Większość graczy NBA marzy o zdobyciu nagrody Most Valuable Player. Z pewnością podobne marzenie miał ubiegłoroczny zwycięzca Nikola Jokic, jednak gdy prestiżowe wyróżnienie padło już jego łupem, rosnąca sława zaczęła go uwierać.


Podczas wczorajszej rozmowy z dziennikarzami gwiazdor Denver Nuggets postanowił podzielić się refleksjami na temat bycia MVP. Joker zwrócił uwagę na jedną kłopotliwą konsekwencję bycia laureatem nagrody dla najbardziej wartościowego gracza ligi.

„Naprawdę to nie jest zabawne być celebrytą” – powiedział Jokic w rozmowie z Mikem Singerem z Denver Post.

26-latek dodał, że ma nadzieję, że nagroda nie zwiększy drastycznie jego popularności. Joker ewidentnie ceni sobie prywatność i jak sam mówi „wolałby, aby nikt go nie znał, niż aby wszyscy go znali”. Na tego typu refleksie jest już chyba jednak za późno. Jokic to w tej chwili jedna z najbardziej barwnych i popularnych postaci świata NBA, a indywidualne sukcesy dodatkowo zwiększają jego rozpoznawalność.

Jokic jest pierwszym centrem, który wygrał MVP od czasów Shaquille’a O’Neala w 2000 roku. Lider Nuggets jest graczem niezwykle wszechstronnym, a statystyki tylko to potwierdzają. W sezonie 2020/21 notował średnio 26,4 punkty, 10,8 zbiórek i 8,3 asyst na mecz. Na nagrodę z całą pewnością zasłużył.

Dzięki zwycięstwu w wyścigu o statuetkę MVP mierzący 211 cm wzrostu Jokic zapisał się na kartach historii, a niekonwencjonalny styl i pogodna osobowość dodatkowo zwiększają jego popularność. O czasach, gdy beztrosko przemierzał ulice Europy, chyba musi już zapomnieć. Popularne w Serbii zaprzęgi raczej również nie wchodzą już w grę.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here