Brooklyn Nets porozumieli się z Joe Johnsonem i w czwartek ogłosili, że jego kontrakt został wykupiony. Weteran wkrótce będzie mógł związać się umową z nowym zespołem, a najczęściej w tym kontekście mówi się o Cleveland Cavaliers. 


Deron Williams i Joe Johnson mieli być ważnymi elementami ambitnego planu Michaiła Prochorowa. Rosyjski miliarder szybko przekonał się jednak, że wielkie pieniądze nie wystarczą, by wprowadzić zespół choćby do czołówki ligi. Williams latem porozumiał się z Brooklyn Nets w sprawie wykupu umowy, a potem związał się z Dallas Mavericks. W czwartek natomiast z Sieciami na podobnych zasadach rozstał się Joe Jonhson.

Nets pragną podziękować Joe za wkład, który wniósł do zespołu i organizacji. Joe dał nam profesjonalną jakość od kiedy dołączył do Nets cztery lata temu, był wartościowym członkiem ekipy, która przez trzy lata grała w play-offach i dostarczył wielu emocjonujących chwil dla zespołu i kibiców Nets. Życzymy mu wielu sukcesów w przyszłości – powiedział w oświadczeniu niedawno zatrudniony generalny menadżer – Sean Marks.

Przypomnijmy, że Nets pozyskali Johnsona z Atlanty Hawks w 2012 roku. W ciągu pierwszych trzech sezonów pomógł drużynie awansować do play-offów, natomiast w bieżących rozgrywkach Sieci stały się jednym z najsłabszych zespołów w całej stawce NBA. Aktualnie z bilansem 15-42 zajmują przedostatnie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Statystki popularnego Iso Joe również pogorszyły się w stosunku do ostatnich lat. W 57 występach notował średnio 11,8  punktu, 4,1 asysty oraz 3,9 zbiórki. Gorzej wiodło mu się wyłącznie w jego dwóch pierwszych sezonach.

34-latek najwcześniej w sobotę będzie mógł się związać z nową drużyną. Niewykluczone jednak, że przemyśli spokojnie wszystkie opcje i dopiero w przyszłym tygodniu podejmie decyzję. Możliwości nie powinno brakować. W Cleveland Cavaliers wierzą, że to oni są najbliżej zakontraktowania doświadczonego gracza, choć mogą zaoferować mu jedynie minimum dla weterana. Kilka innych drużyn liczących się w stawce ma nieco większe możliwości. Rzekomo również Hawks będą starać się, by Johnson powrócił do Atlanty na ostatnie lata swojej kariery.


Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
krzysiek
krzysiek
26 lutego 2016 10:58

Bym chętnie go widział w San Antonio, ale chyba najlepszy wybór dla niego to OKC. W obu zespołach by mógł wiele znaczyć, Atlanta i Boston to zespoły z niższej półki, więc raczej tam sie nie będzie pchał. Cavs, Clippers, czy Warriors nie mają wiele mu do zaoferowania, tylko granie ogonów.

Łukasz
Łukasz
26 lutego 2016 11:07
Odpowiedz  krzysiek

„Cavs, Clippers, czy Warriors nie mają wiele mu do zaoferowania, tylko granie ogonów.” Wydaje mi się że akurat Cavs i Warriors mają mu najwięcej do zaoferowania, tylko te drużyny mogą mu dać mistrzostwo 🙂

krzysiek
krzysiek
26 lutego 2016 11:39
Odpowiedz  Łukasz

Chodziło mi o granie w rotacji, a nie szansę na mistrzostwo. W Warriors Johnson nie ma szansy wygryźć Thompsona, Barnesa, czy Ingudalii, podobnie w Cavs jest James, Smith czy Jefferson, dodatkowo jak wróci Shumpert to będzie dla niego mało minut. W OKC to na dzień dobry by wszedł do pierwszego składu, w Spurs również przy słabej formie Greena by nie był bez szans. Memphis czy Bulls mają poważne problemy zdrowotne, które mogą przeszkodzić w osiągnięciu dobrego wyniku w tym sezonie.
Oczywiście mistrzostwo to jego główny cel w nowej drużynie, ale raczej chęć grania też pewnie nie będzie bez znaczenia.

Raptor
Raptor
26 lutego 2016 13:02
Odpowiedz  krzysiek

Joe poświęcił 3mln z kontraktu żeby odejść z Nets, na pewno nie po to by więcej grać. Kierowała nim na pewno ta sama myśl, którą w lato podjął David West czyli mieć swój mistrzowski pierścień.

krzysiek
krzysiek
26 lutego 2016 14:32
Odpowiedz  Raptor

Poświęcił 3 mln, ale jeszcze trochę odzyska w nowym klubie, więc to nie taka wielka strata. West poświęcił dużo więcej, ponad 10 baniek. Ale ogólny cel to tak jak mówisz – mistrzostwo. Joe na tym kontrakcie i tak sporo zarobił, więc kasa już mu raczej nie jest potrzebna (ale nawet jak zdobędzie mistrzostwo, to raczej by chciał mieć jakiś wkład w jego zdobycie)