Pascal Siakam nie składa broni i w dalszym ciągu chce reprezentować barwy Toronto Raptors – informują amerykańskie media. Kierownictwo klubu jest jednak skłonne wysłuchać ofert za 27-letniego skrzydłowego.


Po mistrzowskim zespole Toronto Raptors z 2019 roku pozostały już jedynie pojedyncze elementy. Kawhi Leonarnd jeszcze jako MVP finałów przeniósł się do Los Angeles Clippers. Podobną ścieżkę obrał Serge Ibaka, natomiast drugą stronę Miasta Aniołów wybrali Marc Gasol i Danny Green (obecnie Philadelphia 76ers). Na początku sierpnia z klubem pożegnał się dodatkowo generał parkietu Kyle Lowry, który momentalnie dogadał się z Miami Heat. Na pokładzie kanadyjskiego statku wciąż pozostaje jednak Pascal Siakam. Wszystko wskazuje na to, że sezon 2021/22 skrzydłowy rozpocznie w barwach Raptors.

Obecna umowa Siakama opiewa na ponad 106 milionów dolarów i wiąże go z Toronto jeszcze przez trzy kolejne lata. W poprzednim sezonie 27-latek notował średnio 21,4 punktu, 7,2 zbiórki, 4,5 asysty (rekord kariery) oraz 1,1 przechwytu (rekord kariery) na mecz, ale jego skuteczność zza łuku wyraźnie spadła (z 35,9% na 29,7%). Siakam mógłby mimo wszystko okazać się bardzo ciekawym kąskiem na rynku transferowym, szczególnie biorąc pod uwagę jego stosunkowo „niskie” zarobki w porównaniu do czołowych zawodników ligi. To jednak wokół Pascala Raptors będą budowali swój zespół w nadchodzących rozgrywkach, co potwierdził Sam Amick z The Athletic.

– Czy Raptors chcą wymienić Siakama? Bazując na rozmowach z kilkoma bliskimi całej sytuacji osobami w Las Vegas, zaryzykowałbym stwierdzenie, że nie – przynajmniej na razie. Wciąż będą wysłuchiwać telefonów w tej sprawie, co nie różni się od tego, co Masai Ujiri oraz Bobby Webster robili dotychczas – komentuje Amick.

Amick podkreśla również, że inne źródło dało mu jasno do zrozumienia, że Ujiri nie ma na chwilę obecną zamiaru handlować Siakamem. Historia niejednokrotnie pokazała jednak, że NBA to biznes i w niektórych przypadkach generalni menadżerowie nie mają skrupułów przed podjęciem zaskakujących decyzji. Nikt nie może bowiem przewidzieć, jak zakończy się saga z Benem Simmonsem w roli głównej bądź czy Damian Lillard nie zmusi kierownictwa Blazers do rozmów z innymi zespołami. Dodatkowo w zeszłym sezonie Pascal Siakam miał rzekomo na pieńku ze szkoleniowcem Raptors, Nickiem Nursem i choć spory te zostały już dawno rozwiązane, to mogą mieć ostatecznie pośredni wpływ na przyszłość 27-latka. Na ten moment skrzydłowy pozostaje zawodnikiem Raps i nic nie wskazuje na to, by miało to ulec zmianie.

Przed Toronto niezwykle interesujący sezon. Szeregi zespołu zasilił Goran Dragić, choć i jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Słoweniec otwarcie przyznaje, że Kanada nie jest jego preferowanym miejscem i w kolejnych tygodniach może raz jeszcze zmienić klub. Z czwartym wyborem draftu Raptors wybrali 20-letniego Scottiego Barnesa, wychowanka uniwersytetu Florida State, który w pierwszym meczu NBA Summer League zdobył 18 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst. W składzie pozostali natomiast Fred VanVleet, Gary Trent Jr. czy OG Anunoby. W Toronto liczą na poprawę wyniku z minionych rozgrywek (bilans 27-45; 12. miejsce wschodu)





2 KOMENTARZE

  1. Pozostaje zasadność istnienia takich klubów do których ciężko zrekrutować dobrych graczy. Do dziś nie wiem po co przeniesiono Seattle SuperSonics do Oklahomy. Toronto na siłę próbuje uczepić się USA, drużyna baseballowa czy koszykówka to najlepsze przykłady. Ciekawe czy Kanadyjczycy mając przed oczami porównywalny kontrakt wybraliby ten z Toronto.

    • Pawle, domyślam się o co Ci chodzi, ale może spróbuj napisać to zrozumiale. Z Twoich czterech zdań tylko drugie nie pozostawia wątpliwości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here