Zespół z Bostonu rozpoczął sezon od trzech zwycięstw w czterech meczach. Poprzedniej nocy podopieczni Joe Mazzulli pokonali na własnym parkiecie Brooklyn Nets 125:124. Spotkanie miało bardzo interesujący przebieg, a o jego rozstrzygnięciu zdecydowała dogrywka, w której decydujący cios zadał Jayson Tatum. Lider zespołu mówił po meczu, że w końcu wraca do swojej optymalnej formy.
Boston Celtics odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu. Jayson Tatum rozegrał znakomity mecz, zdobywając 40 punktów, pięć zbiórek i osiem asyst. Trafiał z 50% skutecznością z gry, spędzając na parkiecie 42 minuty. Po końcowej syrenie przyznał jednak, że występ Bostonu pozostawiał wiele do życzenia i drużyna nie zagrała na swoim najwyższym poziomie.
– To pierwszy raz w tym sezonie, gdy gramy dwa dni z rzędu. Rozmawialiśmy o tym, jakim zespołem chcemy być, a ten mecz był po prostu brzydki. Wygraliśmy, ale nie zagraliśmy najlepiej. Musimy popracować nad tym, jak zakończyliśmy czwartą kwartę. W NBA trudno o zwycięstwa, dlatego przyjmujemy tę wygraną – powiedział Tatum.
W starciu z Brooklyn Nets lider C’s grał z dużą pewnością siebie, znajdował dogodne pozycje i bez wahania oddawał rzuty. Jego występ, wsparty 20 punktami Paula George’a i 16 oczkami Derricka White’a, wystarczył do wywalczenia zwycięstwa i pokazał, jak dużą głębią składu dysponują Celtics. – Musimy po prostu znaleźć sposób, żeby to wszystko funkcjonowało. Sezon zasadniczy liczy 82 mecze i nie zawsze będzie pięknie. Ważne, żebyśmy trzymali się razem, potrafili reagować na trudności i żeby każdy dokładał coś od siebie. Dzisiaj każdy miał swój udział w zwycięstwie – dodał Tatum.
Po zerwaniu ścięgna Achillesa pojawiały się wątpliwości, czy Tatum będzie jeszcze w stanie grać na poziomie, jaki prezentował przed urazem. Jak sam przyznawał, podczas długiej rehabilitacji również miewał podobne obawy. Po jednym sezonie przerwy ponownie zaczyna jednak czuć się sobą, a jego forma przyciąga uwagę całej ligi. Coraz lepsza dyspozycja Tatuma sprawia jednak, że rosną nadzieje na poważną walkę o wysokie miejsce w Konferencji Wschodniej.
– Wyniki są dla mnie ważne, ale od kontuzji minęło dopiero 18 miesięcy. Liczy się postęp i to, jak się poruszam. W trakcie meczu zdarzają się drobne momenty, kiedy robię coś na parkiecie, czasem nawet bez piłki, i myślę sobie: „O, wraca!”. Zaczynam wtedy czuć się jak dawniej. To daje mi naprawdę dużo optymizmu – przyznał koszykarz.
Na razie wszyscy dobrze wywiązują się ze swoich zadań, choć za wcześnie na snucie zbyt śmiałych przypuszczeń. Jeśli Paul George, Derrick White, Payton Pritchard i Sam Hauser utrzymają wysoki poziom i będą konsekwentnie wspierać Tatuma przez resztę sezonu, Boston może powalczyć nawet o miejsce w pierwszej trójce konferencji. Taki scenariusz mógłby również zmienić sposób, w jaki oceniana jest decyzja o rozstaniu z Jaylenem Brownem.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










