Steve Kerr chce być adwokatem dobrych pomysłów. Tych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat powstało wiele, m.in. dotyczących zmian w absolutnie fundamentalnych elementach dotyczących sezonu regularnego. Szkoleniowiec Golden State Warriors uważa, że NBA powinna zacząć od redukcji liczby meczów. 

Liczba urazów oraz cała filozofia związana z odsuwaniem od gry zawodników, którzy są nadmiernie przeciążani spowodowały, że kibice przychodzący na trybuny nie mogą liczyć na to, że danego dnia zobaczą w akcji swojego ulubieńca. Michael Jordan powiedział kiedyś, że nie chce opuszczać meczów, ponieważ wierzy, iż każde kolejne spotkanie z trybun obserwuje ta jedna osoba, która nigdy wcześniej nie widziała go na żywo. Takie podejście jest reliktem przeszłości, nikt już nie myśli w ten sposób; nikt nie ma na to pozwolenia. 

Sztaby szkoleniowe są obecnie rozwinięte o całe grono specjalistów kontrolujących zdrowie zawodników, poniekąd nim zarządzający. Odsuwanie gwiazd od meczów tylko po to, by dać im odpocząć stało się dość powszechną praktyką. Jak więc rozwiązać problem ich absencji? Steve Kerr już od kilku lat powtarza, że w takich okolicznościach najlepszym rozwiązaniem byłoby skrócenie sezonu regularnego. Z tym jednak wiążą się bardzo konkretne problemy, związane głównie z pieniędzmi. Telewizja płaci za to, by mieć tzw. “content”.

Ostatnio Golden State Warriors rozgrywali mecz z Cleveland Cavaliers na wyjeździe. Steve Kerr odsunął od gry Stephena Curry’ego, Klaya Thompsona oraz Draymonda Greena. To był jedyny mecz, jaki GSW rozegrali z Cavs na ich parkiecie w ramach rozgrywek zasadniczych. Zatem kibice z Cleveland nie mieli okazji zobaczyć w akcji czterokrotnych mistrzów NBA. To był drugi mecz w drugi dzień dla Warriors, więc decyzja Kerra była uargumentowana. Nie chciał nakładać obciążenia na swoje gwiazdy, więc do wygranej mistrzów poprowadził Jordan Poole. 

Naprawdę mi żal kibiców, którzy kupują bilety, przychodzą na mecz i nie mogą zobaczyć na parkiecie graczy, dla których te bilety kupili – mówił dość przekornie szkoleniowiec Warriors. – To naprawdę brutalna część tego biznesu. Dlatego właśnie cały czas będą zwolennikiem 72-meczowego sezonu regularnego. Gdy wyjmiesz 10 meczów z kalendarza to i tak nie odczujesz różnicy, bo teraz też zawodnicy tracą po 10 meczów – argumentuje szkoleniowiec Warriors. – Wtedy nie mielibyśmy tych szalonych sytuacji – skończył.