Czy w przyszłym sezonie zobaczymy w końcu najlepszą wersję Ja Moranta? Nowy zawodnik Portland Trail Blazers zgłasza gotowość do gry i przy okazji głośno mówi o tym, że jeśli chodzi o wsady w trakcie meczu, to nie ma sobie równych. Wydaje się, że konkurencja jest w tym kontekście spora, ale Morant wydaje się nie podejmować dyskusji.
Nie da się ukryć, że wsady Ja Moranta są spektakularne. Mimo że nie imponuje warunkami fizycznymi w porównaniu z wieloma rywalami, nadrabia to fenomenalnym atletyzmem i odwagą w atakowaniu obręczy, regularnie pakując piłkę nad głowami obrońców. NBA od lat skupia jednych z najwybitniejszych atletów na świecie. Choć wsady zawsze należą do najbardziej widowiskowych akcji, istnieje ogromna różnica między zawodnikami, którzy po prostu potrafią dunkować, a tymi, którzy potrafią robić to w spektakularny sposób podczas meczów.
W niedawnym wywiadzie dla Overtime, Morant został poproszony o porównanie najlepszych dunkerów w historii NBA. Jak można było się spodziewać, nie zabrakło pewności siebie.
- Prowadzący: Vince Carter czy Zion Williamson?
- Morant: – Jestem chłopakiem z Karoliny Południowej, więc wybieram Ziona.
- Zion Williamson czy LeBron James?
- Zion.
- Zion Williamson czy Anthony Edwards?
- Zion.
- Zion Williamson czy Ja Morant?
- Ja.
- Ja Morant czy Dominique Wilkins?
- Ja. Każde nazwisko, które padnie od teraz, to będę wybierał siebie.
Wybór Ziona Williamsona może wydawać się nieco stronniczy, biorąc pod uwagę, że obaj pochodzą z Karoliny Południowej. Trudno jednak odmówić sensu tej odpowiedzi, jeśli przypomni się jego imponujące wsady z czasów szkoły średniej i studiów. Choć dorobek Moranta pod względem liczby efektownych wsadów nie dorównuje jeszcze takim legendom jak Vince Carter, LeBron James czy Dominique Wilkins, jego najlepsze akcje należą do najbardziej widowiskowych ostatnich lat.
Dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd wielokrotnie pakował piłkę nad czołowymi obrońcami ligi, dlatego bez wątpienia można go zaliczać do grona najwybitniejszych dunkerów w historii NBA. Latem doszło do głośnej wymiany, w wyniku której trafił do Portland Trail Blazers, gdzie stworzył nowy duet obwodowy z Damianem Lillardem.
Morant nie ukrywa entuzjazmu związanego z nowym etapem kariery. Gdy jest zdrowy, Morant pozostaje jednym z najtrudniejszych do krycia zawodników NBA. W poprzednim sezonie notował średnio 19,5 punktu, 3,3 zbiórki i 8,1 asysty na mecz. Choć jego gra w obronie wciąż budzi zastrzeżenia, ofensywnie potrafi wywierać ogromny wpływ na przebieg spotkań. Przejście do Portland daje Morantowi szansę na nowy początek. Jeśli zdoła utrzymać zdrowie i uniknie problemów poza parkietem, Blazers mogą stać się jedną z najciekawszych drużyn nadchodzącego sezonu.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










