Golden State Warriors pokonując w pięciu meczach Dallas Mavericks zostali mistrzami konferencji zachodniej. Pierwszy raz w historii ligi wybrano najlepszego zawodnika serii, decydującej o grze w wielkim finale. Na najbardziej wartościowego gracza finałów Zachodu wybrano Stephena Curry’ego.

Nagroda MVP finałów konferencji zachodniej, jak i wschodniej została oficjalnie zatwierdzona przez władze ligi przed dwoma tygodniami. Taka statuetka przeznaczona będzie dla najlepszych koszykarzy obu konferencji. Na Zachodzie zwycięzca otrzyma nagrodę MVP finałów im. Magica Johnsona, zaś na Wschodzie patronem jest Larry Bird.

Golden State Warriors jako pierwsi awansowali już do finału NBA, wobec tego na Zachodzie liga przyznała już statuetkę MVP. Pierwszym w historii najbardziej wartościowym graczem finałów konferencji zachodniej został Stephen Curry. Lider Warriors miał niesamowitą serię z Dallas Mavericks, notując w pięciu meczach średnio 23,8 punktu, 6,6 zbiórki i 7,4 asysty. Gwiazdor klubu z Oakland trafiał na dobrej skuteczności z gry (44%) i miał taki sam procent w rzutach trzypunktowych.

Na pierwszego zwycięzcę MVP konferencji zachodniej zareagował sam Magic Johnson:

-To naprawdę fajne, że najlepszy strzelec jakiego widziała koszykówka, przyjaciel, przyszły członek Galerii Sław i wspaniała osoba, jaką jest Stephen Curry, zdobył pierwszą w historii nagrodę MVP Finals Magic Johnson Western Conference! Gratulacje! – napisał na Twitterze były gwiazdor Lakers.

W ostatnim spotkaniu w serii z Mavs Curry zagrał jednak słabsze spotkanie. Trzykrotny mistrz NBA był dopiero czwartym punktującym zespołu (15 punktów) i trafił zaledwie 5 z 17 rzutów z gry (29%). Niemniej jednak heroiczne osiągnięcia Curry’ego przez całą serię wystarczyły mu, aby zdobyć statuetkę MVP finałów konferencji zachodniej.






5 KOMENTARZE

  1. Czy ja wiem czy średnia 23,8 na mecz jest niesamowita. Średnio na jeża moim zdaniem, ale komuś musieli dać nagrodę.

  2. Lider Warriors miał niesamowitą serię z Dallas Mavericks, notując w pięciu meczach średnio 23,8 punktu, 6,6 zbiórki i 7,4 asysty. Gwiazdor klubu z Oakland trafiał na niesamowitej skuteczności z gry (44%) i miał taki sam procent w rzutach trzypunktowych.

    Ty to na serio?

    A może notatkę sponsoruje słowo „niesamowicie?

  3. Niech dalej króluje konkurs za 3 pkt, niesamowici wszyscy bo rzucają bez kontaktu fizycznego z obrońcą. Kto nie widział łokci Malone’a, krycia Rodmana, Moncriefa, Oakley’a ,Pippena, nie zderzył się z Thorpem czy Stocktonem, nie rzucił nad Mutombo, Olajuwonem czy Ewingiem, nie słuchał „mobbingu” Birda, Jordana czy Millera jest gwiazdą tylko na swoje czasy. Pominę wybicie barku przez Wilta czy złamany nos przez Willisa tylko przez wzgląd na młode pokolenie, które rośnie lepsze bo wszystko było podane na tacy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj