Przyszłość Kevina Duranta wciąż stoi pod znakiem zapytania. W walce o 33-letniego zawodnika w dalszym ciągu pozostają m.in. Boston Celtics i Miami Heat. Doniesienia zza oceanu sugerują jednak, że zespół z Florydy nie chce uwzględnić Bama Adebayo w potencjalnej wymianie, bez którego o zgodę Brooklyn Nets może być niezwykle trudno.

W ostatnich dniach negocjacje z Brooklyn Nets w sprawie transferu Kevina Duranta rozpoczęli przedstawiciele Boston Celtics. Oferta składająca się z Jaylena Browna, Derricka White’a i wybór w drafcie nie skłoniła jednak klubu z Wielkiego Jabłka do oddania swojej gwiazdy. Nets domagają się co najmniej kilku dodatkowych picków i uwzględnienia Marcusa Smarta – najlepszego defensora minionego sezonu.

Broni wciąż nie składają rzekomo Miami Heat, jednak Sean Marks – generalny menadżer Brooklynu – nie wydaje się być zainteresowany ich ofertą. Nie pomaga również fakt, że zgodnie z informacjami Barry’ego Jacksona i Anthony’ego Craiga z Miami Herald kierownictwo klubu wciąż nie chce handlować Bamem Adebayo, choć wcześniejsze, nieuwzględniające go oferty nie zadowoliły Nets. W poprzednich rozgrywkach środkowy notował średnio 19,1 punktu, 10,1 zbiórki, 3,4 asysty oraz 1,4 przechwytu na mecz. Status „nietykalnego” w dalszym ciągu mają mieć również Tyler Herro i Jimmy Butler.

Warto zaznaczyć, że na ten moment Bam Adebayo nie mógłby dołączyć do Brooklyn Nets ze względu na „Designated Rookie Extension rule”. Zawodnik oznaczony jako „designated” to taki, który mając jeszcze rok ważnego, debiutanckiego kontraktu przedłużył umowę ze swoim zespołem o pięć lat (nie dotyczy to z kolei graczy, którzy  „wypełnili” kontrakt, stali się zastrzeżonymi wolnymi agentami i dopiero wtedy podpisali nową umowę). Przepisy NBA zabraniają posiadania w składzie dwóch zawodników na takich kontraktach, jeżeli sięgnęło się po nich poprzez wymianę. Kilka miesięcy temu Nets pozyskali Bena Simmonsa z Philadelphia 76ers, który znajduje się obecnie na dokładnie takim kontrakcie.

Mało prawdopodobne wydaje się, by w wymianie Nets dorzucili do Kevina Duranta jeszcze Bena Simmonsa. Wówczas – oprócz uwzględnienia Adebayo, którym Heat już teraz nie chcą handlować – oferta Miami musiałaby prezentować się jeszcze lepiej. Bardziej realny scenariusz zakładałby udział w transakcji trzeciego zespołu.

Warto zwrócić również uwagę na informacje dostarczone przez Jake’a Fischera z Bleacher Report. Dziennikarz donosi, iż zdaniem kilku menadżerów zespołów NBA żądania za Duranta są tak wygórowane, ponieważ Nets nie rozważają w ogóle handlu swoją gwiazdą i prawdopodobnie taką strategię obrali od samego początku. Zainteresowane zespoły wciąż liczą jednak, że cena wywoławcza za 33-latka zostanie wkrótce obniżona. Miami Herald dodaje, że włodarze Heat zakładają, iż cała saga przeciągnie się co najmniej do rozpoczęcia obozów przygotowawczych.








ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj