Dla rozgrywającego Memphis Grizzlies to dopiero trzeci sezon w NBA. Mimo tak krótkiego stażu 22-latek już teraz zalicza się do największych gwiazd ligowych parkietów. Morant rozgrywa znakomity sezon, a Niedźwiedzie pod jego wodzą stali się jednym z najlepszych zespołów ligi.

W porównaniu do poprzednich rozgrywe, Ja Morant znacząco poprawił statystyki. Koszykarz zanotował progres w wielu elementach gry. Zdobywa prawie 9 punktów na mecz więcej, udoskonalił się w skuteczności rzutowej i nieco lepiej rzuca zza łuku (1,6 trójki na mecz na skuteczności 34,3%). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to jednak rzut z dystansu pozostaje piętą achillesową Moranta.

Niezaprzeczalnym atutem tego gracza jest za to atak strefy pomalowanej. Ja Morant zdobywa w tym sezonie 16,8 punktów ze strefy podkoszowej, będąc pod tym względem najlepszym zawodnikiem w NBA. To historyczne osiągnięcie, bo w ciągu ostatnich 25 lat nie dokonał tego żaden inny obwodowy. Odejdźmy jednak od statystyk i skupmy się na innym, równie ważnym zagadnieniu.

W koszykówce, jak w każdym innym sporcie, liczą się przede wszystkim wyniki i skuteczność. Nie można jednak zapominać, że NBA to także (a może przede wszystkim) produkt mający zapewniać rozrywkę. Włączając mecz najlepszej koszykarskiej ligi świata, chcemy oglądać rzeczy efektowne i jedyne w swoim rodzaju, a Morant w pełni tę potrzebę zaspokaja.

W mojej opinii styl gry tego zawodnika jest niepodrabialny i przede wszystkim bardzo przyjemny w odbiorze. Szczupły i niepozorny Ja jest oczywiście fantastycznym playmakerem, który świetnie kreuje pozycje dla kolegów z drużyny. Jednak rzeczą, która najbardziej rzuca się w oczy i zaskakuje (patrząc na niezbyt imponujące warunki fizyczne gracza), jest jego ponadprzeciętny atletyzm.

Morant ma niesamowity wyskok i kontrolę ciała, co pozwala mu na te wszystkie wsady i ekwilibrystyczne rzuty spod kosza, z których jest znany. Sytuacje, w których rozgrywający Memphis Grizzlies łapie podanie „alley oop” i kończy akcje efektownym wsadem, są już swego rodzaju wizytówką gry młodego zawodnika.

Nie do przecenienia jest wpływ Moranta na klub, także biorąc pod uwagę aspekt marketingowy. Grizzlies są drużyną z małego rynku, która od czasu rozpadu podkoszowego duetu Zach Randolph-Marc Gasol raczej nie przykuwała uwagi przeciętnego kibica. To zaczyna się zmieniać, ponieważ spotkania drużyny z Memphis są coraz częściej transmitowane w amerykańskiej telewizji ogólnokrajowej.

Można powiedzieć, że mały klub z prowincji pojawił się na ligowej mapie, ale oczywiście nie jest to zasługa tylko i wyłącznie Moranta. Trener Taylor Jenkins jest świetnym fachowcem, który ma do dyspozycji młodych i utalentowanych koszykarzy. W efekcie Grizzlies grają ładną dla oka koszykówkę i z bilansem 43-21 zajmują trzecie miejsce na zachodzie.

Wybrany z drugim numerem w Drafcie 2019 Morant jest natomiast kluczowym elementem składu i twarzą całej organizacji. Symbolizuje nowy rozdział w historii klubu, a jego nazwisko już teraz wymienia się w gronie potencjalnych zwycięzców nagrody MVP. Miejmy nadzieję, że w Memphis tego talentu nie zmarnują, a zawodnikom dopisze zdrowie.

Ja Morant rozegrał w tym sezonie 50 spotkań. Zdobywa średnio 27,8 punktu i 6,6 asysty na mecz.