Daryl Morey bez wątpienia jest dobry w swoim fachu, jednak wyraźnie męczy go fakt, że ostatnie lata przegrywał z Golden State Warriors. W jednej z ostatnich rozmów stwierdził, że Houston Rockets zostaliby mistrzem NBA, gdyby Chris Paul nie nabawił się urazu. 


Od kilku lat Houston Rockets budują drużynę z potencjałem na mistrzostwo. Cały czas im jednak coś lub ktoś przeszkadza. W poprzednich sezonach musieli uznać wyższość Golden State Warriors, w tym roku muszą przebrnąć przez Los Angeles Lakers lub Los Angeles Clippers postrzeganych jako faworytów zachodniej konferencji. Według Daryla Moreya, generalnego menadżera Rockets mieliby już na swoim koncie trzecie mistrzostwo w historii.

Cała nadzieja na zdobycie tytułu miała prysnąć wraz z kontuzją ścięgna podkolanowego, jakiej w serii z Golden State Warriors nabawił się Chris Paul. Od tego momentu seria zmieniła się diametralnie i ostatecznie, po ciężkich bojach, GSW awansowali dalej. Brak Paula jako lidera z doświadczeniem był według Moreya głównym powodem załamania Rockets.

Co ciekawe – rok temu Morey mówił, że to w dużej mierze sędziowanie zaważyło na losach serii z 2018 roku. Tym razem użył zupełnie innej wymówki, stawiając w niepewnym świetle CP3, bo z jednej strony to przez niego przegrali, ale z drugiej Morey docenił rolę, jaką weteran pełnił w tej drużynie. Koniec końców mariaż Paula z Jamesem Hardenem zakończył się transferem z Oklahomą City Thunder, w którym do ekipy z Teksasu trafił Russell Westbrook.

Zatrzymał nas jeden z najlepszych zespołów w historii. Poza tym prawdopodobnie nie wygraliśmy, bo [CP3] przydarzyła się kontuzja – mówił w wideo-podcaście. Wcześniej Morey podpisał z Paulem gigantyczny 4-letni kontrakt, za który solidnie mu się oberwało. Zrzucanie wszystkiego na jego kontuzję wydaje się niepoważne. Morey lubi jednak gdybać, zapewne ma w rękawie więcej takich “argumentów”.

NBA: Zaskakujące nazwiska. Oni mieli zdobyć dla Bulls 7 mistrzostwo



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jerzu
Jerzu
22 maja 2020 12:29

Nie polemizowałbym z geniuszem wiedzy ścisłej. Wziął liczydło, przesunął kilka groszków, i wyszło mu, że wygrałby, gdyby nie Paul. Chłop broni swojej pracy. A faktem jest, że przeszarżował z kontraktem CP3 i nie będzie miał spokoju fo końca kariery. Chyba, że wygra gdzie indziej. Bo na pewno nie w Houston.