Nie mają dobrego czasu fani Memphis Grizzlies. Ich zespół w tym sezonie spisuje się bardzo słabo, a na dodatek kolejna już osoba wzywa NBA do… przeniesienia Grizzlies z Memphis do Nashville. Tym razem głos w tej sprawie zabrał LeBron James!
Jakiś czas temu Draymond Green wypowiedział się na temat Memphis w raczej mało pochlebnych słowach. Podkoszowy Golden State Warriors zaznaczył, że choć uwielbia ludzi z Memphis, to jednak z perspektywy NBA ich miasto jest po prostu całkiem przeciętnie. – Oni powinni grać w Nashville – mówił o Grizzlies. – Zróbcie wszystkim przysługę i ich tam przenieście. W Memphis nie ma świetnych hoteli, a w zasięgu wzroku nie znajdziesz sauny czy jacuzzi – dodał Green.
Teraz w bardzo podobne tony uderzył LeBron James. Dla fanów z Memphis, którzy w trwających rozgrywkach sporo się już naprzegrywali – Grizzlies z bilansem 25-51 dawno już wypadli z walki choćby o turniej play-in – to kolejne niezbyt miłe słowa.
– Mam już te pie*dolone 41 lat. Myślisz, że chce mi się być w Memphis w jakiś przypadkowy czwartek? – oznajmił James. – Nie jestem nawet pierwszym w NBA, który o tym mówi. Wszyscy sobie myślimy, że powinno się ich przenieść. Po prostu przenieście się do Nashville – dodał LBJ w internetowym programie „Bob Does Sports”.
Co ciekawe, James wrócił też pamięcią do 2003 roku, kiedy to była realna szansa, że sam musiałby grać w Memphis. Otóż wtedy Grizzlies mieli kilka procent szans na wylosowanie „jedynki”. Finalnie zostali wylosowani jako drudzy, przez co musieli oddać swój wybór do Detroit Pistons, gdyż był on chroniony tylko w przypadku numeru jeden.
LeBron i tak jednak w Memphis by nie zagrał. A przynajmniej dziś tak twierdzi. Zażartował bowiem, że pewnie postąpiłby jak Eli Manning, który w 2004 roku został wybrany przez San Diego Chargers z pierwszym numerem draftu NFL, ale miał wątpliwości związane z grą dla Charges, dlatego ci… wytransferowali go do New York Giants.










