To bez wątpienia jeden z najbardziej utalentowanych polskich koszykarzy młodego pokolenia. W Energa Basket Lidze niemal wszystkie oczy są skierowane na Łukasza Kolendę, który ma do wykorzystania ogromny potencjał. Jego nazwisko pada również w kontekście draftu NBA.

Żeby zagrać w najlepszej lidze świata potrzebujesz zarówno talentu, jak i szczęścia. Na całym świecie są tysiące koszykarzy, których NBA obserwuje pod kątem ewentualnej selekcji w drafcie. Jednak ostatecznie wybierana jest tylko sześćdziesiątka szczęśliwców. Ale nawet to nie gwarantuje, że znajdziesz dla siebie miejsce w którejś z ekip. Zatem przed Łukaszem Kolendą bardzo interesujący okres, w którym postara się zmaksymalizować swoje szanse na wybór w drafcie.

Według jednego z ekspertów – Jonathana Givony’ego z ESPN, w tym momencie Łukasz jest wśród wspomnianej sześćdziesiątki. Scenariusz przedstawiony przez Givony’ego prezentuje 57. pick Boston Celtics draftu 2020 i to oni mieliby wybrać Polaka. To jednak fantazja eksperta nie mająca konkretnego odbicia w rzeczywistości. Pokazuje mimo wszystko, że Kolenda zrobił wokół swojego nazwiska dużo pozytywnego szumu i w trakcie kolejnego sezonu PLK z pewnością będzie przez skautów NBA dokładnie obserwowany.

Za ESPN.com

Pomogą mu także występy w reprezentacji, jeżeli dostanie od trenera Mike’a Taylora stosowną szansę. Przy okazji ostatnich meczów wspierał reprezentację z perspektywy ławki rezerwowych, ale gdy wychodził na parkiet, prezentował spokój i dojrzałość. To wyróżnia go na tle innych młodych perspektywicznych koszykarzy z naszego podwórka. Kto wie, może Kolendzie dopisze więcej szczęścia niż Mateuszowi Ponitce, który choć ma ogromne możliwości, w NBA nie doczekał się szansy, na którą zasłużył.

Zapowiedź sezonu NBA 2018/19: Detroit Pistons – trener Casey na ratunek?