Nieskuteczne są na razie próby wzmocnienia składu Miami Heat. Ekipa z Florydy kręci się zarówno wokół Kevina Duranta, jak i Donovana Mitchella, lecz jak do tej pory Pat Riley nie dopiął jeszcze żadnego wielkiego transferu. Być może Heat będą więc zmuszeni skorzystać z awaryjnego planu, który zakłada ponoć próbę sięgnięcia po Gordona Haywarda.

Nie da się ukryć, że Gordon Hayward to dziś nie jest już tak duże nazwisko, jak jeszcze kilka lat temu. Winne są temu przede wszystkim ciągłe problemy zdrowotne, przez które skrzydłowy albo nie może znaleźć równej formy, albo wypada z najważniejszych meczów w sezonie. Dobrze wiedzą o tym teraz fani Charlotte Hornets, gdzie Hayward trafił w 2020 roku z Boston Celtics, podpisując 4-letnią umowę o wartości 110 milionów dolarów. To jednak wciąż solidny zawodnik, który wielu drużynom mógłby rozwiązać wiele problemów – jeśli oczywiście tylko będzie zdrowy.

To właśnie w jego kierunku spoglądać mają Miami Heat, jeżeli nie uda im się ściągnąć Kevina Duranta albo Donovana Mitchella. Jeden z działaczy w rozmowie z portalem Heavy Sports wprost stwierdził, że sięgnięcie po Haywarda to dla Heat plan „B”. Zauważa on, że Szerszenie po zatrudnieniu nowego trenera są po raz kolejny w przejściowym etapie i mogą być skłonni oddać 32-letniegoskrzydłowego, tym bardziej że jego kontrakt jest ważny jeszcze dwa lata, więc to niemal ostatni moment, by otrzymać za niego rozsądny zwrot.

Heat muszą tymczasem zdecydować, co zrobić z Tylerem Herro, czyli najlepszym szóstym graczem poprzedniego sezonu NBA. Zbliża się bowiem moment, w którym zawodnik będzie chciał przedłużyć kontrakt. Teraz w Miami pewnie żałują, że wydali 90 milionów dolarów na 5-letnią umowę Duncana Robinsona, gdyż te pieniądze można było ulokować dużo lepiej. Szczególnie że Robinson w tegorocznej fazie play-off miał ogromne problemy i ze względu na fatalną postawę w obronie prawie w ogóle nie miał roli w zespole. Teraz jednak pozbyć się go może być dość ciężko.

Hayward mógłby tymczasem okazać się bardzo ciekawym rozwiązaniem dla Heat, szczególnie po odejściu PJ Tuckera do Filadelfii. W zeszłym sezonie uczestnik Meczu Gwiazd z 2017 roku wystąpił w 49 spotkaniach (w lutym doznał kontuzji kostki, po której już nie wrócił) i notował średnio 15.9 punktów, 4.6 zbiórek oraz 3.6 asyst. 32-latek był już blisko Miami w 2017 roku, gdy odwiedził klub jako wolny agent. Bardzo podobała mu się wtedy wizja gry w klubie Pata Rileya, co sam potem przyznawał, lecz ostatecznie wybrał wtedy Boston i powrót pod skrzydła Brada Stevensa.








1 KOMENTARZ

  1. To byłoby bardzo rozsądne wzmocnienie bo Gordon to bardzo inteligentny gracz który na tym etapie kariery zaakceptuje swoją rolę na boisku. Kwestia pozostaje tylko zdrowie. Kd czy Mitchel To wiadomo większe wzmocnienia ale przewracają całą hierarchię w zespole i kaza oddać pewnych zawodników. W konsekwencji czy przełoży się to na lepsze wyniki nie jest to wcale takie pewne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj