Jimmy Butler to osobliwość. Nie ma wielu takich jak on – z takim podejściem, z taką mentalnością i z takim postrzeganiem rzeczywistości wokół siebie. Od drugiej rundy play-offów zawodnicy mogą zapraszać rodziny do bańki w Orlando. Jimmy Butler postanowił jednak tego nie robić. 


Od początku taki był właśnie plan. Komisarz Adam Silver zagwarantował zawodnikom, że zaprosi ich rodziny do bańki, gdy stworzy się przestrzeń spełniająca wymogi. Kilku zawodników już przywitało swoje żony, partnerki i swoje dzieci, m.in. Giannis Antetokounmpo czy Fred VanVleet, którzy pochwalili się emocjonalnym dla nich momentem w mediach społecznościowych. 

Tymczasem Jimmy Butler do samego końca swojej misji pozostanie sam. Drużyna z Florydy awansowała do półfinałów wschodniej konferencji i mierzy się z Milwaukee Bucks. W pierwszym meczu gracze Erika Spoelstry pokonali faworyzowaną ekipę z Wisconsin, m.in. za sprawą znakomitego występu Butlera. Zawodnik Miami Heat stwierdził: – Swoją obecność tutaj traktuję jak podróż służbową… 

A podróż służbowa to nie moment, w którym rodzina może stanowić jakikolwiek element dekoncentrujący. – Oczywiście wszyscy chcielibyśmy mieć tutaj swoje rodziny, ale wytrzymaliśmy już parę miesięcy, wytrzymamy jeszcze parę. Każdy mógł podjąć decyzję za siebie i szanuję decyzje moich kolegów z zespołu. Ja jednak jestem tutaj wyłącznie po to, aby pracować – mówił dalej. Słowa jak na razie dotrzymuje. 

Heat są jedną z najrówniej grających drużyn w bańce. W play-offach nie przegrali jeszcze meczu, a Butler notując 40 oczek w pierwszym starciu z Bucks pobił swój rekord. Prezentuje dokładnie to, czego Pat Riley i Erik Spoelstra spodziewali się po nowym liderze rotacji, gdy dołączał do zespołu. Wygrywając pierwszy mecz Butler postawił Giannisa Anteotkounmpo i spółkę w naprawdę niekomfortowej sytuacji. Już zatem zrobiło się interesująco.



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments