Wygląda na to, że skrzydłowy Denver Nuggets, Michael Porter Jr. wróci niebawem do gry. To jednak nie koniec dobrych wieści dla fanów drużyny z Colorado. Istnieje szansa, że na parkiet jeszcze w tym sezonie powróci także kolejny z filarów drużyny, Jamal Murray. Jeśli obaj wrócą w dobrej dyspozycji, prowadzona przez Michaela Malone’a może sporo namieszać w tegorocznych playoffach.

Adrian Wojnarowski z ESPN uciął sobie niedawno pogawędkę z Prezydentem Denver Nuggets, Timem Connellym oraz agentem Michaela Portera Jr., Markem Bartelsteinem i relacjonuje, że obaj są zadowoleni z postępów, jakie czyni rekonwalescent i wypatrują jego powrotu do gry w tym sezonie.

Przypomnijmy, MPJ na przełomie listopada i grudnia przeszedł operację pleców, która – jak twierdził wówczas Bartelstein – miała go wyłączyć z gry do końca obecnych rozgrywek. Była to już trzecia jego tego typu operacja.

Pierwszą przeszedł na początku rozgrywek akademickich 2017/2018, po tym, jak w pierwszym meczu sezonu, grając dla Missouri Tigers, doznał kontuzji. Udało mu się wrócić pod koniec sezonu na jeden mecz turnieju konferencyjnego i jedno spotkanie turnieju ogólnokrajowego, ale było to za mało, by odzyskać wysoką pozycję (wielu widziało go nawet jako numer jeden), jaką miał przed kontuzją w oczach skautów z NBA. W związku z tym trafił do klubu z Denver z dopiero z 14. numerem.

Nim jednak rozegrał pierwsze spotkanie w najlepszej lidze świata, musiał się poddać kolejnej operacji pleców. Po tych przejściach udało mu się dopiero rozegrać w poprzednim sezonie, kiedy to zdobywając średnio 19 punktów na mecz (przy 54,2% skuteczności z gry, 44,5% skuteczności za trzy i 79,1% skuteczności w osobistych) i ponad 7 zbiórek skończył na trzecim miejscu w głosowaniu na Most Improved Player.

W tym sezonie gra mu się nie kleiła. Nie mógł się wstrzelić (35,9% z gry, 20,8% za trzy i 55,6% osobistych). Co prawda cała liga odnotowała spadek skuteczności, ale jego rozmiar u Portera Jr. i szczególnie bardzo niska skuteczność z linii wskazują, że z jego plecami mogło cały czas być coś nie tak. Po 9 meczach (w ostatnim, czując zesztywnienie pleców, opuścił parkiet w 8. minucie), w których zdobywał średnio tylko 9 punktów, zdecydował się na operację.

Teraz skrzydłowy Baryłek jest już w stanie odbywać treningi rzutowe. Jak widać na poniższym filmie, nie idzie mu to jeszcze zawsze tak gładko, ale rzeczywiście wygląda na to, że jest bliżej niż dalej powrotu do gry.

Jamal Murray jest z kolei uziemiony od kwietnia zeszłego roku wskutek zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Kiedy kanadyjski rozgrywający nabawił się tej kontuzji, rozgrywał swój najlepszy sezon. Notował w nim średnio najwyższe w karierze 35,5 minut gry, 21,2 punktu (trafiając 47,7% rzutów z gry oraz 40,8% trójek), 4,8 asysty i 1,3 przechwytu.

Zerwanie więzadeł przeważnie wymaga 12-miesięcznego okresu leczenia i rehabilitacji. Oznacza to, że Murray powinien być z powrotem w grze mniej więcej w momencie, w jakim planowane jest rozpoczęcie playoffów (co w tym roku przypada na 16 kwietnia).
Wygląda na to, że wszystko przebiega zgodnie z planem. I tak, niedawno widziano go w całkiem niezłej formie w grze jeden na jednego.

W grze sam z koszem wygląda wręcz, że wyprzedza on plan. Niedługo zaś zamierza podjąć zajęcia w pełni kontaktowe.

Pomimo gry bez dwóch kluczowych zawodników ekipa z Colorado radzi sobie nie najgorzej. Z bilansem 24-21 plasuje się ona na 6. miejscu w Konferencji Zachodniej. Powrót Portera Jr. i Murraya niewątpliwie bardzo wzmocniłby Nikolę Jokicia i spółkę. W playoffach 2020 roku, kiedy Porter Jr. się dopiero docierał, na barkach Jokicia i Murraya drużyna Denver dotarła do Finałów Konferencji Zachodniej. W zeszłym roku brakowało im z kolei w playoffach kanadyjskiego rozgrywającego i zatrzymali się na drugiej rundzie. Teraz, jeśli rehabilitacja rekonwalescentów dalej będzie przebiegać tak, jak przebiega, to mogą wreszcie mieć całą trójkę na pełnych (tudzież prawie pełnych) obrotach. Tacy Denver Nuggets mogliby rywalizować z każdym na Zachodzie.