Za niedługo rozpocznie się kolejny sezon NBA, w którym w gronie faworytów do mistrzostwa znajdują się przede wszystkim Brooklyn Nets oraz Los Angeles Lakers. Drużyny naszpikowane wielkimi nazwiskami. Każda posiadająca swoje „Big Three”. Która z nich jest bliżej sięgnięcia po mistrzostwo?


Każdemu fanowi NBA znane są te dwie drużyny. W zeszłym sezonie wszyscy zacierali ręce, by po raz kolejny zobaczyć pojedynek LeBrona Jamesa z Kevinem Durantem w finałach NBA. Panowie mieli okazję zmierzyć się w nich już kilkukrotnie przy okazji wieloletniej sagi finałów Cleveland Cavaliers przeciwko Golden State Warriors. Pierwszy taki pojedynek mógł mieć miejsce w sezonie 2019/2020, jednak Kevin Durant dochodził wówczas do siebie po zerwaniu ścięgna Achillesa, a LeBron razem z Anthonym Davisem doprowadzili Lakers do finałów, pokonując tam Miami Heat 4-2. Osamotniony Kyrie Irving z rozstawionymi z dopiero siódmym numerem Nets ulegli już w pierwszej rundzie obrońcom tytułu Toronto Raptors. W sezonie 2020-2021 apetyty fanów Nets wzrosły, ponieważ Durant wrócił do gry, a management dołączył do składu Jamesa Hardena. Ten sezon dla obu drużyn zakończył się na wczesnym etapie playoffów (Lakers 1. runda, Nets 2. runda), pozostawiając swoich kibiców z ogromnym niedosytem.

W trakcie tego offseason Lakers postanowili całkowicie przebudować swój skład, pozostawiając w nim tylko LeBrona Jamesa, Anthony’ego Davisa i Talena Hortona-Tuckera. Nets nie poczynili aż tak drastycznych ruchów. Dodali do rotacji Paula Millsapa, a po krótkiej emeryturze do składu powrócił LaMarcus Aldridge. Nets dodali jeszcze kilku role-playerów takich jak Sekou Doumbouya czy DeAndre Bembry oraz grających na solidnym poziomie Patty’ego Millsa i Jamesa Johnsona.

W programie The Jump nad tym tematem rozważali Richard Jefferson, Kendrick Perkins oraz Brian Windhorst. Panowie zgodzili się, że drużyna z Brooklynu będzie rzucać zdecydowanie lepiej za trzy punkty niż Lakers.

– W zeszłym sezonie Nets mieli najlepszą ofensywę w historii NBA. Pamiętajmy, że trzy to zawsze więcej niż dwa. Mają całą masę zawodników, którzy solidnie rzucają za trzy. Mimo że LeBron i Russell to jedni z najlepiej penetrujących zawodników w lidze, nie są najlepszymi rzucającymi z dystansu. Nets są w tym lepsi – powiedział Windhorst

Kendrick Perkins podkreślił, że Lakers mają najsilniejszą ławkę w lidze, co stanowi ogromny atut. Nets nie mogą pochwalić się głęboką rotacją. Drużyna z Los Angeles ma na niej wielu doświadczonych graczy, którzy tak jak Melo potrafią trafiać zza łuku, lub jak Dwight Howard mają w sobie jeszcze tę atletyczność, pozwalającą na walkę pod koszem. Na ławce Nets znajdują się głównie nieco młodsi snajperzy np. Joe Harris, czy też weterani jak wyżej wspomniani Aldridge, James Johnson albo Patty Mills.

Nets będą przeważać ofensywnie nad Lakers. Mają w swoim składzie maszyny do zdobywania punktów w postaci Duranta i Hardena. W bezpośrednim starciu Lakers będą mocniejsi w obronie i na większe minuty może liczyć np. Kent Bazemore. W zeszłym sezonie Nets tracili blisko 115 punktów w trakcie stu posiadań, czyli o siedem więcej niż Los Angeles Lakers. Plasowało to defensywę drużyny z Brooklynu dopiero na 22. miejscu. W tym samym czasie Lakers byli najlepszą drużyną w lidze pod względem rankingu defensywnego.

Wiele w nadchodzącym sezonie będzie zależało od zdrowia zawodników i ich zgrania. Drużyna z Kalifornii ma w składzie aż 12 nowych gracz. Czeka ich wymagający obóz przygotowawczy, w którego trakcie zawodnicy będą musieli się ze sobą zgrać. Większość składu Nets grała już ze sobą w minionych rozgrywkach. Lakers zebrali zawodników głodnych mistrzostwa, którzy będą gotowi poświęcić się i schować swojego ego do kieszeni, byleby tylko założyć mistrzowski pierścień. Pytanie, czy Nowojorczycy również będą gotowi na takie poświęcenia? Odpowiedzi na wszystkie pytania i dywagacje dotyczące zdrowia, zgrania i podejścia zawodników zaczniemy otrzymywać wraz z początkiem sezonu.





3 KOMENTARZE

  1. Oby ani nie Lakers ani nie Nets. Żadne super teamy. Już patrzeć się nie da na ilość upakowanych tam gwiazd, które same nie potrafią poprowadzić zespołu do sukcesu i musi ich być aż tylu w jednym klubie. Jedna/ dwie gwiazdy plus zbilansowana ekipa z dobrą atmosferą jak Bucks, Suns. Takim ekipom kibicuję.

  2. Czas pokaże jak to się potoczy, niemniej autor artykułu to kozak większy od połowy zawodników, których zmaganiom się przygląda.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here