Sacramento Kings na początku bieżących rozgrywek imponują formą. Właśnie wygrali szósty mecz z rzędu, co ostatnio udało im się w 2005 roku. Z tego względu, Kings chcą zatrzymać w składzie Harrisona Barnesa, choć pojawiły się doniesienia o zainteresowaniu ze strony czołowego zespołu zachodu.

Według Shamsa Charanii z The Athletic Phoenix Suns mieli być zainteresowani grającym w Sacramento Kings weteranem Harrisonem Barnesem. Dziennikarz pisał niedawno na łamach The Athletic, że drużyna z Arizony, która szuka wzmocnienia na pozycji silnego skrzydłowego, ma Barnesa na swojej liście.

„Suns wyrazili zainteresowanie takimi skrzydłowymi, jak Harrison Barnes z Sacramento, Kyle Kuzma z Waszyngtonu i KJ Martin z Houston. Podają ligowe źródła” – pisał Charania.

Pozyskanie tego gracza faktycznie byłoby dla Suns sensownym rozwiązaniem. Jae Crowder został odsunięty od składu, a Cameron Johnson doznał kontuzji i może pauzować nawet dwa miesiące. Barnes to natomiast solidny zawodnik z mistrzowskim doświadczeniem, czyli gracz bardzo przydatny dla zespołu, który chce walczyć o najwyższe cele.

Okazuje się jednak, że dyrekcja Kings nie ma zamiaru oddawać swojego zawodnika, a wszystko przez udany start rozgrywek. Jak donosi James Ham, prowadzący podcast The Kings Beat, w Sacramento wolą się skupić na rozwoju obecnego zespołu i nie chcą handlować ważnymi zawodnikami.

Kings po zwycięstwie z Detroit Pistons mają bilans 9–6 i zajmują piąte miejsce w Konferencji Zachodniej. To bardzo dobry rezultat, zwłaszcza jeśli spojrzymy na niezbyt optymistyczne przewidywania ekspertów i niewielkie oczekiwania sympatyków kalifornijskiego klubu. Liderem i największą gwiazdą zespołu jest oczywiście De’Aaron Fox, który na razie gra najlepszą koszykówkę w karierze, notując 24,8 punktu i 6,4 asysty na mecz.

Jednak Kings to nie tylko Fox. Cała drużyna gra dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o atak. Kings zdobywają średnio 121,4 punktu na mecz, będąc najlepszą pod tym względem drużyną w NBA. Co ciekawe, jest to największa średnia punktów na mecz od czasów Denver Nuggets z 1984 roku.

Harrison Barnes zaliczył regres, jeśli chodzi o statystyki, bo na razie zdobywa 11,6 punktu na mecz i ma kiepską skuteczność w rzutach dystansowych (25,5 procent), ale mimo to pozostaje ważnym elementem układanki Mike’a Browna. Pamiętajmy, że Barnes jest jednym z nielicznych doświadczonych graczy w tym młodym zespole, a minionej nocy udowodnił swoją wartość, zdobywając 27 punktów przeciwko Pistons.

Być może plotki na temat transferu skrzydłowego powrócą, jeśli Kings znacznie obniżą loty. Na razie jednak zatrzymanie w składzie pożytecznego weterana wydaje się dobrą decyzja. Zespół z Sacramento jest obok Utah Jazz największą pozytywną niespodzianką początku sezonu, więc po co zmieniać coś, co dobrze działa.