Wszystkie drużyny NBA rozegrały już co najmniej 13 z 82 meczów sezonu zasadniczego. Jeśli spojrzymy na liderów punktowych, to od razu rzuca się w oczy, że jest wielu zawodników, którzy rzucają średnio ponad 30 „oczek”. W tej chwili jest ich aż siedmiu! Takiej sytuacji nie było jeszcze nigdy.

Od początku tego sezonu NBA dostarcza nam ogromnej dawki emocji. Część z nich związana jest z wielkimi rozczarowaniami, jakie wywołują swoją grą m.in. Los Angeles Lakers, Golden State Warriors czy Brooklyn Nets. Pozostałe są efektem fantastycznej gry nowego pokolenia zawodników, które z roku na rok przejmuje „dowodzenie” w lidze.

Jednym z efektów świetnej gry wielu zawodników jest historyczny rekord, jakiego uświadczyliśmy po rozegraniu 13 meczów przez znakomitą większość zespołów. Chodzi tu o liczbę punktów zdobywanych na mecz. Na ten moment aż siedmiu zawodników zdobywa średnio co najmniej 30 „oczek”.

1. Luka Doncić – 34,4 PPG
2. Stephen Curry – 32,8
3. Joel Embiid – 32,3
4. Shai Gilgeous-Alexander – 32,3
5. Jayson Tatum – 31,1
6. Donovan Mitchell – 30,9
7. Kevin Durant – 30,6

Warto zaznaczyć, że ósmy w rankingu Giannis Antetokounmpo z Milwaukee Bucks notuje średnio 29,9 punktu, więc jest zaledwie o krok od dołączenia do tego grona.

Dlaczego warto zwrócić uwagę na powyższą listę? Otóż Marcin Rzeźniczak, prowadzący profil NBA Crazy Stats na Twitterze i Facebooku, wskazuje, że po raz pierwszy w historii mamy co najmniej pięciu zawodników, którzy po rozegraniu 13 meczów cały czas mogą pochwalić się średnią 30 punktów na mecz. Dlaczego pięciu? Joel Embiid i Donovan Mitchell rozegrali jak dotąd kolejno 10 i 12 spotkań. Nawet bez uwzględnienia tej dwójki mamy do czynienia z historycznym rekordem. Wiele wskazuje jednak na to, że obaj utrzymają swoją formę i poprawią ten wynik.

Jak dotąd największa liczba zawodników, którzy po 14 meczach sezonu zasadniczego zdobywali co najmniej 30 „oczek” na mecz to 4. Doszło do tego dwukrotnie. Po raz pierwszy w sezonie 1961/62, kiedy to na szczycie listy punktujących byli Wilt Chamberlain, Jerry West, Elgin Baylor oraz Oscar Robertson. Do analogicznej sytuacji doszło w kolejnym sezonie. Wówczas jednak Jerry’ego Westa zastąpił Walt Bellamy.

Jeśli chcemy doszukać się najlepszego wyniku z ostatnich lat, to wystarczy sięgnąć pamięcią do rozgrywek 2019/20. Trzech zawodników notowało wówczas min. 30 punktów na mecz: James Harden, Bradley Beal oraz Giannis Antetokounmpo. Osiągali oni ten wynik jednak tylko po 13 meczach sezonu, a nie 14.

Warto zwrócić również uwagę na to, jak prezentuje się lista zdobywanych punktów przez rozgrywających w „pomalowanym”, czyli strefie podkoszowej. Jak dotąd najlepszym wynikiem w historii popisał się Ja Morant, który w sezonie 2020/21 zdobywał ich średnio 16,6 na mecz.

Jak się jednak okazuje, bieżące rozgrywki są pod tym względem wyjątkowe. Aż trzy z pięciu czołowych pozycji zajmowanych jest przez zawodników, którzy te imponujące liczby notują w tym sezonie. Na pierwszym miejscu plasuje się grający najlepszy basket w swojej dotychczasowej karierze Shai Gilgeous-Alexander z Oklahoma City Thunder z wynikiem 17,1 punktu. Tuż za wspomnianym Morantem jest Luka Doncić z Dallas Mavericks z dorobkiem 16,5 punktu w „trumnie” na mecz. Piąte miejsce, za Russellem Westbrookiem z sezonu 2019/20, zajmuje Morant i jego tegoroczne 14,9 punktu.

Warto wspomnieć, że nigdy zawodnik mierzący mniej niż 6’6 (ok. 198 cm) nie trafiał więcej niż 60% rzutów wartych dwa punkty. Na ten moment w bieżących rozgrywkach sztuka ta udaje się dwóm zawodnikom:

  • Stephen Curry (6’2) – 63,6%
  • De’Aaron Fox (6’3) – 62,5%