumentem, bardziej historią Michaela Jordana. – Nawet nie powinien być dziełem dziennikarskim. MJ nigdy wcześniej nie opowiedział swojej historii w taki sposób, ludzie nigdy nie znali jego punktu widzenia na wiele spraw – dodał Smith, który napisał o Jordanie dwie inne książki, jedną o tytule “There Is No Next” nawiązującym do tego, że żaden koszykarz w historii nie nawiąże do tego, czego dokonał Michael Jordan.

NBA: Jak gracze Lakers uhonorowali Bryanta? Mają specjalny okrzyk



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
icenumerocinq
icenumerocinq
23 lipca 2020 01:11

Akurat nie zdziwiłbym się jakby Jordan czytając The Jordan Rules uśmiechał się pod nosem z aprobatą dla samego siebie. MJ jest tam przestawiony tak, jak chciał aby go postrzegali gracze. Fakt, nie chciał żeby ten wizerunek przeniknął do zwykłych ludzi. Ale i oni po czasie docenili takie podejście. Zresztą MJ miał grono wyznawców wśród młodszej generacji z Kobem na czele. Ja czytając tę książkę byłem pełen podziwu dla Jordana. Wiadomo, że jestem lekko skrzywiony jeśli chodzi o MJ, ale bez takiego podjęcia żaden gracz nie ma szans go doścignąć.