PJ Tucker był zawodnikiem Houston Rockets przez cztery sezony. Choć ekipa z Teksasu dysponowała bardzo mocną drużyną, upragnionego sukcesu nie udało się niestety osiągnąć. Na drodze Rakiet przez kilka lat stawali potężni Golden State Warriors i mimo heroicznej postawy, Harden, Tucker i pozostali zawodnicy Rockets swoją przygodę w playoffs kończyli najczęściej właśnie na ekipie z Bay Area. Po kilku latach niepowodzeń włodarze Rockets stracili cierpliwość. Klub rozpoczął przebudowę, a największe gwiazdy odeszły do innych klubów. Tucker wylądował w Milwaukee Bucks.


Wychowanek uczelni Teksas od zawsze słynął z solidnej obrony, a o tym, jak trudnym jest rywalem, przekonali się wszyscy najlepsi zawodnicy ligi z Kevinem Durantem, LeBronem Jamesem, a nawet dużo wyższym Anthonym Davisem na czele. PJ-owi zawsze przypadała niewdzięczna rola krycia najlepszego gracza przeciwników. Nie inaczej było w tegorocznych playoffach, gdy opiekował się min. Butlerem, Durantem, Bookerem oraz wyższymi Capelą i Collinsem. Tucker z wszystkich swoich zadań wywiązał się znakomicie, a nagrodą dla niego jest mistrzowski pierścień.

Tegoroczne playoffy były dla PJ-a wyjątkowe z jednego niecodziennego powodu. W trakcie marszu po puchar Larry’ego O’Briena na każdym etapie rywalizacji Tucker na swojej drodze spotykał byłych kolegów z Houston Rockets. W pierwszej rundzie Bucks pokonali Miami Heat, w szeregach których grał Trevor Ariza (Tucker miał okazję grać z nim w sezonie 2017/18). Po wyeliminowaniu zeszłorocznych mistrzów Wschodu Kozły trafiły na Brooklyn Nets. W trakcie tej konfrontacji Tucker spotkał się z przyjacielem i byłym liderem Rockets Jamesem Hardenem. Kolejnym napotkanym kolegą z Houston okazał się w finale konferencji Clint Capela (Atlanta Hawks). Po tryumfie nad wszystkimi z nich, do pokonania pozostał już tylko jeden były kumpel z szatni Rockets… Chris Paul.

W finałowej walce o pierścień PJ okazał się lepszy także od CP3. Upragniony pierścień, którego nie udało mu się wywalczyć z Houston, trafi w końcu na jego palec. Tucker przenosząc się do Bucks, dokonał świetnego wyboru, a Milwaukee wraz z jego transferem pozyskali kluczowy element defensywy. PJ na przebudowie Rakiet zyskał zdecydowanie najwięcej. Na mistrzostwo NBA z pewnością zasłużył.






6 KOMENTARZE

  1. Faktycznie, niezła historia 😃

    Oczywiście mówienie, jak to wrzuciliście w tytuł, że „ograł wszystkich byłych kolegów z Houston” jest mocno naciągane, bo przecież nie zrobił tego 1v1, ale cóż, taki poziom dzisiejszego „dziennikarstwa”. Niemniej PJ może w głębi serca czuć pewnego rodzaju satysfakcję, bo pokazał wszystkim, że jest wartościowym graczem i to nie on przyczyniał się do niepowodzeń Rockets, nie on ich ciągnął w dół.

  2. „Wychowanek uczelni Teksas od zawsze słynął z solidnej obrony, a o tym, jak trudnym jest rywalem, przekonali się wszyscy najlepsi zawodnicy ligi z Kevinem Durantem, LeBronem Jamesem, a nawet dużo wyższym Anthonym Davisem na czele. ” Pj 196cm, durant 208, lj 206 , dużo wyzszy AD 208 cm hmm

    • Stary a głupi, przecież każdy z odrobiną umiejętności czytania ze zrozumieniem zauważy że chodzi o porównanie AD do Tuckera xD

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here