Od kilku lat sportowcy wielu dyscyplin przesunęli granice wieku, w jakim można osiągać sukcesy, można być w świetnej formie fizycznej. Mało tego – niektórzy ciągle podwyższają umiejętności i uzyskują formę życia w wieku, który dekadę temu był już wiekiem emerytalnym. Wynika to oczywiście z wielu czynników.

Panuje na pewno większa świadomość, gracze bardziej profesjonalnie podchodzą do treningu, odżywiania się, do prowadzenia się na co dzień. Dzisiejsza nauka pozwala dopracować optymalne cykle treningowe, by sportowiec mimo eksploatacji dalej się rozwijał. Potwierdzenia tych spostrzeżeń nie trzeba szukać daleko – wystarczy spojrzeć na takich piłkarzy, jak Robert Lewandowski (33 lata), Cristiano Ronaldo (35) czy Thiago Silva (36). Patrząc na narodową dyscyplinę sportową Polaków, czyli skoki narciarskie, obserwujemy osiągnięcia Kamila Stocha, Piotra Żyły (obaj po 33 lata), które zdobywają w wieku, w którym Adam Małysz kończył karierę. Nie inaczej jest w przypadku LeBrona Jamesa.

LeBron James zaliczany jest do najwybitniejszych koszykarzy w historii. Jego osiągnięcia budzą podziw i szacunek. W końcu w ciągu 17 sezonów wywalczył cztery tytuły mistrzowskie NBA, zdobywał czterokrotnie statuetkę MVP Finałów i tyle samo razy MVP sezonu zasadniczego. Ponadto uczestniczył w 16 Meczach Gwiazd. A osiągnięć jest przecież jeszcze wiele więcej. Czy tak długa lista tytułów mogłaby sprawić, że człowiek spocząłby na laurach? Oczywiście. Ale nie LeBron.

Zawodnik Los Angeles Lakers w tym sezonie gra wyśmienicie i ciągle osiąga statystyki na bardzo wysokim poziomie. Średnie 25.6 punktu, osiem zbiórek i osiem asyst na mecz imponują. Osiąga je spędzając na boisku średnio 34,4 minuty. Lecz nie statystki są najważniejsze. Styl gry LeBrona sprawia, że nie tylko on sam gra świetnie –  również pozostali zawodnicy Lakers rozkwitają. Panuje powszechna opinia, iż przeciętni gracze NBA u boku LeBrona wyglądają zdecydowanie lepiej pod względem statystyk, zachowań ofensywnych i defensywnych. I to widać.

Skąd zatem tak fenomenalna dyspozycja u już dość leciwego zawodnika? Odpowiedzi jest wiele. Przede wszystkim mentalność zwycięzcy, ciągły głód mistrzostw i chęć do zdobywania kolejnych celów, a także udowadniania czegoś sobie i innym. Wielu ludzi nie doceniania LeBrona i jego już osiągniętego dziedzictwa. Eksperci pomijają go w swoich najlepszych piątkach w historii. Dlatego LeBron chce zamknąć usta wszystkim, którzy nie doceniają go. To kolejne mistrzostwa sprawią, że nikt nie będzie miał wątpliwości, że był jednym z najlepszych w historii. Ma już ich cztery, ale do najlepszych wciąż jeszcze kilka brakuje, dlatego robi wszystko, by to osiągnąć.

Weźmy na przykład dietę. Ta u profesjonalnych zawodników jest jednym z kluczowych elementów, by dobrze grać. Lebron to wie i nie oszczędza na jedzeniu. By dbać o swój organizm, wydaje na dietę około 1,5 mln dolarów rocznie. Oczywiście koszykarz Lakers to nie maszyna i jak normalnemu człowiekowi  zdarza mu się oszukiwać. Kieliszek wina do obiadu czy ciasto czekoladowe z lodami to jeszcze żaden grzech, jednak jako fenomen –  nie tylko koszykarski, ale i genetyczny – może sobie na takie przyjemności pozwolić.  Co je Lebron tuż przed meczem?  Sam o tym mówi: „ Przed zawodami mogę zjeść na przykład pierś kurczaka i może trochę makaronu” W wywiadzie z Businness Insider podkreśla: „Węglowodany pomagają, ponieważ wychodzisz na boisko i grasz wiele minut. Ale sałatka i warzywa     sprawiają, że czuję się dobrze; jeśli chodzi o pizzę, ciasta, kanapki, frytki – nie mogę. Zaczekam na to po meczu.” Plan przedmeczowy wygląda bardzo prosto jeśli chodzi o dietę, ale o tę prostotę w dobieraniu zdrowego jedzenia musi chodzić.

