Dla wielu zawodników droga na szczyt okazała się niezwykle kręta oraz przede wszystkim długa. Jednym zajęło sporo czasu by dojrzeć do gry na parkietach NBA inni przez kilka dobrych lat nie mogli doczekać się choćby najmniejszej szansy od pierwszego szkoleniowca. Są jednak również tacy, którzy po osiągnięciu szczytu bardzo szybko i boleśnie z niego spadli. O swoim upadku postanowił ostatnio opowiedzieć Lamar Odom, niegdyś czołowy skrzydłowy najlepszej ligi świata.


Ostatnie lata były zdecydowanie najgorszymi w życiu Lamara Odoma. Uzależnienie od kokainy, walka o życie oraz późniejsza terapia, która miała pomóc mu wyjść z niszczącego nałogu. Przypomnijmy, że Odom w październiku 2015 roku trafił do szpitalu po tym jak został znaleziony nieprzytomny w pokoju dla VIP-ów w jednej z agencji towarzyskich w Las Vegas. Skrzydłowy doznał zapaści po przedawkowaniu ziołowej wiagry oraz narkotyków. Jego stan był oceniany przez lekarzy jako „krytyczny”. Szanse na powrót do zdrowia określano na zaledwie 50 %. Kilka dni po trafieniu do szpitala zawodnik został wybudzony ze śpiączki, lecz odzyskanie dawnych sił wciąż stało pod znakiem zapytania. Mimo złych prognoz Odom podobnie jak na boisku walczył o zwycięstwo do ostatniej sekundy.

Pod koniec marca zawodnik zakończył okres odwykowy. Dzięki wsparciu rodziny i przyjaciół dało mu się przezwyciężyć nałóg, czym były skrzydłowy nie omieszkał pochwalić się w mediach. Jak jednak przyznaje każdy dzień jest dla niego walką, aby nie powrócić do starych nawyków. Skrzydłowy ostatnio udzielił trudnego wywiadu Shamsie Charanii z The Vertical, gdzie zdradził który moment na zawsze zniszczył jego karierę.

–Odejście z Lakers w zasadzie zakończyło moją karierę i pozbawiło mnie celu– stwierdził Odom– Potem nie potrafiłem już dojść do siebie. W LA wszystko znałem, więc bardzo mnie to zabolało. Mam z tego okresu wspaniałe wspomnienia, to był wyjątkowy czas w moim życiu. Wytransferowali mnie zaraz po tym, gdy zdobyłem nagrodę najlepszego rezerwowego sezonu. Miałem wtedy jeszcze wiele paliwa w baku. Pomijając kwestie kontuzji, nadal powinienem grać w NBA .

Zawodnik reprezentował barwy Lakers przez 7 lat (2004-2011) święcąc wiele sukcesów zarówno indywidualnych jak i drużynowych. Skrzydłowy po koniec swojego pobytu był członkiem wspaniałego tercetu Jeziorowców, który tworzył razem z Pau Gasolem i Kobe Bryantem. Dzięki świetnej organizacji gry Lakers udało się trzykrotnie awansować do Finałów NBA, gdzie dwa razy zdobywali mistrzostwo ligi. Odom był istotnym elementem piekielnie groźnej układanki i wydawało się, że jego pozycja jest całkowicie bezpieczna. Zupełnie inne zdanie mieli włodarze klubu, którzy chcieli uczynić zespół jeszcze silniejszym.

Celem numerem jeden zespołu było pozyskanie Chrisa Paula, jednak doskonale ułożony trójstronny transfer został zawetowany przez komisarza ligi Davida Sterna. W ramach wymiany wymiany szeregi Rockets miał zasilić Pau Gasol, a Szerszeni właśnie Lamar Odom. Mimo wszystko sfrustrowani wetem ligi Lakers nie zamierzali stawiać dalej na usługi naszego bohatera i posłali go 10 grudnia do Mavericks w zamian za pierwszorundowy pick draftu. W Dallas Odom absolutnie nie przypominał samego siebie. Skrzydłowy rozegrał 50 spotkań kręcąc najgorsze cyferki kariery by następnie zostać przeniesionym do ówczesnego D- League. Szkoda, bo tamci Dallas byli wtedy naprawdę silnym zespołem. Rok wcześniej pokonali w wielkim finale Miami Heat prowadzone przez LeBrona Jamesa, Dwyane Wade’a i Chrisa Bosha. Strach pomyśleć, co by się stało gdyby Odom prezentował dawną formę. Niestety, od czasu opuszczenia Los Angeles byliśmy świadkami przykrego upadku jednego z najbardziej wszechstronnych zawodników ligi.

– Wielka szkoda, że to się nie udało, bo z Dirkiem naprawdę mogłem rozkwitnąć. Mogłem zrobić olbrzymią przewagę dzięki moim umiejętnościom. Szkoda, że nie byłem wtedy w szczycie formy pscyhicznej i fizycznej. Nie mogłem jednak wtedy dobrze występować- powiedział z żalem Odom.

Ostatnimi czasy krążą pogłoski o tym, że Lakers mieliby po raz ostatni zatrudnić Odoma na czas obozu treningowego by następnie zawodnik mógł zakończyć karierę jako Jeziorowiec.

– Moja rodzina chciałby, abym zakończył karierę jako Jeziorowiec bardziej niż ja- zdradził w rozmowie z The Vertical- Nie podchodzę zbyt emocjonalnie do pochwał czy jeśli chodzi o podpisanie jednodniowego kontraktu. W końcu jestem bardzo nieśmiały. Dla mojego syna, dla mojej rodziny, dla moich fanów, żeby mogli cieszyć się z tego dnia. To dla nich. Nie będę celebrował tego, że już więcej nie zagram. W życiu jednak nauczyłem się żyć z żalem.

Władze Lakers i na to zdają się mieć rozwiązanie. Jeziorowcy kilka miesięcy temu zaproponowali bowiem zawodnikowi posadę trenera indywidualnego. Podobno trener Luke Walton jest gotowy przyjąć byłego klubowego kolegę w każdej chwili. Sam Odom mówi:

– Myślałem o tym, żeby dołączyć do Lakers, ale nie wiem czy jestem na to gotów. Fajnie było obserwować pracę chłopaków. Lonzo prezentuje się świetnie. Widać, że jest w nim coś wyjątkowego.

Musimy zrozumieć Odoma i dać mu przede wszystkim trochę czasu. 37- latek najprawdopodobniej chciałby skupić się teraz na odbudowie tego co zdążył stracić przez ostatnich 6 lat. Lamar, trzymamy za Ciebie kciuki i mamy nadzieję, że pojawisz się jeszcze w środowisku NBA!

[ot-video][/ot-video]





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here