Indiana Pacers rzucili Oklahoma City Thunder aż 152 punkty, co jest najlepszym wynikiem w historii klubu. Jakby tego było mało, porażka Thunder 95:152 jest najgorszą w historii NBA odniesioną przez gospodarza. Spory udział w takim rozstrzygnięciu miał Domantas Sabonis, który zanotował triplde-double już w pierwszej połowie.


57-punktowa różnica punktowa to o jedno „oczko” więcej niż poprzedni rekord, który ustanowili w 1986 Seattle SuperSonics w starciu z Houston Rockets, a wyrównali w 2018 roku Boston Celtics, kiedy bezlitośnie ograli Chicago Bulls. Pacers prowadzili w pewnym momencie już różnicą 67 punktów – najwyższe prowadzenie w meczu NBA w ostatnich 25 sezonach. Największa różnica pomiędzy wygranymi i przegranymi miała miejsce w 1991 roku – Cleveland Cavaliers ograli Miami Heat.

 – To upokarzające, nie zamierzam się z tego wykręcać. Wciąż cieszymy się z tego, że możemy grać w koszykówkę. Takie przeciwności losu powodują, że zespół się spaja. Można również wtedy zobaczyć, z jakiej gliny jesteśmy ulepieni – przyznał trener Thunder, Mark Daigneault. Pacers rozbili Thunder mimo, że nie mogli skorzystać z usług wielu podstawowych zawodników, takich jak: Malcolm Brogdon, Jeremy Lamb, Myles Turner i JaKarr Sampson.

Pod nieobecność pozostałych gwiazd, najjaśniej świeciła ta Domntasa Sabonisa, który stał się dopiero trzecim zawodnikiem od sezonu 1997-98 z triple-double zdobytym już w pierwszej połowie. Ostateczenie Litwin spędził na parkiecie 30 minut, w trakcie których zanotował 26 punktów, 19 zbiórek i 14 asyst. – Była przerwa na żądanie w drugiej kwarcie i Myles mówi do mnie: „Hej! Potrzebujesz jeszcze dwóch”. Na początku nie wiedziałem, o co mu chodzi, ale później mi wyjaśnił. Graliśmy swoje, pozostali gracze byli na otwartych pozycjach, a ja po prostu starałem się ich znaleźć – przyznał Sabonis.

Sam Sabonis przyznał, że w życiu nie grał łatwiejszego spotkania na poziomie zawodowym. To było pierwsze. Pacers wyszli na mecz z niesamowicie nastawionymi celownikami i tak pozostało już do końca. Ostatecznie ekipa z Indianapolis trafiła 65% rzutów z gry i 63% prób zza łuku. – To na pewno spory cios, trudno było się z tego podnieść – dodał Daigneault. W składzie Thunder grało bardzo dużo debiutantów, graczy na minimalnych lub 10-dniowych kontraktach. OKC przegrali 16 z ostatnich 17 spotkań – jedyna wygrana w tym czasie miała miejsce w Bostonie.

Thunder nie mają czasu na odpoczynek – w nocy z niedzieli na poniedziałek zagrają z Phoenix Suns, liderami Konferencji Zachodniej. – Powiedziałem zawodnikom po meczu, że muszą się otrząsnąć, zapomnieć o tym, co dzisiaj miało miejsce. Chodzi o to, żeby zacząć zapisywać nową stronę, sprawić, że gracze o tym zapomną. Musimy skupić się już na kolejnym przeciwniku – zakończył szkoleniowiec Thunder.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here