Zawodnik wybrany w 2017 roku przez Brooklyn Nets z 27 numerem draftu, oddany do Los Angeles w wymianie po D’Angelo Russela. Jedyny członek tak zwanych „Baby Lakers” w aktualnym składzie Jeziorowców. MVP ligi letniej sprzed trzech lat. O kim mowa?


Oczywiście chodzi tutaj o Kyle’a Kuzmę, będącego nadal wielką nadzieją organizacji Lakers. Wierzą w niego nie tylko włodarze klubu, lecz również partnerzy z boiska. LeBron James wskazuje nadchodzący sezon za moment przełamania dla 25-latka.

Jak na króla przystało King James od początku wpierał mentalnie młodego zawodnika. Starał się nie nakładać na niego zbyt dużej presji oraz chronić przed medialnym szumem, aby ten mógł skupić się na tym co najważniejsze – na grze.

Kuzma wchodzi właśnie w ostatni rok swojego rookie kontraktu, co zwykle oznacza zintensyfikowanie starań przez zawodników w celu ekspozycji własnej „marki”. Poprawiając grę, stabilizując statystyki na poziomie 20 punktów na mecz, miałby szansę na umowę nawet w granicach 15 milionów dolarów za sezon. Kuriozalnie, taki obrót spraw mógłby być niekorzystny dla Lakers. Salary cap nie jest z gumy, a podpisane niedawno kontrakty z LeBronem i Anthonym Davisem w znaczny sposób ograniczają swobodę klubu w rywalizacji o wolnych agentów.

Warto cofnąć się w czasie i dokładniej przyjrzeć się dotychczasowej karierze Kuzmy w lidze. Jako pierwszoroczniak spisywał się imponująco, dostarczając swojemu zespołowi w granicach 16 punktów. Spełniając z nawiązką pokładane w nim nadzieje, został zatrzymany w klubie kosztem między innymi Brandona Ingrama czy Lonzo Balla. Wraz z nadejściem kolejnych rozgrywek jego rola w zespole zwiększyła się, a statystyki poszybowały w górę. Zawodnik z miejsca stał się przedmiotem spekulacji na temat jego świetlanej przyszłości w NBA. Ostatni, mimo że mistrzowski sezon Lakers, można uznać za niezbyt udany w wykonaniu Kuzmy. Frank Vogel podejmując najważniejsze decyzje personalne często rezygnował z 25-latka na rzecz bardziej doświadczonych graczy.

Przed silnym skrzydłowym jeziorowców najważniejszy sezon w jego dotychczasowej karierze. Karierze, w której to psychika stanowi najtrudniejszą do pokonania barierę.






1 KOMENTARZ

  1. Dlatego nie lubię Lakers, bo dla mnie to zbieranina najemników. Klub tak zarządzany, że poza Kuzmą nikogo nie wychowali, nie zostawili. Poszli na łatwiznę i wszystkich kupili. LBJ poszedł bo to dla niego biznes, który do tego kręci trochę na tragicznej śmierci KB(tu pewnie fani LBJa już mnie wieszają:D ). Jest wiele organizacji co mają zawodników praktycznie od draftu, lub przejęli od kogoś młodzików i mozolnie wychowywali.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here