Długo nie było słychać Michaela Jordana. Właściciel Charlotte Hornets w ostatnich latach nie starał się być szczególnie aktywny w komentowaniu ligowej rzeczywistości. W ostatnich dniach udzielił jednak wywiadu, w którym poruszył wątek Stephena Curry’ego i jego prognozowanej przynależności do Galerii Sław koszykówki.


2-krotny MVP sezonu regularnego i 3-krotny mistrz NBA. Czy zapytany o status Stephena Curry’ego odebrałbyś mu tzw. Hall-Of-Famera? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdybyśmy zrobili w tej sprawie ankietę (a zrobimy), to większość z Was zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że gdyby lider Golden State Warriors zakończył teraz karierę, to za kilka/kilkanaście lat trafiłby do Galerii Sław koszykówki w Springfield. To nietuzinkowa postać, jedyna w swoim rodzaju. Mimo to Michael Jordan jest innego zdania.

Mniej więcej sześć lat temu Michael Jordan został spytany, kogo wybrałby do swojej drużyny na klasyczną gierkę. Postawił na takie nazwiska: Hakeem Olajuwon, Magic Johnson, Scottie Pippen oraz James Worthy. Dziennikarz pyta więc, czy zmieniłby coś w tej czwórce? MJ mówi, że nie i tutaj dziennikarz wrzuca imię Stephena Curry’ego. Nie jest do końca jasne dlaczego, niewykluczone że rozmawiali o tym wcześniej w wywiadzie.

MJ twierdzi jednak, że Curry „jeszcze nie jest Hall-of-Famerem” i można to rozumieć na trzy sposoby:

  1. Curry w oczach MJ’a jeszcze na ten tytuł nie zasłużył.
  2. Curry nie jest HOF, bo… faktycznie nie dołączył do Galerii Sław.
  3. MJ nie chciał chwalić publicznie zawodnika innej drużyny, bo zostałby przez ligę ukarany.

Zatem niewykluczone, że Jordan po prostu żartował albo nie chciał publicznie wygłaszać swojej opinii, na co wskazuje m.in. Magic Johnson.

Jak na to wszystko zareagowała gwiazda Warriors? – Ja samemu sobie nadal mam wiele do udowodnienia. […] W ostatnich latach wielu emerytowanych koszykarzy wypowiadało się na temat naszej generacji, oceniało talent i wychodziło z założenia, że ich generacja była lepsza. Dla kibiców to świetny temat do konwersacji. Zdaję sobie sprawę, że jestem w dobrej formie (by zasłużyć sobie na status Hall-of-Famera), ale nadal mam wiele do udowodnienia – mówił Curry. W szczegóły postanowił nie wchodzić Steve Kerr.

Czy Stephen Curry to już Hall-of-Famer?

View Results

Loading ... Loading ...

Gdzie jeszcze oglądać mecze NBA?


Najnowsze nagranie PROBASKET LIVE z 21 października:

PROBASKET LIVE dostępny jest w czterech miejscach:

  1. SoundCloud
  2. YouTube – w formie video!
  3. Podcasty Apple – dawny iTunes
  4. Spotify




47 KOMENTARZE

  1. Kto mi pokaże dwukrotnego MVP i trzykrotnego mistrza, który nie zasłużył/ nie zasługuje na HoF? Curry zasłużył tym bardziej, że miał gigantyczny wpływ na zmianę ofensywy w NBA. Nie wszystkim się to podoba, to jasne, ale jego udział jest nie do pominięcia. Jest jak Shaq, tyle że w innym rozmiarze 🙂

    • Dobry jest na obecną ligę choć w finałach zawsze byli lepsi skoro nigdy nie wygrał MVP finałów. Ale Curry wiele straciłby grając na starych przepisach obronnych, które były tylko do sezonu 2004/2005. Nie błyszczałby tak bardzo w lidze, gdzie defensywa mogła twardo bronić i opierać się na graczu przeciwnym co zamęczało fizycznie. Czy Reggie Miller zwojował NBA ? Nie. Wsadź Currego w czasy, kiedy on grał i Curry traci niemiłosiernie. Wsadź Reggier Millera w obecną NBA i zyskuje masakrycznie skoro nie można bronić jak kiedyś i tacy gracze jak R.Miller bez muskulatury, a perfekcyjnie technicznie są wtedy killerami. Każdy z obecnych graczy miałby trudniej za czasów MJ czy Curry czy Harden czy James obserwując ich grę, gdzie przez całą karierę nie przyszło im grać przeciw agresywniejszym defensywom. Nawet kroki w obecnej lidzie od wielu lat się nie gwiżdże. Gdy w latach 90′ byli wyjątkowo uczuleni na tym punkcie i nawet drobny błąd kroków potrafili zagwizdać. Nawet Jordanowi, który był świetny technicznie. A od kilkunastu lat widzę, że kroki są mocarne, a sędziowie sami nie wiedzą co mają robić:) Puszczają dreptanie bez kozłowania czy 4 kroki na dwutakcie 🙂 Takiej szopki nie było w starej NBA.

    • Nic nie umiejszam Allenowi. Był geniuszem na boisku. Szkoda, że poza nim sobie tak dobrze nie radził, bo może stawiali byśmy go jeszcze wyżej niż obecnie. Zasłużył na to wyróżnienie, tak samo jak Curry, który bez wątpienia też się tam znajdzie.

  2. Curry to jeden z najlepszych koszykarzy w historii, a Wy tworzycie ankiete czy Curry zasłużył na HOF 😀 Dobre dobre Kajzerek. Wypowiedź Jordana była w tonie żartu, a jeśli uznać że nie to jak wiadomo Jordan to zerowy autorytet w kwestii oceny innych zawodników, jako GM był od zawsze beznadziejny.

    • Jest większym autorytetem w ocenie zawodników NBA niż ty kiedykolwiek będziesz. Widział na żywo kto ile potrafi.

    • Co z tego, że widział na żywo? 😀 Jedno z drugim nie ma nic wspólnego, obecnych koszykarzy też widzi na żywo, a od lat podejmuje same nędzne decyzje w doborze zawodników. Ex zawodnicy w ogóle nie są autorytetami w takich rzeczach.

    • Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Może słabo prowadzić klub i kiepsko dobierać graczy, a jednocześnie wiedzieć kto jest elitarnym graczem w całej historii NBA TOP 10 czy TOP 20 i ułożyć porządne listy. Jordan, Pippen, Olajuwon, Magic, Worthy to elita. 3 z 5 wymienionych jest w Top 10 w historii NBA. Więc rzeczywiście słabo się zna skoro dla niego są, a dla ciebie nie. Kto tu się lepiej zna 🙂 Na większości list układanych przez fachowców w TOP 5 w historii NBA mamy Jordana i Magica. Olajuwona bardzo często w TOP 10. A minimum TOP 12. Worthy był jednym z lepszych zawodników lat 80′. Pippen jednym z lepszych z lat 90′. Większość Worthego daje do drugiej piątki lat 80′, a Pippena do drugiej piątki lat 90′. Od Pippena w latach 90′ byli dużo lepsi jedynie Jordan, Olajuwon, Barkley, Malone, Shaq. Trochę lepszy Ewing i w przebłyskach P.Hardaway i G.Hill oraz w samej końcówce lat 90′ T.Duncan. Z tym, że Pippen grał elitarnie po dwóch stronach parkietu i lepiej bronił znacznie od P.Hardawaya czy G.Hlla. Wielu nie docenia obrony. Jak na pozycję niskiego skrzydłowego Pippen był prawdopodobnie najlepszym obrońcą w całej historii NBA. Ale lepsi obrońcy przeważnie grali na centrze i silnym skrzydłowym, bo mieli większy wpływ na defensywę broniąc kosz. Pippen bronił b.dobrze obszar dalej od kosza. Niezwykle ciężko się przeciw niemu grało w latach 90′

    • Kto jest elitarnym gracze w historii to wie pewnie każdy kibic tej ligi i każdy może stworzyć taką samą listę, nie trzeba być ex zawodnikiem, trenerem czy „ekspertem” do tego. Pomijając, że taki Worthy to zawodnik z daleko poza top 50 w historii i widać tutaj Jordana sentyment. Natomiast to że byli zawodnicy często tworzą listy w oparciu o swoje fanaberie to też fakt. Jest kilku ex zawodników legend, dla których Jordan to nawet nie top 5 w historii. Ludzie analizujący grę zawsze ułożą 100 razy lepszą listę top 20 niż ex zawodnicy nie opierający się na kompletnie żadnej sensownej argumentacji.

  3. Jordan ma rację. No, ale jesteśmy w miejscu, w którym nie brakuje głosów, że nawet Gortat zasługuje na HoF. Jasne, a Danielle Steel zasługuje na literackiego Nobla.

  4. Albo Jordan jest głupi albo lubi głupio żartować , skłaniam się ku temu drugiemu bo choć ma najsłabszą ekipę w lidze to chyba aż tak głupi nie jest!

  5. Ja jestem prostym człowiekiem. Może Jordan powiedział, że Curry nie jest HOF, ponieważ rzeczywiście nie jest w Galerii Sław. Jak zakończy karierę może wówczas trafi do piątki Jordana.

    • No ale po co? MJ ma już w swojej piątce Magika, to po cholerę miałby go wymienić na kurę? Jak już kogoś zmieniać to na lepszego xD

    • Chyba w twoich snach. Curry jest znacznie słabszy od Magica co potwierdzają zwłaszcza finały tych panów kto z nich się obsrywał w finałach i jakość gry obniżał, a który grał swój najlepszy basket w finałach mimo, że naprzeciw miał tak silną ekipę jak Boston Celtics.

    • Curry w 2016 zagrał znacznie mocniejszy sezon niż Magic kiedykolwiek, potwierdzają to wszelkie staty i analizy gry. W ostatnich 5 latach w swoim prime jest zawodnikiem mocniejszym ewidentnie, i nie pisz o obsrywaniu się, bo widocznie jako mitoman starych czasów zapomniałeś, że Magic znany był wtedy wśród kibiców jako Tragic przez swoje obsrywanie się w PO i końcówkach meczów. Jak Curry pogra na tym poziomie jeszcze z pare lat to pewnie spokojnie przeskoczy Magica na liście all-time.

    • Kogo poważnego obchodzi sezon regularny w czasach bez żadnej obrony. I od kiedy jakość gry w sezonie regularnym jest ważniejsza od jakości gry w playoff ? Od zawsze liczyła się tylko jakość graczy w playoff. Jordan ma lepsze statsy w playoff przeciw najlepszym niż w sezonie regularnym, gdzie można nabijać przeciw ogórom. Magic podobnie potrafił wznieść się na najwyższy poziom w playoff. Curry gra zauważalnie lepiej w sezonie regularnym przeciw ogórkom niż w fazie playoff. O to tylko chodzi. Ale dla ciebie sezon regularny jest lepszym wykładnikiem niż playoffy 🙂 Stąd masz kiepskie argumenty Magic vs Curry. Magic był znacznie lepszym rozgrywającym od Currego, ale też znacznie lepiej zbierał, zastawiał. Potrafił drużynę pociągnąć. Jako pierwszoroczniak zdobył tytuł, gdy Jabbar się połamał. On był tam samcem alfa. Przedłużył karierę staremu Jabbarowi, który w latach 1980-1988 miał 35-42 lat i przy innym rozgrywającym grałby na oparach. Curry pękał wiele razy psychicznie. On dobrze się czuje, gdy ma drużyna przewagę, a nie, gdy mecze są na styku. Wtedy zawodzi. To go dzieli od najlepszych. Potrzebował Duranta, bo sam jako samiec alfa jest cienki Bolek i bał się Cavaliers Jamesa. Bez kontuzji Irvinga i Love pewnie przegrałby z Cavaliers w finały 2015. Bez dołączenie Duranta do GSW pewnie mógłby przegrać finały 2017. Durant to była ogromna różnica. Kibice i analitycy tytuły Duranta i Currego w 2017 i 2018 zaznaczają z gwiazdką – pójście na łatwiznę. Nie przeskoczy Magica nigdy, bo dawał ciała wiele razy. To tak jak James, który nigdy nie dogoni Jordana, bo ma wiele rys – playoff 2009 i playoff 2010, gdzie odpada, gdy Cavaliers mieli najlepsze bilans i byli faworytem, wielki zawód w finałach 2011, gdy się schował w cień czy brak reakcji na kiepską grę drużyny w finałach 2014, gdzie nic nie bronili Heat, a ogrywali ich stare pryki z SAS. Do tego brak awansu do playoff 2019.

    • Bez żadnej obrony to były lata 80-te, trzeba być ślepym żebym tego nie zauważyć. Bez znaczenia czy sam RS czy RS+PO czy PO to Curry miał mocniejsze sezony, więc nie kręć kota ogonem. Tak więc Twoje próby obrony Magica póki co są dość słabe, Magic był dużo lepszym passerem, ale nie był takim kreatorem, shooterem i off-ball playerem. Na tych ostatnich polach Curry go miażdży. Magic też pękał psychicznie, potrafił na 2 sekundy przed końcem meczu w PO oddać piłkę komuś ze strachu przed rzutem i przegrać tym samym mecz. Curry był pierwszą opcją teamu z najlepszym bilansem w historii bez Duranta, więc coś Ci się pomyliło. To Durant potrzebował Curry’ego, bo bez niego dostawał baty regularne, i przez te wszystkie lata to Curry był systemem Golden State, bez niego na parkiecie cała dominacja ofensywna się sypała, nawet jak stracili Duranta to przebili się przez Houston, finał konferencji i byli o włos od kolejnego mistrzostwa (po raz kolejny de facto przegrali z kontuzjami). Curry jako lider zrobił 5 finałów z rzędu z zespołem, rzeczywiście cienki bolek, Jordan w takim razie i Magic to też cienkie bolki, bo nic lepiej na tym polu nie wypadli. Tytuły z gwiazdką to ma Durant, bo dołączył do zespołu, który go pokonał i który przed nim wygrał 73 mecze, i KD jechał na plecach Curry’ego przez 3 lata. Magic też dawał ciała wiele razy, więc Curry jak najbardziej może go przeskoczyć, tak samo jak James już przeskoczył Jordana, bo dominuje dłużej w PO, wygrał więcej meczy i jest najlepszym zawodnikiem w historii w PO i finałach.

  6. Odgrzewanie taniej sensacji. Stephen A. Smith na espn zwrócił uwagę, że Jordan dodał słowo „jeszcze”. Curry jeszcze nie jest hof. MJ bardzo szanuje Stepha, ale tak jak zauważył Magic, nie może mówić o wybraniu kogoś do hof bez dostania kary, słusznie też zauważył, że na chwilę obecną Steph jeszcze gra, dajmy więc mu zakończyć karierę zanim wyślemy go do hof co robi się z zawodnikami na emeryturze.

  7. Typowa paplanina czarnych. Ja jestem najlepszy i koniec. Zauważcie, że Jordan zazwyczaj wywyższa KB kosztem LBJ-a, a dlaczego? Bo wie, że tylko LBJ może być uważany za lepszego od niego, więc dyskredytuje go swoją gadką, a KB już mu nie zgrozi. Teraz to samo o Currym i GSW. Jestem fanem lat 80-90 w NBA, ale nawet małe dziecko wie, że GSW z 2017 i 2018 roku zjedliby Bulls Jordana i to pewnie +30.
    To tak, jakby Boniek gadał, że jego Juwentus z Platinim z 86 roku ograłby dzisiejszy Bayern Monachium Lewego. Tak nie gada – bo jest biały, a nie czarny i takie bzdury mu przez gardło nie przejdą.
    Nie jestem rasistą, to tylko obserwacja.

    • „”GSW z 2017 i 2018 roku zjedliby Bulls Jordana i to pewnie +30.”
      Powaznie?
      Nawet przy dzisiejszych przepisach miekiej obrony powiedz mi prosze kto w GSW zatrzymal by MJ przed rzucaniam w meczu 50+ , a Pippenowi 30+? Powiedz mi kto?
      A o rywalizacji na zasadach przepisów z lat 90tych to nawet szkoda wspominać…. bo GSW zostalo by wgniecione w ziemie

    • @Tomek: Co za stek bzdur. Bulls by nie mieli czego szukać przy współczesnych zespołach, koszykówka pod kątem gry zespołowej się drastycznie rozwinęła po obu stronach parkietu. Równie dobrze mogę zapytać kto tam by zatrzymał Duranta i Currego przed rzucaniem 60+ i 40+? Na przepisach lat 90tych Bulls by jeszcze większy wpierdziel dostali. Skończcie wreszcie te głupoty powtarzać jaka to mocna była NBA kiedyś.

    • Odnioslem gównie sie do rywalizacji na dzisiejszych zasadach miekkiej defensywy i gwizdania kazdego dotkniecia jako faul. I jakos nie widze obecnie Duranta Currego rzucajácego komukolwiek w tej lidze 60+ i 40+. A w konfonacji z Bulls mieli by przed soba jednych z lepszych defensorów w histori tej ligi.

