Ben Simmons rozgrywa fatalne playoffy. Jego indolencja rzutowa wpływa na niepowodzenia Sixers w coraz większym stopniu. Zatrważająco niska skuteczność Australijczyka z linii rzutów osobistych spędza sen z powiek Doca Riversa i jego sztabu. Być może jego obecność na boisku w decydujących fragmentach meczów bardziej szkodzi, niż pomaga drużynie? Czy szkoleniowiec 76ers powinien częściej odsyłać go na ławkę? Strategia rywali polegająca na faulowaniu Simmonsa musi zostać zahamowana.


W trakcie tegorocznych playoffów obrońca Philadelphia 76ers trafił zaledwie 22 rzuty osobiste z 67 wszystkich oddanych prób. Po spudłowanie 10 z 14 wolnych w piątym meczu serii z Hawks, jego skuteczność z linii rzutów osobistych wynosi obecnie 32,8%. Jeszcze nikt w historii NBA, przy tylu oddanych próbach w fazie playoffs nie spudłował tak wiele razy co on. Obrońca Philli ustanowił niechlubny rekord.

Drugi najgorszy wynik przy minimum 67 oddanych rzutach osobistych ma Shaquille O’Neal. W playoffach 2006 roku, grając w barwach Heat, Shaq trafiał wolne ze skutecznością 37,4%. Mimo niskiej skuteczności legendarnego środkowego, Miami i tak zdołało wówczas wywalczyć mistrzostwo ligi. Indolencja Simmonsa niesie ze sobą o wiele gorsze konsekwencje. W ostatecznym rozrachunku jego punktów zaczyna bardzo brakować.

„Oczywiście muszę zacząć trafiać swoje rzuty wolne. Muszę stanąć na linii i trafiać” – przyznał w rozmowie z dziennikarzami Simmons.

Jeszcze nikt w obecnym sezonie nie spudłował w jednym meczu więcej niż 9 rzutów osobistych. Pierwszym, który przestrzelił ich aż 10, jest niestety Simmons. Ceną jego nieskuteczności w meczu numer 5 była bolesna porażka. W trzech przegranych z Hawks meczach, obrońca Philli trafił zaledwie 8 z 29 wolnych. Łącznie, 76ers przegrali te mecze tylko 10 punktami. Nieskuteczność Australijczyka okazała się zatem kluczowa.

W dziesięciu tegorocznych meczach fazy playoffs Simmons spudłował łącznie 45 rzutów osobistych. Mniej chybionych wolnych niż on mają drużyny Hawks (35), Suns (29) oraz Nets (22). Tylko zawodnicy Clippers mieli więcej pomyłek (46), jednak rozegrali o dwa mecze więcej niż Sixers.

Obrońca Sixers nigdy nie był dobrym strzelcem. Jego skuteczność z linii rzutów osobistych oscylowała zazwyczaj pomiędzy 56, a 62%. W pierwszej połowie obecnego sezonu osiągał 67%, a w lutym nawet 70% (45 z 64 rzutów). Po przerwie na Mecz Gwiazd zaczęła ponownie spadać (53%). Prawdziwa katastrofa nastąpiła jednak dopiero w playoffs.

Doc Rivers ma zatem duży dylemat. Czy w szóstym meczu ograniczać minuty swojego etatowego obrońcy, czy pozwolić mu grać jak dotychczas? Obrona Sixers z dynamicznymi graczami Hawks bez Simmonsa w grze może sobie nie poradzić. Były szkoleniowiec Clippers i Celtics ma zatem trudny orzech do zgryzienia. Marginesu błędu już nie ma, a pojedynek w State Farm Arena trzeba wygrać. Game 6 już dziś w nocy o godzinie 1.30 czasu polskiego.







8 KOMENTARZE

  1. Porównanie do Shaqa nietrafione, bo ten był czołowym dostarczycielem punktów dla swojej drużyny. Był niezastąpiony w ataku, osobiste były jego jedynym mankamentem. Natomiast Simmons nie jest wcale opcją w ataku. Phila punkty zdobywa Embidem, Harrisem , Currym i innymi. Simmons w ataku jest dziurą. Nie wystarczy, że zacznie rzucać wolne on musiał by zacząć zdobywać punkty również z akcji.
    Rodmanem gość nie jest, bez umiejętności zdobywania punktów to będzie tylko przeciętny grajek.

    • To nie jest porównanie do Shaqa tylko przytoczenie faktów. Shaq miał drugą najgorszą skuteczność po Simmonsie i tyle. Jak było z Shaqiem i co dawał swoim drużynom wszyscy wiemy… Za przytoczenie swojej myśli w komentarzu bardzo dziękujemy. Pozdrawiam.

    • Shaq słabo rzucał wolne ALE w tych najważniejszych momentach potrafił je trafiać np. w końcówkach, Simmons gra w tych PO taką padakę że aż żal patrzeć, 210 cm, zasięg, szybkość, siła, a nie potrafi zapunktować przy gościach o 3 głowy niższych od niego, do tego te wolne….TAK przez niego Sixers pewnie odpadną z Hawks, na miejscu włodarzy pozbyłbym się go po sezonie

    • Panie redaktorze, doskonale rozumiem, że to nie porównanie w Pana tekście tylko „przytoczenie faktów”. Ja natomiast już porównuję bo chcę pokazać, że wolne były jedyną słabością Shaqa. Natomiast Simmons ma problem ze zdobywaniem punktów w jakikolwiek sposób (jedynie w kontrze jest groźny). A to już poważna wada gracza, który ma stanowić o sile zespołu aspirującego do mistrzostwa. Szkoda go, może się jeszcze wyrobi. Nawet Griffin się nauczył jako tako rzucać za 3, więc może jest nadzieja dla Bena. Dziękuję za komentarz komentarza ;-). Pozdrawiam

    • Kato analiza na poziomie podstawówki ,Simmons ogranicza pewne możliwości przez brak rzutu ale jednocześnie atakując kosz otwiera pozycje do rzutów pozostałym zawodnikom Einsteinie ,obecny skład jest skrojony pod niego ,jasne że gdyby miał rzut to byłby jednym z 2,3 najlepszych zawodników w lidze ale właśnie nie jest ,bo nie ma rzutu ,napisz coś analitycznego ,bo takie analizy są godne dziecka „czemu Polska przegrała z Słowacja?bo jest słaba ,nie potrafią grać „to twój poziom analizy .Simmons atakuje kosz ,obrońcy schodzą niżej ,bo tego wymaga sytuacja i ktoś (czasem jeden zawodnik ,czasem więcej )musi zostawić swojego zawodnika ,którego krył i pomóc w kryciu Bena i już ktoś jest otwarty a że często są to wybitni bądź co najmniej solidni strzelcy ,sytuację się kreują ale to trzeba wyciągać wnioski a nie lecieć na fali tego co pisze/mówi ogół i potem powtarzać jak jakiś muł .

    • Chyba kolega Paweł próbuje mnie obrazić? Ale zaraz, przecież byle kto nie jest w stanie mnie obrazić. Uff już mi lepiej bo bym się chyba nie pozbierał po tak wnikliwej i analitycznej krytyce. Pozdrawiam mimo wszystko.

    • Ależ ja Cię nie obrażam 🙂stwierdzam fakt po prostu,jak głupiemu mówisz że nie jest zbyt rozgarnięty to go obrażasz ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here