Słaby początek sezonu regularnego i mizerne perspektywy na kolejne miesiące sprawiły, że Miami Heat znaleźli się w sytuacji, w której jednym z najciekawszych scenariuszów byłoby dokończenie rywalizacji na dnie tabeli wschodniej konferencji i zwiększenie swoich szans na topowy pick w drafcie. Sytuacja tymczasem wygląda zgoła inaczej.


Poprzedniej nocy Miami Heat pokonali Milwaukee Bucks w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości. Po prostu byli lepszym zespołem po obu stronach parkietu. Odrodzenie drużyny Erika Spoelstry to w głównej mierze efekt powrotu do zdrowia kluczowych zawodników, takich jak Goran Dragić czy Tyler Johnson. Drużyna zaczęła egzekwować plan trenera i odniosła już dwanaście zwycięstw z rzędu, stawiając się w pozycji do walki o fazę rozgrywek posezonowych.

Zajmują 10. miejsce w tabeli i są bardzo blisko ósmych Detroit Pistons. Gdy rozpoczynali 2017, nic nie wskazywało na to, że nadal zachowali ambicję do walki o play-offy. Wiele mówiło się za to o tankowaniu i wyciągnięciu w kolejnym drafcie jednej z wschodzących gwiazd. Ostatnie wydarzenia mogą jednak sugerować, że prezes Pat Riley nigdy nie wydał żadnej dyrektywy mówiącej, iż zwycięstwa wcale nie są na tym etapie najważniejsze. Okazuje się, że są, ponieważ ostatnio na koncie Heat pojawiają się jedno po drugim.

Nadal mamy sporo pracy do wykonania – mówi Erik Spoelstra. – Możemy być jeszcze lepszą drużyną i musimy się na tym skupić – dodał. Ostatnia porażka Heat to mecz z Bucks na wyjeździe 13 stycznia. Wówczas w mediach traktujących o Heat pojawiały się tylko takie nazwiska jak Markelle Fultz, Dennis Smith czy Lonzo Ball. Każdy z tych graczy może być numerem jeden tegorocznego draftu i to na wyborze któregoś z nich drużyna miała się koncentrować. Spo ze swoją armią walczaków pokiwał palcem i stwierdził – nie tak szybko.

Heat grają efektownie i efektywnie z Dragiciem prezentującym najlepszą koszykówkę, jaką grał od przejścia do Miami. W czterech meczach lutego słoweński rozgrywający notuje na swoje konto średnio 23 punkty, 7,3 asysty, 3,8 zbiórki i przechwyt trafiając 63% z gry i 13/18 zza łuku. – Jesteśmy głodni zwyciężania – podkreślał Dragić. Heat na drodze swojej serii pokonywali Houston Rockets, Golden State Warriors i Atlantę Hawks, więc nie możemy tego sprowadzić wyłącznie do kwestii łatwego terminarza.

Przed przerwą na Weekend Gwiazd zespół z Florydy zagra jeszcze z Brooklyn Nets, Philadelphią 76ers, Orlando Magic i ponownie Houston Rockets. Mają zatem spore szanse na przedłużenie passy, jeśli nie zgubią rytmu. W przypadku tej drużyny, nieprzewidywalność stała się częścią ich tożsamości. Interesujące będzie również to, co Pat Riley zdecyduje się zrobić w trakcie ostatnich dni zimowe okienka. Zwycięskie tygodnie podbiły wartość kilku graczy i niewykluczone, że któraś z ekip zapyta m.in. o Dragicia.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: Cyrk w Madison Square Garden, Oakley zaczął krzyczeć i wyleciał






5 KOMENTARZE

  1. No dobrze. załóżmy, że awansują do PO i potem co? 4:0 z Cavs, średniak w drafcie i żaden ze znaczących wolnych agentów na Florydę nie zawita….niestety czasy podpisywania wolnych gwiazd w offseason się z tym rokiem skończyły. Jedyną szansą na przebudowę był wysoki numer w tegorocznym drafcie. Podsumowując – no man’s land forever.

  2. Masz rację ale jak jest okazja walczyć o PO to się walczy. Liczą sie ambicje. Pamiętasz NY podczas sezonu 98/99 dostali sie do finału NBA z 8 miejsca. Pomijamy fakt że rozegrali 50ileś spotkan z powodu lokautu. Osobiscie uwazam ze w PO kazdy m szanse z każdym

    • Wiem, że istotą sportu jest grać o zwycięstwo, ale jako wieloletni kibic Heat trudno jest nie myśleć co będzie „jutro”

    • walka o wysoki draft w tym roku miałaby sens w przypadku Miami tylko i wyłącznie – jeśli MIA sprzedało by Dragicia- bo w tym roku oprócz PG to w drafcie nic ciekawego nie ma.

    • J. Jackson – SF
      Jayson Tatutm – SF
      Jonathan Isaac – SF/PF
      Malik Monk – SG

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj