Phoenix Suns wygrali czwarty mecz serii z Los Angeles Lakers i do Phoenix wracają z remisem 2-2. Kluczową rolę w wygranej miał Chris Paul, który zmuszony jest do gry z urazem. Trener Monty Williams był bardzo bliski posadzenia go na ławkę, lecz przegrał dyskusję ze swoim liderem.

Chris Paul kontuzji doznał w pierwszym meczu serii pomiędzy drużynami. Weteran Phoenix Suns naciągnął mięsień w okolicach szyi i ramienia, co początkowo sprawiało mu dużo problemów związanych z pracą na piłce. Znacząco też spadła jego produktywność. W meczu numer dwa zagrał 23 minuty i zanotował 6 punktów i 5 asyst, w meczu numer trzy wyszedł na 27 minut i w tym czasie zdobył 7 punktów i 6 asyst. Potrzebował więc chwili odpoczynku. 

Jak twierdzi trener Monty Williams – było bardzo blisko tego, by Chris Paul dostał szlaban na grę w meczu numer cztery serii pomiędzy Suns i Los Angeles Lakers. Drużyna z Arizony przegrywała 1-2 i potrzebowała wszystkiego, czym mogła w rywala rzucić, by w Staples Center doprowadzić do remisu. – Powiedział: trenerze, pozwól mi rozpocząć mecz i jeśli stwierdzisz, że coś jest ze mną nie tak, to wtedy mnie zdejmiesz z parkietu – przyznaje coach Williams. 

To jedna z tych sytuacji, w których musiałem zaufać zawodnikowi – dodaje szkoleniowiec Suns. Monty absolutnie CP3 zdejmować nie musiał. Lider zespołu zagrał 32 minuty i był najlepszym graczem swojej drużyny notując 18 oczek i 9 asyst. Kontuzja wyraźnie nie przeszkadzała mu tak bardzo, jak w poprzednich meczach, co jest rzecz jasna dobrym prognostykiem na starcie numer pięć, które Suns i Lakers rozegrają ponownie w Phoenix przy głośnym dopingu kibiców z Arizony.

Rozmawiałem też z moimi kolegami z drużyny. Jeśli zobaczyliby, że nie gram na miarę swoich możliwości to mieli mi o tym powiedzieć – mówił Paul. – Nie dotykałem piłki od ostatniego meczu tej serii. […] Po prostu się cieszę, że mogłem pomóc – dodał. Kto jest faworytem tej serii biorąc pod uwagę obecne okoliczności? Naprawdę trudno powiedzieć. Wiele zależy od tego, jak poważna jest kontuzja Anthony’ego Davisa, który może nie zagrać w meczu numer pięć.









3 KOMENTARZE

  1. Nie kibicuję PHX, ale życzę CP3 jak najlepiej. Genialny zawodnik, którego prześladują kontuzje. Gdyby nie one miałby pierścień albo nawet parę.

  2. Lubie CP i jego styl gry ale rozdawnictwo asyst przez sedziow stalo po prostu smieszne. Akcja gdzie gracz dostaje pilke i robi w biegu 2 kozly a pozniej 2-takt lub rzut jest zaliczane jako asysta dla CP3? Naliczylem takich co najmniej 3-4 na zalaczonym filmiku. To jest troche zabawne troche zenujace.

  3. Szkoda słońc, że trafili od razu na Lakersów. Kibicuję im od finałów w 1993. I w końcu jest szansa na choćby finał konferencji. Co prawda uważam że brak im gwiazdy z prawdziwego zdarzenia – są poukładanym zespołem, a to może na finał nie wystarczyć. Jeśli pokonają LA, to o ile nie posypią się fizycznie, dalej będzie lżej. Po tak krótkiej przerwie między sezonami wygra ten, kto ustrzeże się kontuzji. Będzie ciężko…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj