W momencie, w którym LeBron James doznał kontuzji, kibice Los Angeles Lakers doskonale wiedzieli, że przed zespołem naprawdę trudny okres. Kalendarz podpowiadał bowiem, że nic nie przyjdzie drużynie łatwo. Poprzedniej nocy rozgrywali kluczowy dla swoich losów mecz. 


Portland Trail Blazers wracali na własny parkiet po sześciomeczowej serii wyjazdowej. Zespół Damiana Lillarda wygrał w tym czasie pięć meczów, więc podniósł się po wcześniejszych problemach i złapał odpowiedni rytm. Dlatego Blazers rozpoczynali spotkanie z Los Angeles Lakers w roli faworyta. Po pierwszej kwarcie wyszli na 14-punktowe prowadzenie, lecz pozwolili rywalowi wrócić do gry i zaraz na starcie trzeciej odsłony przewaga gospodarzy zmalała do punktu.

Dopiero w końcówce spotkania Blazers ponownie zbudowali dwucyfrowe prowadzenie, które na 70 sekund przed końcem zostało przez Lakers zredukowane do trzech oczek. To jednak nic nie zmieniło. Ekipa z Portland wygrała i wyprzedziła Lakers w tabeli zachodu spychając rywala na 7. miejsce, czyli pierwsze obejmujące strefę turnieju PLAY-IN. Na domiar złego dla Lakers, Blazers dzięki wygranej mają tzw. tie-braker, gdyby pod koniec sezonu ekipy miały taki sam bilans, bo wygrały dwa z trzech spotkań między tymi drużynami. 

Nic nie wskazuje na to, by LeBron James wrócił lada moment do gry. Zawodnik potrzebuje odpoczynku, by na play-offy być w najlepszej możliwej formie. Tymczasem przed jego drużyną dwa bardzo trudne mecze, bowiem zagrają z Phoenix Suns i New York Knicks. Do końca sezonu mają pięć spotkań i to ich margines na to, by naprawić sytuację i uniknąć konieczności gry w turnieju play-in. Jeśli ta sztuka im się nie uda, czeka ich trudne zadanie. 

Najgorszy scenariusz na resztę sezonu zakłada dla Lakers to spadek nawet na 10. miejsce! To oznaczałoby konieczność wygrania dwóch meczów, by awansować do play-offów. Tuż za nimi są Golden State Warriors (3 mecze przewagi), Memphis Grizzlies (3,5 meczu przewagi) oraz San Antonio Spurs (3,5 meczu przewagi). Gdyby sezon dobiegł końca dzisiaj, w pierwszym meczu turnieju Lakers zagraliby z rozpędzonymi ostatnio zawodnikami Steve’a Kerra

Jeśli Lakers nie udałoby się za pierwszym razem, w drugim podejściu zagrają z wygranym pary GrizzliesSpurs. To jednak „stan na dziś”, a ponieważ do końca sezonu mamy jeszcze ponad tydzień, to sporo może się zmienić.

Tak wygląda sytuacja na dziś, czyli sobotę 8 maja:

Myślicie, że to koniec szans Lakers na mistrzostwo? Pamiętajcie, że LeBron James grał w 9 z 10 ostatnich finałach NBA.

Turniej PLAY-IN odbędzie się po zakończeniu sezonu i przed rozpoczęciem fazy play-off. Nadal nie wiadomo, kiedy LBJ wróci do gry, choć ostatnie doniesienia mówią o przyszłym tygodniu. Dla Lakers od paru miesięcy nic nie układa się tak, jakby sobie tego życzyli, dlatego coraz więcej osób uważa, że Jeziorowcy nie obronią tytułu.

Jak sprawdzać kto z kim zagra?

  • Na PROBASKET aktualną tabelę NBA znajdziecie tutaj (tabela aktualizuje się automatycznie dopiero około 9-10 rano, nie jest to zależne od nas, a od dostawcy usługi).
  • Terminarz meczów NBA najlepiej sprawdzać na stronie ESPN, ponieważ godziny spotkań podawane są według naszego czasu (tzn. według strefy czasowej, w której się znajdujemy).
  • Powyższa grafika pokazuje „stan na dziś”. Będziemy ją aktualizować w naszym specjalnym newsie o PLAY-IN, natomiast znajdziecie ją na oficjalnej stronie NBA.

Więcej informacji o turnieju PLAY-IN znajdziecie tutaj. Dokładnie tłumaczymy zasady.






5 KOMENTARZE

  1. Skład Lakers w tym sezonie jest zbudowany z tzw gównolitu. Oczywyście nie mam tu na myśli umiejętności poszczególnych zawodników bo LeBron i Davis wiadomo, że to zawonicy typu superstar. Ale wystarczyła kontuzja jednego a później pechowo drugiego i z potentata zrobiło się pośmiewisko ligi. Mówiąc w skrócie mistrzostwa w tym roku z takim składem nie będzie.

  2. Warto napisać a nigdzie tego nie ma ze poza gra jest też Dennis Schroder, a bez Lebrona i Dennisa to LAL są bez rozgrywajka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here