Sprecyzowany i spójny plan treningowy to kolejny czynnik sukcesu Jamesa. Nie szczędzi on również wydatków jeśli chodzi o kondycję i samodoskonalenie fizyczne. Według partnera biznesowego – Mavericka Cartera – kolejne około 1,5 miliona USD rocznie LeBron wydaje na niekonwencjonalne metody treningowe, jak tzw. biomechanika, która bada wpływ praw mechanicznych na strukturę organizmów fizycznych. Dzięki pomocy byłego biomechanika Navy SEAL, Donniego Raimona, King James szybko wyleczył się z kontuzji pleców w 2015 roku. Wkrótce potem Raimon przeniósł się do Ohio i dołączył do pełnoetatowego zespołu trenerów osobistych, profesjonalnych masażystów i innych ekspertów fitness LeBrona.

James jest również dość poważny jeśli chodzi o takie rzeczy, jak optymalne krążenie krwi i regeneracja mięśni. Był na przykład jednym z pierwszych zawodników NBA, którzy wprowadzili krioterapię. Podobno używa również komory hiperbarycznej, aby zwiększyć poziom tlenu i poprawić ostrość umysłu. A to nie wszystko. Aby stymulować przepływ krwi, James nosi specjalny sprzęt kompresyjny, taki jak rękawy, szorty i (masywne) buty. Podczas lotów po meczu wypłukuje toksyny i kurczy mięśnie za pomocą maszyny do elektrostymulacji. Jest także wielkim fanem kąpieli lodowych, manicure oraz masaży.

LeBron wykorzystuje również tradycyjne procedury, które my, zwykli śmiertelnicy, możemy robić w domu. Obejmuje to ćwiczenia podstawowe – trening siłowy o wysokiej intensywności, jogę, medytację i pilates.

Intensywność treningów u Lebrona jest różna. Poza sezonem jak sam mówi „Nie mogę odpoczywać. Choć próbuję. Mój cykl treningu to ćwiczenia prawie 5 razy w tygodniu, a nawet codziennie. To się zmienia. Czasami zostaję w domu i ćwiczę, czasami idę na zajęcia, na urządzeniach do ćwiczeń wspinaczkowych, na zajęcia spinning – koncentrujące się na wytrzymałości, sile, interwałach, wysokiej intensywności i regeneracji czy również ćwiczę pilates. Rodzaj treningu jaki wykonuję zależy od tego jak się czuję”  Lebron wstaje o 5 rano i od razu zaczyna ćwiczyć. Jak widzimy koszykarz nawet w przerwie między sezonami zachowuje pełny perfekcjonizm i profesjonalizm. W trakcie sezonu James ćwiczy 7 razy w tygodniu, codziennie gra w koszykówkę, codziennie buduje swoje ciało będąc na treningach w klubie. Jak sam mówi nie potrzebuje już wtedy dodatkowych zajęć, które stosuję w trakcie „offseason”.

Ale wróćmy do samej koszykówki. Styl gry LeBrona znacząco zmienił się w przeciągu ostatnich lat. Kiedyś grał na pozycji niskiego skrzydłowego i opierał się głównie na atletyzmie, szybkości i oczywiście niesamowitych umiejętnościach koszykarskich. Teraz gra inaczej. Zwolnił tempo gry, częściej jest rozgrywającym niż skrzydłowym, wykorzystuje do granic swoje koszykarskie IQ i poprawił również rzut za trzy punkty. Dziś jego średnia skuteczność zza łuku wynosi 40%.  Dodatkowo świetnie rozumie się z Anthonym Davisem. To ich współpraca była kluczowa do wygrania w ostatnim sezonie. Anthony jest topowym zawodnikiem ligi
i również chce wygrywać. Razem z LeBronem napędzają się wzajemnie do robienia wielkich rzeczy na boisku, do zwyciężania. To wszystko ma wpływ na to, że lata mijają, a LeBron dalej zasiada na tronie króla NBA.

Lider Lakers już jest legendą, jednym z najlepszych w historii i teoretycznie nie musi niczego udowadniać, by darzyć go czcią i szacunkiem. Ale on ciągle przesuwa granice. Wie, że te poświęcenia, koszty i ciężka praca muszą przynieść mu kolejne pierścienie mistrzowskie, a może nawet tytuł „The Greatest of all Time”.

Autor: Maciej Rataj




1 KOMENTARZ

  1. Wszyscy wiemy że to nie tylko dieta 😉 Ale w NBA wiekszość jest na takiej „diecie” także można powiedzieć że szanse są wyrównane… Ale i tak respect bo w tym sezonie faktycznie gra dobrze.

Pozostaw odpowiedź Jimi Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here