      Ja nie pisze ze NBA byla lepsza kiedys. Pisze tylko ze Bulls by pokonalo GSW

    • Jeżeli dla kogoś dzisiaj każde dotknięcie to faul, to tylko potwierdza że w ogóle nie ogląda ligi. Fauli się gwiżdże dziś najmniej w historii, a Bulls może mieli dobrą obronę na tamte ofensywy, a nie na small ball, który się gra obecnie. Wszystkie topowe drużyny obecnie by ich rozjechały do 0, kosz się rozwinął drastycznie więc skończmy z mentalnością kiedyś to było, bo to już nudne się robi.

    • Na starych przepisach Bulls 1996 czy 1997 zgwałciliby GSW totalnie. Gracze z GSW, którzy tylko przyzwyczajeni są do wesołej obecnej koszykówki bez żądnej obrony jak na podwórku byliby dla Bulls jak dzieci we mgle. Na nowych przepisach Bulls musieliby natomiast nauczyć się rezygnacji z obrony i skupienia tylko na ofensywie więc bardziej postawiliby się GSW pewnie Bulls z lat 1991-1993, którzy byli szybsi niż starsi Bulls 1996 i 1997, którzy już mocniej bazowali na elitarnej defensywie niż Bulls 1991-1993, którzy często polegali na ofensywie.

    • Bulls na starych przepisach to by ze 170 punktów stracili z Golden State z ostatnich lat. Oni by nawet nie wiedzieli jak się w obronie rozstawić, żeby ich bronić, a co dopiero nawiązać rywalizację… wesołą koszykówkę to masz najwyżej w swojej głowie, obecnie są lepsze obrony niż w tamtych czasach i to dużo.

    • GSW nic nie ugraliby z Bulls na starych przepisach, bo nie znają takiej twardej gry więc nie odnaleźliby się w niej. Curry jedyne co mógłby zrobić to płakać w mediach. Widać dziecko, że mało wiesz o NBA i zachwycasz się wszystkim co nowe, przereklamowane. Ligę zmienili w cyrk, bo miała być lajtowa, efektowna, miła dla oka stąd rezygnacja z przepisów obronnych. Tak trudno pojąć ? Dużo ciekawsza była liga z równowagą między obroną i ofensywą, a nie to coś dzisiejsze, gdzie nie wolno nikogo dotknąć, a chłop 130 kg jak James płacze, że ktoś go śmiał dotknąć. Mecze alllstar 195 pkt. W latach 90′ obrona w meczu allstar była porównywalna z obroną finałową z lat 2017 i 2018. To jest obraz obecnej NBA. Znam wszystkie mecze finałowe od 1980 do 2019. finały z 2017 i 2018 miały najgorszą finałową obronę z wszystkich jakie widziałem. Zero obrony.

    • Golden State by rypnęli Bulls do 0, bo Bulls by nie mieli w ogóle odpowiedzi na zespół tak rozciągający grę, i tak dużo sypiący z dystansu. Twardą grę to oni mają co roku, więc najwyżej Jordan mógłby sobie popłakać po meczu widząc jak kosz poszedł do przodu. Dziecko to ty widzisz smarku przed lustrem co dzień, wiem o NBA 10 razy więcej od ciebie, oglądałem tamte czasy na żywo i nie jestem jakimś niedzielnym januszem jak ty, żeby w kółko klepać takie bzdury i zachwycać się przereklamowaną nba z przed 20-30 lat. Z jakich przepisów obronnych była rezygnacja? 😀 Widać kto tu się zna na nba skoro takie debilizmy próbujesz wymyślać, żeby obronić swoje tezy z księżyca. Widać, że o obronie w koszykówce to ty nie masz pojęcia, doedukuj się najpierw, a potem zacznij wypowiadać, bo ręce opadają.

    • Ciekawe w czym zagrozi. Bryant ma gorsze statsy od Lebrona to fakt, ale lepiej bronił i miał dużo lepszą technikę, która przydaje się na do gry na starszych przepisach, gdzie nie idzie wjechać jak czołg prosto biegnąc na kosz bez konsekwencji jak robił Lebron przez całą karierę, bo sobie grał tylko na nowych przepisach, gdzie już nie można było mocno i agresywnie bronić i każdy ustępował mu miejsca. JUż widzę jak Celtics 80′, Pistons 88-91, Knicks 1992-1995 czy Bulls 1991-1998 na starych przepisach ustępują mu miejsca przy jego wjazdach bezkarnych skoro za grosz nie m finezji i techniki, by unikać skarcenia. Byłby sprowadzony do parkietu. Bryant potrafił grać dobrze zarówno na starych przepisach z mocniejszą defensywą i na nowych przepisach z lajtową obroną. Lebron grał tylko za czasów, gdzie 90% uwagi wszyscy skupiali na ofensywie, a obrona to już tylko dodatek. Taka różnica między nimi. Bryant miał koszykarską wadę taką, że miał słaby shoot selection. Utrudniał sobie jak można wybierając trudne rzuty. James na odwrót. Do perfekcji doprowadził, by być najbardziej efektywny i rzucać na maksymalnej procencie na jego możliwości.

    • Bryant lepiej bronił od LeBrona? 😀 LeBron nie ma techniki? 😀 Chyba coś brałeś przed napisaniem tego, 2008 rok już przeminął, pooglądaj mecze chłopie… już pomijając ten bełkot o obronach.

    • James zawsze grał jakby miał kij w krzyżu. Ma dużo słabszą technikę od Jordana, Bryanta czy Currego. Może niewidomy jesteś skoro uważasz, ze ma równie dobrą technikę co oni. To nawet center Olajuwon ma lepszą technikę od Jamesa i uczył go w lato 2011 gry na post up, bo James zawiódł w finałach 2011 i chciał poprawić się mocno po tych przegranych finałach. Każdy widział efekt w lepszej skuteczności jego gry w latach 2012-2016 po nauce u Olajuwona.. Poza tym James ma bardzo ubogi repertuar zagrań ofensywnych w porównaniu do Jordana, a nawet Bryanta i Currego. Nawet to widać w jego dwutaktach. Zero sprytu, finezji, zmyłek przed rywalami tylko parcie proste jak taran. Z takimi wjazdami w latach 1986-2005 to nie przeszłoby na poziomie playoff. Lebron nigdy nie bronił tak elitarnie jak Pippen, Jordan i i za młodego Bryant 2000-2010. Poza tym to oni byli stawiani do TOP 5 najlepszych obrońców co roku, a nie James. To powinno dać ci do myślenia. James nie grał na starych przepisach wiec trochę miał utrudnione zadanie. Z drugiej strony nawet na nowe przepisy jego obrona od kilku sezonów jest kiepska. Olewał w sezonie regularnym kompletnie defensywę. A w playoff dopiero coś bronił np: finały 2015 i 2016. Ale już w finałach 2017 i 2018 obronę miał wyraźnie słabszą. Dostosował się do reszty drużyny Cavaliers pod tym względem. Porównaj solidną obronę Cavaliers i Jamesa z meczów 1-4 z finałów 2015 i meczy 5-7 z finałów 2016 do jego kiepskiej obrony i całej drużyny w finałach 2014, 2017, 2018. Różnica bardzo duża.

    • Nie interesuje mnie czy miał równie dobrą technikę jak oni, tylko do jakiej skali doprowadził swoją dominację. Co z tego, że Olajuwon miał lepszą technikę jak o osiągnięciach, dominacji w PO i statystykach Jamesa mógł pomarzyć? Z takimi wjazdami w 80s i 90s to by po 50 punktów ciągle rzucał, bo na samych izolacjach by gwałcił niemal wszystkie zespoły z tamtych lat. LeBron w prime bronił nawet lepiej niż Jordan, tym bardziej Bryant, a co dopiero Bryant 2000-2010… Bryant gdzieś po 2001 roku przestał bronić, zszedł do poziomu średniaka i zaczął się niemiłosiernie op*erdalać w obronie. LeBron w team defens w szczycie wznosił się praktycznie na poziom Pippena. Był jednym z najlepszych obrońców w historii na niskim skrzydle, właściwie całościowo tylko Pippena bym uznał za lepszego. Jedynie z czym się można zgodzić to z gorszą obroną LeBrona w ostatnich latach, ewidentnie broni gorzej niż za czasów Heat gdzie był najlepszym obrońcą w lidze na swojej pozycji… tylko co z tego skoro James jest wyraźnie po 30-tce i każdy zawodnik w jego wieku gorzej bronił? A taki Bryant ostatnie lata kariery to w ogóle grał kompletne zero w D.

    • przecież amares to jakiś dzieciak z kompleksami :]
      jak można w ogóle poważnie traktować kogoś kto pluje takimi bzdurami, byle tylko postawić na swoim? xD

    • haha właśnie przyznałeś mi rację dziecko. LeBron ich wszystkich przerósł i płaczem tego nie zmienisz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here