Choć ostatnie miesiące Spencer Dinwiddie spędził na rehabilitacji i powrocie do pełnej sprawności, plotki na temat jego ewentualnego transferu nie ustają. Doniesienia zza oceanu sugerują, że zainteresowanie 27-latkiem wyrazili Detroit Pistons.

Jeszcze wczoraj informowaliśmy o sprawnym przebiegu rehabilitacji Spencera Dinwiddiego z Brooklyn Nets. 27-latek naderwał więzadło krzyżowe przednie w trzecim meczu bieżących rozgrywek i do gry wróci najprawdopodobniej dopiero w sezonie 2021/22. W czyich barwach? To stoi pod znakiem zapytania.

Zgodnie z doniesieniami Iana Begleya z SNY zainteresowanie usługami Dinwiddiego wyrazili Detroit Pistons. Kierownictwo „Tłoków” rozpoczyna fazę przebudowy zespołu i chce pozbyć się zawodników, którzy mogą nie pasować do tej charakterystyki. Z rotacji wypadł Blake Griffin, który najprawdopodobniej nie założy już trykotu Pistons.

Obecna umowa Dinwiddiego zawiera opcję zawodnika na sezon 21/22 wartą nieco ponad 12 milionów dolarów. Jeśli 27-latek nie zdecyduje się jednak jej wykorzystać, zostanie tego lata niezastrzeżonym wolnym agentem ze swobodą wyboru kolejnego pracodawcy. Kwestia potencjalnego transferu obrońcy może okazać się dla Nets niezwykle istotna. Ewentualne przedłużenie kontraktu Spencera może w znaczący sposób ograniczyć dalsze możliwości Seana Marksa, który najprawdopodobniej będzie chciał zatrzymać u siebie Bruce’a Browna (17 punktów, 6,3 zbiórki, 1,3 przechwytu w czterech ostatnich spotkaniach).

Nets poświęcili większość cennych zasobów w wymianie po Jamesa Hardena. Oprócz Dinwiddiego również rozważyć handel Joe Harrisem. Taki scenariusz może mieć miejsce, jeśli włodarze klubu z Brooklynu uznają, że nie uda im się zatrzymać Dinwiddiego za rozsądne pieniądze. Te z kolei zaoferować mogą mu właśnie Pistons.

W sezonie 2019/20 Spencer Dinwiddie notował średnio 20,6 punktu, 4,3 zbiórki oraz 3 asysty na mecz. W pojedynku z San Antonio Spurs 27-latek zdobył rekordowe 41 punktów, choć jego skuteczność z linii rzutów wolnych (78%) i zza łuku (31%) na przełomie całych rozgrywek była najniższa od momentu przenosin na Brooklyn. Warto wspomnieć również, że 27-latek pierwsze dwa sezony na parkietach NBA spędził właśnie w Detroit.




3 KOMENTARZE

  1. Tak tak,pozbyć się Spencera, pozbyć się Joe Harrisa i niech grają Kyrie, Durant i James, reszty nie potrzeba… Już się pozbyli najsolidniejszej ławki w lidze, w postaci Carisa LeVerta i Jarreta Allena, dorzućcie jeszcze Spencera i mamy komplet a przecież i T. Prince był solidnym zawodnikiem.

    • Zgadzam się. Nets mieli przed sezonem świetny skład. Być może lepszy na papierze od Lakers. Już to zniszczyli przejściem Hardena i pewnie pójdą dalej i będą chcieli wyciągnąć Drummonda i robić jakiś nieprawdopodobny skład z samych gwiazd, coś w stylu Golden State. Właśnie na tej pozycji są słabsi po odejściu Allena, który jest niebywale sprawny i ma świetne warunki fizyczne. A mogło być tak pięknie i wyrównana stawka wielu drużyn złożonych z 2 super gwiazd. Właśnie tak było w ubiegłym sezonie. Moim zdaniem Nets próbują zniszczyć ligę, tak jak zrobili to GSW. Dlatego na wschodzie jestem za Heat.

  2. Rad23 mógłbym napisać krótko, Amen ale dopiszę, że to prawda, nawet Kawhi to rozumial rok temu i zamiast wzmacniać LAL wybrał LAC(nie chce mówić co by było gdyby James, Davis i Leonard grali w 1 ekipie, to by była deklasacja dosłownie, bo to byłoby coś gorszego niż Kyrie, KD i Broda, gorszego w sensie dla oponentów). Nets mieli super skład coś takiego jak LAC rok temu tylko zamiast, Paula Georga masz kogoś jeszcze lepszego a mianowicie KD, a reszta ułożona nawet lepiej, bo wszyscy już wiemy, że w Clippers były tarcia a rezerwy Nets wyglądały inaczej, mniej ego a tyle samo albo i więcej talentu, dlatego uważam że Nets się udupili , może się mylę ale nawet im kibicowałem (gdy był Caris, Jarret i Kurucs aaaa no i Spencer odgrywał ogromną rolę a teraz to takie Heat v 2.0 czyli 3 gwiazdy i niech się kręci, co moim zdaniem im się odbije, wiem powtarzam się ale tak czuję)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here