Trener Golden State Warriors – Steve Kerr – stwierdził po ostatnim przegranym meczu z Minnesota Timberwolves, że w teraźniejszej NBA jest pewien problem z fundamentami koszykarskimi. W trakcie tego spotkania Wojownicy przegrali na tablicach 34:57 i Kerr jasno powiedział, że winą za taki wynik jest to, że w dzisiejszej NBA zawodnicy nie potrafią zastawić przeciwnika w walce o zbiórkę.


Kerr nie zgadzał się z sugestiami, że jego zespół mógł być najzwyczajniej w świecie zmęczony – szkoleniowiec zauważył powtarzające się błędy i nie zamierzał owijać w bawełnę. – Taki jest nowoczesny zespół, taka jest nowoczesna NBA – goście nie potrafią zastawić się. Jest jak jest – codziennie na League Passie widzę to samo. Gracze pozwalają wchodzić przeciwnikom ze słabszej strony i myślą, że piłka sama się zbierze. Ta choroba szerzy się po całej NBA. Problem jest wtedy, gdy jesteś niskim zespołem, jak my – wtedy odczuwasz skutki tego jeszcze bardziej – przyznał Kerr.

Warriors musieli sobie radzić bez Jamesa Wisemana i Erica Paschalla, co skutkuje częstszym graniem w niższych ustawieniach. Jednak taka zapaść na tablicach nie może być tym tłumaczona i Kerr zdaje sobie z tego sprawę. Według 55-latka problem leży w fundamentach, których ta generacja koszykarzy nie została nauczona za małego. – Większość z tych graczy nie miała w szkole średniej czy na studiach kogoś, kto darłby się na nich przez osiem lat. Wychowani są oni w innym świecie, mają inne zaplecze, inne fundamenty. Sprawa rozgrywa się często właśnie o te detale – dodał Kerr.

Nie oznacza to jednak, że Kerr uważa, że w lidze brakuje talentu, bo tak nie jest. Chodzi mu jednak o przykładanie się do detali, które często mają kluczowe znaczenie. Najbardziej trener ubolewa nad zatraceniem pewnych zachowań jeśli chodzi o zbiórki i grę w obronie. – W moim odczuciu zawodnicy nigdy wcześniej nie mieli tyle talentu, jestem tym zachwycony. Mam na myśli małe rzeczy, takie jak powrót do obrony po stracie. Codziennie widzę, jak ekipy odpuszczają takie sytuacje. My tak robimy, wszyscy to robią. Jeśli odpuściłbyś tak 25 lat temu, to trener natychmiast zdjąłby cię z boiska. Teraz wszyscy tak robią i ty jako trener nie możesz zdjąć całego składu. Są pewne części gry, które wyglądają zupełnie inaczej niż kiedyś. Gracze nie są tak skoncentrowani na poszczególnych sprawa, głównie dlatego, że gramy w innych czasach – kontynuował Kerr.

Kiedy Stephen Curry, lider Warriors, został zapytany o to, czy jego zdaniem fundamentów koszykarskich uczy się nieco inaczej, zawahał się. – Nie wiem. Każdy ma na to inne spojrzenie. Kiedy grałem w Davidson ćwiczyliśmy to wszystko przed i po treningach. To część gry – być może chodzi o to, że niektórzy biorą to za pewnik, a tak nie do końca jest. Nie twierdzę, że chodzi o to, aby każdy osiągał spektakularne liczby zbiórek, ale musimy dobrze zbierać jako kolektyw. Na początku sezonu to był spory przytyk w naszą stronę, później nico się to uspokoiło, ale teraz, gdy gramy niskim składem, znów nie zbieramy dobrze – powiedział Curry.

Kerr nie zgodził się również ze stwierdzeniem, że jego zespół nie dał z siebie wszystkiego, biorąc pod uwagę, że nie wyglądali dużo gorzej niż w poprzednich spotkaniach. Według szkoleniowca zabrakło fizyczności, którą jego zawodnicy pokazywali w innych starciach – to według niego była główna przyczyna tak niskiej liczby zbiórek. – To zupełnie inny typ box outu niż ten w szkole średniej i na uniwersytecie. W NBA wystarczy, że zablokujesz kogoś ramieniem, położysz rękę na jego piersi i pozwolisz komuś innemu uganiać się za piłką. U nas wygląda to trochę tak, jakbyśmy obserwowali motyle, a przeciwnicy w tym czasie zabierają piłkę. Nie ma znaczenia rodzaj posiadania, czy rzutu – chodzi o to, aby nie bać się kontaktu – zakończył Kerr.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here