Zarówno LeBron James, jak i Isaiah Stewart powrócili już do gry po zawieszeniach, spowodowanych incydentem w spotkaniu pomiędzy Detroit Pistons, a Los Angeles Lakers. Młody podkoszowy z Motor City po raz pierwszy wypowiedział się na temat tej, jak to ujął trener Dwane Casey, „niefortunnej sytuacji”.


Isaiah Stewart rozegrał tej nocy pierwsze spotkanie po zawieszeniu spowodowanym pamiętnym „starciem” z LeBronem Jamesem. Nie był to jednak powrót wymarzony, ponieważ zawodnik zdobył jedynie 4 punkty, a jego Pistons zostali wprost zmieceni z parkietu przez Los Angeles Clippers. Mimo wyniku, ku uciesze dziennikarzy, 20-latek pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej.

To będzie pierwszy i ostatni raz, kiedy się na ten temat wypowiadam. Oglądałem jeszcze raz tę sytuację. Osobiście nie czułem, że to był wypadek – przyznał zawodnik. – Nie pozwolę, by ta sytuacja definiowała to, kim jestem. Nie pozwolę, by to, za co Detroit wybrało mnie w drafcie, zatarło się przez jeden incydent. W tej chwili skupiam się przede wszystkim na mojej drużynie, na kolegach z zespołu, na powrocie do gry w koszykówkę – dodał.


Przed paroma dniami do tej samej sytuacji odniósł się LeBron James. Gwiazdor Lakers otwarcie przyznał, że spodziewał się jedynie wyrzucenia jego i Stewarta z boiska. – Zawieszenie? Nie sądzę, żeby było konieczne. Liga ostatecznie jednak podjęła taką, a nie inną decyzję – skomentował LBJ.


Głos zabrał także trener ekipy z Detroit. Dwane Casey zdecydował się w miarę obiektywny sposób bronić swojego podopiecznego. – Inni mężczyźni, w tej samej sytuacji, prawdopodobnie zareagowaliby w ten sam sposób. Ta sytuacja nie jest odzwierciedleniem tego, kim jest. Nie uważam, że LeBron zagrał nieczysto. Myślę, że sytuację z udziałem obu panów należy nazwać poprostu jako niefortunną – dodał.

Czy widziałeś już najnowszy podcast PROBASKET Live? Zobacz nagranie:





5 KOMENTARZE

  1. LeBron ma agresywny styl gry. Jest w tym podobny do grającego kiedyś Karla Malone. Duża masa plus prędkość i liczenie na to że większość zawodników się od niego odbije. Kto widział zagranie łokciem Malone po którym wielkolud Admirał Robinson stracił przytomność ten wie o co chodzi. Chociaż należy też oddać świadectwo prawdzie że LeBron w trakcie kariery wyewoluował na niezłego podającego, podczas gdy Malone to była typowa czarna dziura.

    • Karl Malone grał na pozycji PF i nie klepał piłki jak James , który bardziej jest rozgrywającym skrzydłowym więc porównanie w kwestii asyst jest bez sensu , tym bardziej , że Malone potrafił podać i średnia z kariery to 3,6 więc jak na jego pozycję to całkiem nieźle. Dotarło do czarnej dziury ? 🙂

    • Za czasów K.Malone było w NBA legalne hand checking czyli gra kontaktowa, mocno fizyczna gra, gdzie można było dotykać, opierać się, pchać. Było wiele sytuacji, gdzie były mocne starcia fizyczne blisko kosza czy gleby. Po sezonie 2003/2004 zabronili hand checking. Nie wolno nawet dotykać więc zniknęła fizyczna gra kontaktowa i masowanie się. Lebron w latach 1980-2004 nie mógłby tak sobie wjeżdżać na kosz jak to robił przez całą karierę, bo w starszej NBA obrońcy mogli grać agresywniej, a on ma dość przewidywalne te wjazdy. NBA za jego kariery sprzyja graczowi ofensywnemu, a nie defensywnemu. K.Malone był jeszcze mocniej obudowany mięśniami niż L.James. W obecnej NBA miałby dopiero raj z tymi swoimi wjazdami, gdzie straszył obrońców wysuniętym kolanem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here