Nadchodzący sezon NBA wiąże się z całą masą nowych przepisów dotyczących dozwolonych i niedozwolonych zagrań w ofensywie. Przeprowadzone niedawno szkolenie sędziowskie ma zminimalizować liczbę nieprawidłowo wymuszanych przewinień przy rzutach.


Na przełomie ostatniego tygodnia sędziowie NBA wzięli udział w intensywnym szkoleniu mającym na celu wyeliminowanie fauli prowokowanych przez „nieprawidłowe lub nagłe ruchy”. Monty McCutchen – wiceprezes ds. szkoleń sędziowskich i rozwoju NBA – zapowiada, że liga chce, by „koszykówka była grana [zgodnie z jej naturą], a nie manipulowana”. Z tego właśnie powodu liga ma wprowadzić zmiany co do interpretacji niektórych zachowań na parkiecie, w szczególności zawodników w ofensywie.

NBA chce przede wszystkim wyeliminować nadmiernie wymuszane przewinień po „pump-fake’ach”, czyli tzw. pompkach. Zawodnik rzucający będzie w stanie wywalczyć jeden, dwa bądź nawet trzy rzuty osobiste tylko i wyłącznie w przypadku, gdy forma jego rzutu będzie naturalna. Liga tłumaczy tę zmianę na przykładzie zaprezentowanego poniżej filmu. W tym przypadku Julius Randle próbował wymusić faul na Rudym Gobercie, ale nienaturalne ułożenie jego ciała przy wypuszczeniu piłki sprawiło, że sędzia prawidłowo nie odgwizdał przewinienia.

– Ta akcja powinna zakończyć się bez faulu, ponieważ zawodnik atakujący pochyla się w kierunku obrońcy (pod nieprawidłowym kątem), ale kontakt był marginalny. Jeśli zawodnik atakujący zainicjowałby kontakt większy niż marginalny, prawidłową decyzją byłby faul ofensywny.

Zmiany w interpretacji przewinień mają dotyczyć nie tylko rzutów z dystansu, ale i bezpośrednich ataków na kosz. Gracz ofensywny nie będzie mógł liczyć na rzut(y) osobiste, kiedy, podobnie jak w powyższym przypadku, to on zainicjuje kontakt z przeciwnikiem. Tu liga posługuje się przykładem Stephena Curry’ego, który swój wyskok przed rzutem skierował w kierunku Donte DiVincenzo, atakując go tym samym barkiem i biodrem.

– W tej akcji powinien zostać odgwizdany faul ofensywny, ponieważ zawodnik atakujący używa swojego prawego barku oraz biodra do przesunięcia obrońcy i zawodnik atakujący ląduje na parkiecie poza swoją normalną pozycją.

Wróćmy jednak do rzutów z dystansu. Kolejny przykład wskazany przez NBA prezentuje nienaturalne ułożenie nóg zawodnika w momencie próby z ponad 4,5 metra od kosza. Po wykorzystaniu zasłony i oddanym rzucie w nogi Dillona Brooksa wpada Josh Okogie. Zawodnik Minnesota Timberwolves uniknąłby jednak kontaktu z graczem Memphis Grizzlies, gdyby jego noga znalazła się w naturalnym ułożeniu. Skrzydłowy „Niedźwiadków” świadomie szukał tutaj przewinienia.

– W tej akcji rzucający wystawia nogę pod nietypowym kątem, aby zainicjować kontakt z obrońcą. Powinien zostać odgwizdany tu faul ofensywny.

Nie ulega jednak wątpliwości, że tego typu zmiany niosą za sobą pewną dozę kontrowersji. Zawodnicy i sędziowie będą musieli przyzwyczaić się i przystosować do nieco innych decyzji. McCutchen podkreśla również, że komitet NBA nie wyklucza zmian i dostosowania przepisów również w trakcie trwania sezonu. Kurt Helin z NBC Sports sugeruje natomiast, że część „przechyleń” formy rzutowej zawodników to efekt nie chęci wymuszenia przewinienia, a utrudnienia możliwości zablokowania takowej próby. Z drugiej strony liga podkreśla jednak, by sędziowie nie oceniali „intencji graczy” i konsekwentnie kierowali się określonymi kryteriami.

Na tego typu zmianach mogą ucierpieć przede wszystkim zawodnicy, którzy w ostatnich latach regularnie gościli na linii rzutów wolnych. Przyjęło się, że „specami” od prowokowania defensorów do faulu przy rzucie są m.in. James Harden (7 sezonów z co najmniej 10 osobistymi na mecz) i Trae Young (8,7 osobistych na mecz w sezonie 2020/21). W minionych rozgrywkach równie często do osobistych podchodzili Joel Embiid (10,7), Giannis Antetokounmpo (9,5), Zion Williamson (8,7) i Jimmy Butler (8,0).





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here