Jordan Poole od zawsze epatował dużą pewnością siebie. Progres, jaki poczynił w poprzedniej kampanii, pozwolił mu uwierzyć w to, że podąża w dobrym kierunku. Zarażani pozytywnym i ambitnym usposobieniem Poole’a mniej doświadczeni zawodnicy rotacji, również zaczęli krzepnąć. 22-latek stał się bardzo ważnym elementem drużyny i tego faktu Steve Kerr wcale nie ukrywa.


W ubiegłym tygodniu trener Warriors podzielił się spostrzeżeniami na temat swojego utalentowanego podopiecznego. Według Kerra Poole dojrzał do tego, by odgrywać ważną rolę w zespole. Trener Dubs zwraca uwagę na dużą pewność siebie zawodnika i zapewnia, że dzięki takiemu usposobieniu w najbliższym sezonie z pewnością odegra bardzo ważną rolę.

W poniedziałkowym meczu z Portland Trail Blazers wychowanek Michigan dał próbkę swoich nieprzeciętnych możliwości i w najlepszy możliwy sposób potwierdził wcześniejsze spostrzeżenia Kerra. Poole zdobył 30 punktów w 22 minuty, trafiając 10 z 17 rzutów, w tym siedem trójek. Kilka razy popisał się bardzo dalekim zasięgiem. W dużej mierze dzięki jego skutecznej postawie Warriors zwyciężyli 121 do 107.



„Właśnie tak wyglądał podczas obozu” – powiedział Kerr. „Nie waha się, wchodzi pod kosz, gra z niewiarygodną pewnością siebie… zapracował na tę pewność siebie”.

Kerr swoje zaufanie do Poole’a deklaruje wręcz nieustannie. W ten sposób chce mu zagwarantować komfort, jakiego z pewnością będzie potrzebował podczas nieobecności Klay’a Thompsona. Warriors potrzebują skuteczności w ofensywie i oprócz Stepha Curry właśnie Poole ma tę skuteczność gwarantować. 22-latek umie trafiać seriami. Kiedy łapie rytm, zaczyna przypominać Thompsona i właśnie tego oczekuje od niego sztab szkoleniowy Warriors.

Kerr nie ukrywa, że dał Poole’owi zielone światło do rzucania z niemal każdej pozycji. W ostatnich latach na taki przywilej mogli liczyć tylko Curry, Thompson i Durant.

„Trener po prostu daje nam możliwość robienia tego, co ćwiczymy” – podkreślał w niedawnym wywiadzie Poole. „Mam być agresywny. Trener chce, bym wychodził na boisko i rzucał, gdy mam otwartą pozycję. Takie zadania miałem już w zeszłym roku. Ten sezon ma być kontynuacją zeszłorocznej pracy, przy nieco rozszerzonym zasięgu”.

Gra ofensywna Poole’a nie kończy się tylko na rzutach zza łuku. Obrońca z coraz większą odwagą wjeżdża pod kosz i nierzadko trafia rzuty poprzedzone kozłowaniem. W drużynie postrzegany jest jako jeden z największych pracusiów, bo jak sam podkreśla, chce być niezawodną bronią w arsenale Steve’a Kerra.

Młody obrońca nieustannie poprawia swoją grę. Już w zeszłym sezonie z dużym powodzeniem zastępował kontuzjowanego Curry’ego. Świetny w jego wykonaniu był przede wszystkim marzec, gdy notował średnio 18,5 punktów, przy skuteczności 49%.

Bezsprzecznie jego największą bolączką jest defensywa i nad poprawą tego aspektu gry musi się skupić. Wyznacznikiem w tym przypadku może być Klay Thompson, który bezcenną wartość dla drużyny wnosi po obu stronach parkietu.

Widząc wysoką etykę pracy swojego gracza, Warriors spodziewają się jego dalszego rozwoju. Jak duży skok jakościowy zrobi w najbliższym sezonie? Czy ugruntuje swoją pozycję w charakterze niezawodnego sixth mana? Czy na czas nieobecność Klay’a Thompsona wskoczy do wyjściowej piątki? A może już teraz zostanie nową wschodzącą gwiazdą zespołu?

Jordan Poole już od dłuższego czasu udowadnia, że zasługuje na minuty. Kluczem do sukcesu Warriors może okazać się skuteczne pogodzenie jego roli z rolą, jaką w drużynie mają Steph i Klay. Rozsądek wskazuje jednak, że utalentowany i pewny swego Poole sporo minut braciom Splash jednak odbierze. Wiek obu liderów oraz historia ich urazów działają na korzyść 22-latka.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here