Gdy trafił do San Antonio, nic nie wskazywało na to, by miał jakiekolwiek umiejętności przywódcze. Wyciszony, spokojny i podchodzący do każdej lekcji z dużą pokorą. Jednak czas spędzony w NBA pozwolił Kawhiemu Leonardowi dojrzeć do nowej roli. Otoczenie zauważyło pozytywną zmianę.


Podczas pierwszego sezonu Kawhiego Leonarda w lidze, jego koledzy z San Antonio Spurs nie mieli pewności, czy ten kiedykolwiek się do nich odezwie. Minęło pięć lat i wszystko wokół zawodnika uległo zmianie. Po odejściu Tima Duncana, Leonard zyskał dla siebie więcej miejsca. Tony Parker i Manu Ginobili pozwalają mu być liderem. Obaj doskonale zdają sobie sprawę, że gdy oni odejdą, drużyna pozostanie na jego barkach.

Gram w tym systemie już bardzo długo. Wiem, czego Pop ode mnie oczekuje – mówi Leonard. – Wiem, gdzie możemy być lepsi, dlatego w kontaktach z młodszymi mogę im przekazywać więcej informacji – dodaje. Dokładnie o to trenerowi chodziło. Gregg Popovich od samego początku naciskał na Kawhiego. Przewidział, że pewnego dnia to on będzie ostoją drużyny. – Rozmawia z nami podczas time-outów, więcej żartuje. Domaga się piłki, a pozostali wiedzą, co mają robić, gdy trzyma ją w rękach – mówi Pop.

Szkoleniowiec Spurs zdaje sobie jednak sprawę, że nie może naciskać Leonarda by był kimś, kim nie jest. – Będzie prowadził tę drużynę na swoim przykładzie. Nigdy nie będzie tak wygadany jak Patty Mills – mówi dalej Popovich. Koledzy z drużyny także zaczęli ufać koledze. Wielokrotnie to od Kawhiego zależy czy Spurs kończą kontratak czy ustawiają akcję pozycyjną. Sztab dał mu zielone światło do podejmowania decyzji nie tylko za siebie, ale za cały zespół.

Krok po kroku staje się takim koszykarzem, jakim zawsze chciałem być – mówi 25-latek. – Spurs wykonali świetną pracę nie rzucając mnie od razu na głęboką wodę. Byli cierpliwi i pozwolili mi się uczyć – dodaje. Danny Green zdradza, że gdy lepiej poznasz Kawhiego, to okazuje się, że w gruncie rzeczy jest normalnym gościem. – Ma poczucie humoru i dużo się śmieje – mówi skrzydłowy San Antonio Spurs.

Rzekomo niezadowolony z faktu, że to Leonard jest liderem ma być LaMarcus Aldridge. To pokłosie doniesień o rzekomej próbie wytransferowania gracza przez Spurs. Zespół miał obiecać skrzydłowemu, że to przez niego będzie przechodziła ofensywna. Tymczasem samcem alfa układu jest Kawhi. Podobnie miało być w Portland, gdzie lejce przejął Damian Lillard. Zawodnikiem SAS zainteresowali się Phoenix Suns. Kwestia LMA może być dla drużyny z Teksasu bardzo problematyczna.

NBA: Smart opuści początek sezonu



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Pedro
Pedro
21 października 2016 16:58

Leonard to meeeeega talent. Mam nadzieję, że jeśli nie w tym, to namiesza w przyszłym sezonie, bo to będzie nudne oglądać w kółko Cavs i Warriors w finale