NBA: Juan Toscano-Anderson we łzach. Wzruszające chwile gracza Warriors

1
2539

Juan Toscano-Anderson podpisał dwuletni kontrakt z ekipą Golden State Warriors. Właściciele zespołu z Bay Area w taki właśnie sposób postanowili docenić prace i zaangażowanie urodzonego w Oakland skrzydłowego. To dla 28-latka wyjątkowa chwila, gdyż jeszcze kilka lat temu myślał o całkowitym porzuceniu koszykówki.


Uszczęśliwiony zawodnik krótko po podpisaniu umowy radosną nowiną podzielił się ze swoją mamą. Uchwycona przez kamery chwila łapie za serce i sprawia, że łza kręci się w oku. Mama zmagającego się w przeszłości z różnego typu problemami zawodnika była niezwykle wzruszona, a emocji i łez ukryć nie potrafił nawet sam Toscano-Anderson.


Związany z Warriors dwustronnym kontaktem Toscano-Anderson notował dotychczas 5,5 punktów, 4,3 zbiórki, 2,7 asysty na mecz. W barwach Dubs wystąpił 55 razy, spędzając na boisku średnio 20,3 minuty. Dwucyfrową liczbę punktów zdobywał w obecnym sezonie dziesięciokrotnie, a 15 kwietnia, w meczu z Cavs rzuciła nawet 20-punktów. Świetny występ zaliczył również 1 maja z Houston Rockets. Zanotował wówczas aż pięć bloków i cztery przechwyty. Podobnym osiągnięciem w ostatnich sezonach poszczycić się może jedynie Draymond Green.

Toscano-Anderson zawodnikiem Warriors jest od dwóch sezonów. W trakcie ubiegłorocznych rozgrywek większość czasu spędził jednak w satelickim zespole Warriors w G League, gdzie w trakcie 29,0 minut na boisku uzyskiwał średnio 12,5 punktów, 9 zbiórek, 2,5 asysty i 1,39 przechwytów.

Droga JTA do NBA nie była usłana różami. Po ukończeniu uczelni Marquette nawet nie przystąpił do draftu NBA. Jak sam wielokrotnie powtarzał, koszykówka nie była wówczas jego planem na przyszłość. Draftu nawet nie obejrzał. Planował skupić się na poszukiwaniu pracy w Dolinie Krzemowej, jednak życie miało wobec niego inny plan. Meksykański paszport niespodziewanie uratował jego koszykarską karierę.

Najpierw związał się kontraktem z meksykańskim klubem Soles de Mexicali, a następnie reprezentował Meksyk w meczach kwalifikacyjnych do Igrzysk Olimpijskich. Po kilku latach gry w Meksyku i Wenezueli wrócił do USA, gdzie został zatrudniony przez występującą w G League drużynę Santa Cruz Warriors. Dobre występy w satelickiej drużynie Golden State otworzyły furtką do wielkiej koszykówki, a szansa gry w NBA w końcu się pojawiła.

Dubs w osobie JTA widzą wartościowego zmiennika i z jego zaangażowania i energii zamierzają w przyszłości nadal korzystać. Legitymujący się podwójnym paszportem zawodnik uznanie zarządu Dubs zdobył ciężką pracą i na zaufanie z całą pewnością zasłużył.






1 KOMENTARZ

  1. Bardzo kompetentny gracz. Tym bardziej cieszy jego sukces. Z połączenia umiejętności i zdolności do poświęceń rodzą się zawodnicy zdolni uzupełniać każdą, nawet mistrzowską drużynę. Aczkolwiek mógłby też przyjąć duże pieniądze w słabszej ekipie i wywindować swoje statsy. Po skuteczności rzutowej widać, że jest rezerwa na większą ekspozycję. Przypadek podobny do Harrisona Barnesa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj