W ostatniej dekadzie popularyzacja rzutu za trzy punkty całkowicie zrewolucjonizowała sposób gry w koszykówkę. Choć „trójki” stały się nieodzownym elementem taktyki i schematów większości zespołów NBA, to do gry wkracza również inny zawodnik – znany jako floater.


Floater w NBA nie jest absolutnie nowością. W przeszłości, również tej odległej, regularnie korzystali z niego Nick Van Exel, Tony Parker, Chris Paul czy Derrick Rose. Na przełomie paru ostatnich lat coraz więcej zawodników, którzy nie grzeszą wzrostem, decyduje się jednak na tego typu manewr. Kapitalnie pod tym względem radzi sobie Trae Young. Świetnym floaterem dysponuje również Immanuel Quickley, przez co mecz numer 1 pomiędzy Atlantą Hawks a New York Knicks w tegorocznych play-offach, zgodnie z danymi Second Spectrum przytoczonymi przez ESPN, obfitował w 19 floaterów. Co więcej, to właśnie w ten sposób rozstrzygnęły się losy tamtego spotkania. Przy 9,8 sekundy na zegarze wspomniany już Rose floaterem doprowadził do remisu 105:105. Chwilę później, na 0,9 sekundy przed końcową syreną, Young w ten sam sposób dał „Jastrzębiom” zwycięstwo.

Nie powinno zatem dziwić, że to właśnie Trae Young był liderem klasyfikacji 'Floaters Per Game’ w zeszłym sezonie. Zgodnie z danymi Second Spectrum rozgrywający notował średnio 4 floatery na mecz. Dlaczego jednak mówimy o floaterze jako broni przyszłości? Wystarczy rozwinąć wspomnianą właśnie listę o pięć kolejnych pozycji:

  1. Trae Young [Hawks] – 4.0
  2. Collin Sexton [Cavaliers] – 3.1
  3. Ja Morant [Grizzlies] – 3.0
  4. Darius Garland [Cavaliers] – 2.6
  5. Luka Doncić [Mavericks] – 2.5
  6. Immanuel Quickley [Knicks] – 2.3

Średnia wieku pierwszej szóstki to zaledwie 21,83 roku. Pięciu z wymienionych ukończyło bowiem 22 rok życia. Jedynym wyjątkiem jest tu Darius Garland, który swoje urodziny świętować będzie już w styczniu. Warto zwrócić również uwagę, że każdy z wymienionych jest nominalnie rozgrywającym.

W swoim artykule dla ESPN Kirk Goldsberry przytoczył całą masę statystycznych ciekawostek. W poprzednim sezonie zawodnicy NBA wykończyli akcję floaterem aż 12286 razy. Średnio tego typu rzut oddawali z odległości 9,8 stopy od kosza (ok. 2,99 metra). Tylko Trae Young zdołał przekroczyć barierę 200 prób floaterem, których oddał łącznie 252 (trafiając 45,6% z nich). Kiedy rozgrywający Hawks znajdzie się już w łuku, to w przeciwieństwie do Ja Moranta i Luki Doncicia (którzy preferują floatery) częściej decyduje się jednak na bezpośredni atak na kosz. Goldsberry podkreślił również, że w przypadkach reprezentujących „starszą szkołę” Chrisa Paula i Kemby Walkera szansa na tzw. pull-up jumper, czyli w tym przypadku rzut z półdystansu zamiast floatera, jest aż trzykrotnie większa. Najskuteczniejszy w kwestii floaterów w całej lidze był natomiast Derrick Rose, który celnie wykończył 53,3% z 108 rzutów tego typu.

Co sprawia, że zawodnicy coraz częściej są w stanie, a co za tym idzie, decydują się na rzut typu floater? W tej kwestii Goldsberry również raczy nas interesującymi liczbami:

– Od sezonu 2013/14 aktywność pod koszem i gra tyłem do niego z piłką (post) spadła o 31,3% [źródło: Second Spectrum]

– Na przełomie dwóch ostatnich sezonów rozgrywający i obrońcy zdobyli więcej punktów w pomalowanym niż skrzydłowi i środkowi. To pierwszy taki przypadek w historii NBA.

Mniejsza aktywność w „trumnie” sprawia, że rozgrywający mają więcej miejsca na ataki. Ich szybkość umożliwia im momentalne przedostanie się po kosz, a odpowiednie umiejętności i wyczucie pozwala na zdobywanie stosunkowo łatwych punktów. W sezonie 2013/14 zespoły NBA notowały średnio 36,1 ataku na kosz na mecz (tzw. drive’ów). W minionych rozgrywkach liczba ta wzrosła do 47,4. Podobnie jest w przypadku floaterów, których częstotliwość występowania powiększyła się o 22%.

Sezon 2021/22 może udzielić ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy floatery rzeczywiście staną się bronią przyszłości. NBA chce wprowadzić zmiany w obronie, które mogą wymusić na zawodnikach nowy styl gry w ofensywie. Wiele wskazuje jednak na to, że tendencja wzrostu zostanie zachowana, a floatery, podobnie jak od kilku lat trójki, będą symbolem wszechstronności niższych zawodników.





5 KOMENTARZE

  1. Floatery pojawiły się tylko i wyłącznie dlatego że zniknęli prawdziwi centrzy z solidnym wzrostem i mega dużym zasięgiem ramion. O’neal, Mourning, Robinson, czy Wallece pozamiatali by te pedalskie floatery pod dywan. Koszykówka się zmienia i styl gry też czy się to komuś podoba czy nie.

    • myślę, że pod kątem wzrostu to się mylisz, wcale nie jest niżej niż kiedyś, ale rzeczywiscie, chętnie bym spojrzał na taką statystykę na przełomie lat. Możliwe natomiast, że mniej jest ociężałych centrów. Center ma szybko biegać teraz i rzucać za trzy haha

  2. Przyznam, że NBA śledziłem najbardziej w latach 90tych i to jak teraz się to wszystko zmieniło mnie zaskakuje: floatery, centrzy rzucający za 3, jumpshoty, połowa rotacji umiejąca rzucać za 3, wymuszanie fauli, „delikatna” obrona. Ciężko za tym nadążyć, jak bardzo kreatywni głownie w ofensywie są dzisiejsi gracze. Za czasów „twin towers”, takie floatery by nie przeszły.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here