Po nieudanym i pełnym zawirowań sezonie Brooklyn Nets w fatalnym stylu zakończyli rywalizację w play-offs. Pod znakiem zapytania stanęła teraz przyszłość Kyrie’ego Irvinga.

Przed rozpoczęciem sezonu Brooklyn Nets stawiani byli w roli głównego faworyta do wywalczenia mistrzowskich pierścieni. W trakcie sezonu plan zespołu całkowicie się posypał i choć zespół z Wielkiego Jabłka zdołał pozbyć się „problemu” w postaci Jamesa Hardena, który nie był optymistycznie nastawiony do dalszej gry w barwach Nets, to wątpliwości co do ich sukcesu nie zniknęły. Seria z Boston Celtics zweryfikowała Brooklyn.

Nets zakończyli rywalizację w play-offs, wobec czego kierownictwo może już skupić się na ruchach kadrowych. Najwięcej problemów może przysporzyć sytuacja Kyrie’ego Irvinga. Rozgrywający zapowiada, że chce przedłużyć swoją przygodę z Nets, a już teraz może skorzystać z opcji zawodnika na sezon 2022/23 wartej ponad 36,5 miliona dolarów.

– Kiedy mówię, że jestem tu z Kevinem [Durantem], myślę, że to naprawdę oznacza, iż zarządzamy tą organizacją wspólnie z Joe [Tsaiem] i Seanem [Marksem] – powiedział Irving.

Przedłużenie kontraktu Irvinga może nie okazać się jednak takie oczywiste. Kilka ostatnich miesięcy w Nets stało pod znakiem problemów wywoływanych właśnie przez 30-latka. Rozgrywający może zatem celowo nie skorzystać z zawartej w jego kontrakcie opcji zawodnika, by już teraz zapewnić sobie wieloletnią umowę.

Kibice natychmiast wypomnieli zawodnikowi jego słowa, kiedy ten reprezentował jeszcze barwy Boston Celtics. Rozgrywający publicznie zapowiedział wówczas, że planuje przedłużyć umowę z Celtami, a ostatecznie przeniósł się do Nowego Jorku.

– Doceniono mnie za moją wielkość, ale w tym momencie naprawdę chcę być częścią świetnego zespołu – dodaje Kyrie.

W minionych już rozgrywkach zasadniczych Irving rozegrał 29 spotkań i notował średnio 27,4 punktu, 4,4 zbiórki, 5,8 asysty oraz 1,4 przechwytu na mecz, trafiając 46,9% rzutów z gry (najmniej od 2016) oraz 41,8% prób za trzy.