W ostatnim meczu serii Cleveland Cavaliers z Atlantą Hawks, zespół z Ohio wyjątkowo skupiał swoją ofensywę na produktywności silnego skrzydłowego – Kevina Love’a. Tyronn Lue – szkoleniowiec ekipy, chciał zwiększyć pewność siebie zawodnika. Ten może być bardzo pomocny już w finałach konferencji.


Cleveland Cavaliers do finałów awansowali po zaledwie ośmiu meczach. Ostatni z nich był przy okazji najlepszym Kevina Love’a w posezonowej rywalizacji. Zanotował 27 punktów, miał 13 zbiórek i trafił 8 z 15 rzutów za trzy, dołączając do festiwalu, który rozpoczęli jego koledzy. Wcześniej w tym sezonie wychowanek UCLA miał problem ze znalezieniem dla siebie miejsca obok LeBrona Jamesa i Kyriego Irvinga. Love nie przypominał gracza, jakim był w Minnesocie.

Kyrie, Kevin i LeBron – każdej nocy musicie wiedzieć czego od siebie oczekiwać. W innym wypadku nie zaczniemy wygrywać – taka była wiadomość Lue do swoich liderów. – Powiedziałem  wtedy – Kevin musisz grać agresywniej. Powiedz LeBronowi, że jesteś pier******* skur******* i ma ci podawać piłkę. Najpierw musisz jej chcieć, żeby ją dostać – dodał Lue, który najwyraźniej jest bardziej bezpośredni w kontaktach z podopiecznymi niż poprzedni trener drużyny z Cleveland.

Love odpowiedział jednym z najlepszych meczów, jakie rozegrał w trykocie Cavaliers. Nagle Irving i James grający w roli kreatorów znajdowali go na otwartych pozycjach i bez zawahania oddawali piłkę. Love znakomicie znajdował dla siebie miejsce na skrzydłach i w rogach, egzekwując jak rasowy strzelec, bez cienia wątpliwości w swój talent. – Lue po prostu chciał żebym wyszedł na parkiet i pokazał, co potrafię. Sam grał z wieloma skur****** – mówił skrzydłowy po spotkaniu.

W meczach play-offs Love notuje średnio 18,9 punktu i 12,5 zbiórki. To produktywność, z której zarówno zawodnik, jak i trener mogą być zadowoleni. – W końcu robi to, co robił grając w Minnesocie – przyznał z kolei Tristan Thompson. Koledzy z drużyny Love’a cieszą się, że ten w końcu znalazł grę pasującą do jego charakterystyki. Aczkolwiek teraz nastąpi dla zawodnika znacznie trudniejszy etap, mianowicie nabranie systematyczności oraz zapewnienie sobie komfortu.

– To, że trener wie na co mnie stać, zapewniło mi ogromny zastrzyk pewności siebie. Koledzy tuż przed play-offami zaczęli dostarczać mi piłkę w odpowiednie miejsca. To pomogło mi oraz całemu zespołowi – przyznaje Love. Czy faktycznie po przeszło dwóch latach w Cleveland jeden z najlepszych silnych skrzydłowych w lidze na dobre znalazł swoje miejsce w rotacji Cavaliers? Kolejna seria, tuż przed finałami NBA, odpowie na wiele pytań związanych z tym, na co i na kogo Lue może liczyć.

De facto, Kevin Love w swojej karierze w play-offach nie przegrał meczu. Cavaliers nadal czekają na rywala w finałach. Miami Heat wyrównali serię z Toronto Raptors, co zapowiada kolejny długi odpoczynek dla zawodników Lue. W zeszłym roku Kev nie mógł pomóc kolegom, bo doznał kontuzji w pierwszej rundzie z Boston Celtics. Ciekawostką jest tu fakt, że Cavs legitymuję się bilansem 12-0 w meczach play-offs z Lovem, Irvingiem i Jamesem.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: Diagnoza Andrew Boguta




Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments